Opowieść o tym, jak uzdrawia natura

Być może odcinamy się od najlepszego lekarstwa – które nie ma żadnych skutów ubocznych

Przebywanie na łonie natury nie tylko uspokaja umysł, lecz także może zapobiegać chorobom i wspomagać ich leczenie (silviarita / Pixabay)

Przebywanie na łonie natury nie tylko uspokaja umysł, lecz także może zapobiegać chorobom i wspomagać ich leczenie (silviarita / Pixabay)

W przeważającej części historii ludzkości więź z naturą była życiowym faktem. Od samego początku byliśmy związani z cyklami słońca, porami roku i wszystkim, co natura wokół mogła nam dostarczyć.

Ale za życia ostatnich kilku pokoleń udało nam się zdystansować od natury w sposób, jakiego nie wyobrażaliby sobie nasi przodkowie. Dzisiaj jesteśmy w stanie zarobić na życie, chodzić na zakupy, mieć relacje społeczne i cieszyć się niezliczonymi rozrywkami bez opuszczania domu. Jeśli nie musimy dokądś pójść, nie ma praktycznie powodu, by wybrać się na zewnątrz.

Nasz domowy styl życia jest czysty, wygodny i dogodny, ale może także pozbawiać nas czegoś niezbędnego do zachowania dobrej kondycji.

Według Clemensa Arvaya, austriackiego biologa i autora książki „Uzdrawiająca moc lasu. Lecznicza energia drzew i roślin” (niem. „Der Biophilia-Effekt – Heilung aus dem Wald” – przyp. redakcji), nasze ciała zostały przeznaczone do spędzania dużej ilości czasu na świeżym powietrzu. Przebywanie na łonie natury nie tylko uspokaja umysł, lecz także może naprawdę pomagać w zapobieganiu chorobom i ich leczeniu.

„Gdy spędzisz jeden dzień w lesie, masz we krwi o 40 proc. więcej komórek NK (ang. natural killer, naturalni zabójcy, główna grupa komórek układu odpornościowego – przyp. tłum.)” – powiedział Arvay. „Leśne powietrze może także zwiększyć produkcję (hormonu – przyp. tłum.) DHEA w korze nadnerczy. Ta substancja chroni przed chorobą wieńcową i atakiem serca”.

Gdy spędzisz jeden dzień w lesie, masz we krwi 40 proc. więcej komórek NK

— Clemens Arvay, biolog

Leśne powietrze powoduje wzrost poziomu białek zapobiegających nowotworom lub je zwalczających w przypadku już istniejącej choroby. Ta zwiększona antynowotworowa aktywność trwa jeszcze przez kilka dni po opuszczeniu lasu.

Nasze ciała zostały przeznaczone do spędzania dużej ilości czasu na świeżym powietrzu (Pexels / Pixabay)

Nasze ciała zostały przeznaczone do spędzania dużej ilości czasu na świeżym powietrzu (Pexels / Pixabay)

Wiele z tych dowodów pochodzi z Japonii, gdzie spacer po lesie jest uznawany za zasadne leczenie. W 2012 roku japońskie uniwersytety stworzyły nową dziedzinę badań medycznych, nazywaną medycyną leśną. Źródła tej nowej gałęzi medycyny wywodzą się ze starożytnej japońskiej tradycji, zwanej shinrin-yoku (leśną kąpielą).

Pomimo lirycznego uroku tego terminu nie odbywa się prawdziwa kąpiel. Shinrin-yoku jest w zasadzie spokojnym spacerem po lesie. Clemens Arvay mówi jednak, że to jest jak „pływanie przy użyciu zmysłów”, kiedy nasze umysły i ciała zanurzone są w dzikim, naturalnym krajobrazie.

Jedną z przyczyn, dla której leśne powietrze może przynosić korzyści w walce z chorobami, są znajdujące się w roślinach związki chemiczne, nazywane terpenami. Te lotne związki fitochemiczne pozwalają roślinom komunikować się między sobą i utrzymywać leśny ekosystem.

„Kiedy patogen dostanie się do lasu, drzewa i inne rośliny, które zetknęły się pierwszy raz z atakiem, wzmagają funkcje odpornościowe i uwalniają w powietrze specjalne terpeny” – powiedział Arvay. „Później inne rośliny wykrywają te terpeny w leśnym powietrzu i odczytują wiadomość: Uwaga, jesteśmy atakowani”.

Ta biochemiczna komunikacja pozwala roślinom w dalszych rejonach lasu chronić się przed inwazyjnym organizmem.

Jedną z przyczyn, dla której leśne powietrze może przynosić korzyści w walce z chorobami, są znajdujące się w roślinach terpeny (silviarita / Pixabay)

Jedną z przyczyn, dla której leśne powietrze może przynosić korzyści w walce z chorobami, są znajdujące się w roślinach terpeny (silviarita / Pixabay)

„Fascynujące jest to, że kiedy wchodzimy do lasu i wdychamy te terpeny pochodzące z komunikacji między roślinami, poprawiają się funkcje naszego systemu odpornościowego” – powiedział Arvay.

W 2012 roku japońskie uniwersytety stworzyły nową dziedzinę badań medycznych, nazywaną medycyną leśną.

Michael Bischoff wierzy, że kontakt z naturą poprawił jego stan. Bischoff zobowiązał się do leśnych kąpieli w lasach wzdłuż rzeki Missisipi, pół mili od swojego domu w Minnesocie. Przyswoił sobie ten nawyk niedługo po tym, jak lekarze zrobili wszystko, co mogli, by wyleczyć u niego złośliwego raka mózgu.

„Przeszedłem wszelkie normalne terapie: chemioterapię, radioterapię, eksperymenty medyczne i miałem trzy operacje” – powiedział Bischoff. „Jednak po kolejnej fazie terapii lekarze powiedzieli mi, że rokowania nadal nie są dobre. Większość ludzi w takim stanie, w jakim ja byłem, wkrótce umiera, ale nie pozostało już nic więcej, co lekarze mogliby zrobić”.

Potem Bischoff przeczytał o leśnych kąpielach w komentarzach na stronie Caring Bridge poświęconej dzieleniu się osobistymi historiami o zdrowiu, chorobach i wyzdrowieniu. Jedna z osób komentujących zasugerowała leśne kąpiele raz w tygodniu, ale Bischoff zdecydował, że jego stan wymaga większego reżimu – codziennych spacerów po lesie.

Od tego czasu coraz rzadziej odczuwał bóle głowy, strach przed śmiercią i niepokój – za to coraz częściej czuł się odprężony i wierzył w możliwość wyzdrowienia. Zmienił się także jego sposób myślenia, odszedł od koncentrowania się tylko na swoim ciele i przetrwaniu, a zaczął postrzegać siebie jako część większego naturalnego systemu.

„Sprawiło to, że miałem większą świadomość sensu i siły sprawczej w moim dalszym życiu” – powiedział.

Od tego czasu coraz częściej czuł się odprężony i wierzył w możliwość wyzdrowienia (RitaE / Pixabay)

Od tego czasu coraz częściej czuł się odprężony i wierzył w możliwość wyzdrowienia (RitaE / Pixabay)

Syndrom deficytu natury

Chociaż lasy mają jedyny w swoim rodzaju wpływ na nasz umysł i ciało, jak mówi Arvay, korzystne jest przebywanie w jakimkolwiek naturalnym otoczeniu. Przebywanie na otwartej przestrzeni, jak sawanna, wykazało stymulujący wpływ na układ przywspółczulny, co ułatwia odprężenie się i regenerację.

„To bardzo ważne dla ludzi, którzy mieszkają w dużych miastach, gdzie układ współczulny jest zazwyczaj zbyt aktywny” – powiedział.

Problem w tym, że wielu mieszkańców miast albo ma niewielki dostęp do naturalnych obszarów, albo nie jest zainteresowanych ich odnalezieniem.

W efekcie dzisiejsze dzieci cierpią na coś, co Richard Louv, dziennikarz piszący na temat środowiska naturalnego, nazywa „syndromem deficytu natury”. Ta przypadłość nie polega tylko na kuszącym działaniu smartfonów i gier wideo. W swojej książce „Ostatnie dziecko lasu” (tytuł oryginalny „Last Child in the Woods” – przyp. redakcji) Louv opisuje, jak nasza kultura aktywnie zniechęca dzieci do bawienia się na zewnątrz.

Nasze instytucje, projektowanie miast, przedmieści i wzorce kultury nieświadomie kojarzą naturę ze zgubą – jednocześnie rozdzielają przebywanie na zewnątrz, zabawę i odosobnienie

— Richard Louv, dziennikarz piszący na temat środowiska naturalnego

„Nasze instytucje, projektowanie miast, przedmieści i wzorce kultury nieświadomie kojarzą naturę ze zgubą – jednocześnie rozdzielają przebywanie na zewnątrz, zabawę i odosobnienie. Systemy szkolnictwa publicznego, media i rodzice w dobrej wierze skutecznie odstraszają dzieci od lasów i pól” – pisze Louv.

Korzystne jest przebywanie w jakimkolwiek naturalnym otoczeniu (Pexels / Pixabay)

Korzystne jest przebywanie w jakimkolwiek naturalnym otoczeniu (Pexels / Pixabay)

Jednakże dydaktyk dr Allana Da Graca odkryła, że kiedy dzieci przebywają na łonie natury, może to przynosić cudowne efekty.

Podczas letniego programu w lasach West Milford w stanie New Jersey Da Graca opiekowała się 13 nastolatkami przez dziewięć tygodni. Celem programu było pokazanie przyrody dzieciom wychowanym w mieście, by pomóc im wykształcić umiejętności życiowe.

„To było naprawdę doświadczenie odmieniające życie” – powiedziała Da Graca. „Niektórzy z nich pochodzili ze strasznych środowisk, ale byli w stanie odnaleźć spