Siła woli to za mało. Potrzebujemy czegoś więcej, by doprowadzić sprawy do końca

Potrzebujemy jasnej świadomości i silnego poczucia celu, żeby doprowadzić coś do końca

Ludzie byli kiedyś nauczeni poświęcania chwilowych przyjemności na rzecz lepszej przyszłości, ale już dawno temu utraciliśmy naszą umiejętność kontrolowania impulsów (<a href="https://pixabay.com/pl/dziewczyna-błoto-run-nachylenie-1186895/">madsmith33</a> / <a href="https://pixabay.com">Pixabay</a>)

Ludzie byli kiedyś nauczeni poświęcania chwilowych przyjemności na rzecz lepszej przyszłości, ale już dawno temu utraciliśmy naszą umiejętność kontrolowania impulsów (madsmith33 / Pixabay)

Siła woli to umiejętność pokonywania trudnych sytuacji w dążeniu do celu. Wiele osób chciałoby użyć tej umiejętności do pozbycia się złych nawyków lub wyrobienia w sobie lepszych. Zamysł jest taki, że jeśli przez wystarczająco długi czas będziemy się opierać naszym niestosownym popędom, to nasze dewiacje znikną.

To popularna strategia, ale zwykle nieskuteczna. Pomyślmy o tych wszystkich naszych noworocznych postanowieniach. Zaczynają się od wielkich nadziei i dobrych zamiarów, jednak większość kończy się porażką w lutym.

Winę za błędy i porażki w zmienianiu nawyków ludzie często przypisują brakowi silnej woli. A badania naukowe to potwierdzają. Powszechne zrozumienie jest takie, że siła woli zachowuje się tak jak mięsień – na początku silna, wyczerpuje się w miarę wystawiania jej na pokusy. Zjawisko to jest znane jako wyczerpywanie się ego. Wyjaśnia, dlaczego pomimo wcześniejszego zapału, ostatecznie ulegamy presji naszych starych nawyków.

Jednak ostatnie badania podważają koncepcję wyczerpywania się ego i sugerują, że w rzeczywistości ta koncepcja powoduje osłabienie naszej woli. Badania przeprowadzone na Stanford University wykazały, że ludzie, którzy wierzyli, iż siła woli ma ograniczone zasoby, poddawali się dużo łatwiej niż ci, którzy takiego przekonania nie mieli.

Jest oczywiste, że potrzebujemy dyscypliny i poświęcenia, aby osiągnąć nasze cele. Badania wykazują, że dzieci, które potrafią odsunąć w czasie otrzymanie nagrody, odnoszą w późniejszym życiu większy sukces, ale czy jest to umiejętność, jakiej możemy się nauczyć? I jak długo musimy wytrzymać, zanim zobaczymy zmianę, na jaką mieliśmy nadzieję?

Wpływ środowiska

Według Benjamina Hardy’ego, psychologa organizacji, problemu nie stanowi nasza wola, ale nasze środowisko – nasza wola zmuszona jest do walki ze wszystkimi jego czynnikami. W swojej nowej książce „Willpower Doesn’t Work: Discover the Hidden Keys to Success” (pol. Siła woli nie działa: Poznaj ukryte klucze do sukcesu) Hardy analizuje, jak nasze środowisko determinuje nasze nawyki i jaką mamy moc kształtowania naszego środowiska.

„Jeśli zmienisz swoje działania początkowe, możesz uzyskać odmienny wynik końcowy, zatem przestań wywierać całą presję jedynie na siebie samego i zacznij zwracać uwagę na wszystko, co jest wokół ciebie” – powiedział Hardy.

Uważamy siebie za niezależne istoty, ale nasze środowisko kształtuje nas w każdej chwili. Media, jakim poświęcamy uwagę, czas i miejsce, w jakim żyjemy, plusy i minusy tego, gdzie się urodziliśmy, oraz każdy, z kim utrzymujemy kontakt, wszystko to nieustannie oddziałuje na nasze decyzje.

Zignorowanie wpływu, jaki wywierają wszystkie te czynniki, i utrzymanie silnej woli staje się bezsensownym działaniem. Próbując pokonać przeszkodę pośród tych samych sił, które stworzyły te przeszkody, jest niczym próba wtoczenia głazu pod górę: nie ważne jak mocno pchasz, nieuchronnie powrócisz do obecnego stanu rzeczy.

Natomiast, jeśli rozpoznamy czynniki, które nas powstrzymują, być może zdołamy stworzyć warunki, które pchną nas w kierunku czegoś lepszego.

Terapeuci od uzależnień rozumieją tę koncepcję. Pewnego razu powiedziano osobom uzależnionym, żeby po prostu były twarde, doświadczenie to pokazało, że powrót do zdrowia jest bardziej prawdopodobny, kiedy ludzie skupią swoją uwagę na zmianie środowiska: na unikaniu osób i miejsc, które skłaniają do pewnych działań, na szukaniu sieci wsparcia – ludzi, którzy pomogą im pozostać odpowiedzialnymi, kiedy ich wola osłabnie, oraz na przyznaniu się innym, że mają problem.

Niestety zmiany środowiska mogą zarówno pomóc uzdrowić osoby uzależnione, jak i doprowadzić do ich uzależnienia. Pomyślmy o tych wszystkich siłach w naszym dzisiejszym świecie, które podkopują naszą wolę. Czy mielibyśmy taką epidemię otyłości, gdyby śmieciowe jedzenie nie było takie tanie i dostępne w takich ilościach? Czy tak często spędzalibyśmy czas na siedzeniu, gdybyśmy nie mieli telewizorów, komputerów i smartfonów, które tak bardzo nas zajmują? Czy mielibyśmy taką epidemię opioidów, gdyby koncerny farmaceutyczne nie pompowały lekarstw w społeczeństwa i nie zachęcały lekarzy do ich przepisywania?

Zmiana naszego środowiska

Musimy wziąć odpowiedzialność za nasze działania, jednak do jakiego stopnia nasza wolna wola jest wolna? Kiedy rozpatrujemy wpływ czynników zewnętrznych, kusi myśl o całkowitym odcięciu się od świata zewnętrznego.

Aczkolwiek bardziej praktycznym podejściem jest zachowanie zdrowego rozsądku w swoich wyborach.

Nie możemy zmienić wszystkiego w swoim środowisku, mamy jednak moc zmienienia więcej, niż mogłoby się nam wydawać. Pozbądźcie się rzeczy, których nie potrzebujecie. Trzymajcie telefon z daleka od siebie. Wyłączcie telewizor. Ta lista nie ma końca, lecz zasada jest prosta.

„Usuńmy rozpraszacze” – mówi Benjamin Hardy. „One są chwastami w ogrodzie naszego umysłu”.

Pozbywanie się rozpraszaczy wymaga pilności, dlaczego więc mamy tracić naszą cenną siłę woli na takie błahe sprawy? Dlatego że niewielkie wysiłki mogą przynieść wymierne korzyści. Jeżeli potrafimy usunąć wszystkie dające się kontrolować czynniki, które działają przeciwko nam, to przynajmniej mamy szansę walczyć z przeszkodami, jakie obecnie wydają się być poza naszą kontrolą.

Ludzie zawsze walczyli z tym, co odwraca ich uwagę, lecz dynamika tego jest obecnie bardziej podstępna niż kiedykolwiek. Kiedy nasze życie staje się trudne, mamy do naszej dyspozycji niekończącą się różnorodność rozpraszaczy. Te krótkie przyjemności dla zmysłów są główną obsesją we współczesnej kulturze i wykazują uzależniający „obraz chemiczny” podobny do nadużycia narkotyków.

Ludzie byli kiedyś nauczeni poświęcania chwilowych przyjemności na rzecz lepszej przyszłości, ale już dawno temu utraciliśmy naszą umiejętność kontrolowania impulsów. Według Karen R. Koenig, autorki książek i psychoterapeutki specjalizującej się w zaburzeniach odżywiania, zdolność ta ulegała pogorszeniu wraz z kolejnymi pokoleniami.

„Wielu rodziców nie ma umiejętności odraczania przyjemności w czasie, toteż nie potrafią nauczyć tego swoich dzieci” – powiedziała.

Karen R. Koenig nawołuje do uczenia się innych utraconych umiejętności życiowych, które mogą pomóc w pobudzeniu naszej motywacji i w zlikwidowaniu uczucia pustki, jaką teraz zapełniamy chwilowymi przyjemnościami. Zamiast polegać na sile woli, żeby odpychała to, co złe, Koenig radzi, by aktywne przyjmować dobro. Nauczmy się kierować naszymi emocjami, budować i utrzymać relacje z innymi oraz równoważyć pracę z zabawą.

„Odniesiemy sukces, kiedy skupimy się na tym, co osiągnęliśmy, zamiast na porażkach albo na tym, co zostało jeszcze do zrobienia” – powiedziała. „Taki stan umysłu prowadzi do sukcesu, nie jest tu potrzebna siła woli”.

Jasna świadomość i cel

Każda kultura, w której funkcjonuje kodeks moralny, ma koncepcję samokontroli. Siła woli jest czymś podobnym, ale nie jest tym samym. Przypomina bardziej mechanizm, aniżeli jakość charakteru.

Wybitny badacz siły woli i psycholog Roy Baumeister śledzi losy pojęcia siły woli od epoki wiktoriańskiej – czasów, kiedy to tradycyjne wartości zaczęły ustępować rosnącemu wpływowi nauki i przemysłu.

W swojej książce „Willpower: Rediscovering the Greatest Human Strength” (pol. Siła woli. Odkryjmy na nowo to, co w człowieku najpotężniejsze) Baumeister i współautor John Tierney wyjaśniają, że ludzie z epoki wiktoriańskiej martwili się moralnym upadkiem społeczeństwa, jakiego byli świadkami, szukali więc namacalnej siły zdolnej „ochronić nawet ateistę”.

„Zaczęto używać terminu ‘siła woli’ z powodu ludowych przekonań, że jest w to wmieszany jakiś rodzaj siły – jakiś wewnętrzny odpowiednik napędzanej parą rewolucji przemysłowej” – napisali.

Wszyscy mamy poczucie siły woli, dlaczego jednak wydaje się, że niektórzy ludzie mają jej więcej niż inni? Różnica może polegać nie na ilości siły, ale w jakości, z której się składa: w silnym poczuciu celu.

Łatwo jest wyobrazić sobie cel, ale według doradcy i trenera przywódców Lisy Sansom należy rozważyć, dlaczego stawiamy sobie jakiś cel, jeśli zostaje nam tylko mieć nadzieję, że kiedyś będziemy mogli go osiągnąć.

„Co jest istotne w zrzucaniu 10 kg nadwagi, utrzymywaniu ładu w sypialni czy przestrzeganiu diety wegetariańskiej albo jakimkolwiek innym celu?” – pyta Sansom. „Kiedy mamy świadomość, jakimi wartościami się kierujemy i co nas motywuje, może ona w bardziej dogłębny sposób połączyć nas z celem”.

Jeśli wasza wola jest słaba, rozważcie źródło swojej motywacji. Jeśli powodem waszego rzucenia palenia jest tylko to, żeby wasz współmałżonek czy lekarz przestali zrzędzić, to może być wam trudniej zebrać siłę woli, jaka jest konieczna do osiągnięcia tego celu. Natomiast jeżeli jesteście osobiście zmotywowani perspektywą lepszego zdrowia, to zdaniem Sansom, jest bardziej prawdopodobne, że przebrniecie przez to w konsekwentny sposób.

Poranna rutyna

Benjamin Hardy zaleca wykorzystanie porannej rutyny w celu doprecyzowania poczucia celu.

Dla wielu z nas poranki są pełną nieszczęścia porą dnia, a zmuszenie się do wstania z łóżka chociażby pół godziny wcześniej, niż to konieczne, wymaga znacznego wysiłku. Benjamin Hardy uważa jednak, że poranki są wartościową szansą. Dają nam pewną możliwość na złapanie oddechu, zanim zewnętrzne czynniki będą mieć okazję nas zakłócić, pozwalają nam również przyjąć nowe nastawienie umysłu.

„Poranna rutyna jest ważna w odniesieniu sukcesu, ponieważ według nauk psychologicznych to, jak coś zaczynasz, zasadniczo świadczy o tym, jak to skończysz” – powiedział Hardy. „Jeśli z samego rana zaczniesz odwlekać zrobienie pierwszej rzeczy, jaką wcześniej mówiłeś, że zrobisz, wówczas przez resztę dnia będzie ci brakowało pewności siebie”.

Jeśli zaczniecie swój dzień od wiadomości ze świata lub buszowania w mediach społecznościowych, to oddacie ten swój cenny czas sprawom zewnętrznym. W porannej rutynie Hardy’ego chodzi o dostrojenie się do swojego wewnętrznego porządku dnia. Składa się to z dwóch działań: medytacji i spisywania przemyśleń. Medytacja daje nam nowy start, a spisywanie przemyśleń pozwala nam dopracować nasze cele i odkryć stojące za nimi motywy. Razem dostarczają nam poczucia celu, które może wzmocnić naszą wolę na resztę dnia.

Ludzie, którzy chcąc osiągnąć swoje cele, polegają jedynie na mechanizmie samej siły woli, padają często ofiarą myślenia typu „wszystko albo nic”. Jeśli się potkną, to się poddają. Ponieważ ich strategia jest słaba, mogłoby się udać tylko coś perfekcyjnie zaplanowanego.

Natomiast, osoby, które zdążają w kierunku jasnego celu, potrafią widzieć wszystko z szerszej perspektywy. Dla nich niepowodzenia są tylko wybojami na drodze.

„Radzisz sobie z niepowodzeniami poprzez nieustanne łączenie się ze swoją najskrytszą odpowiedzią na pytanie ‘dlaczego’” – powiedział Hardy. „Po prostu idź przed siebie, ponieważ wraz z małymi zwycięstwami rośnie pewność siebie”.

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2018-07-06, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/willpower-is-not-enough_2577185.html

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję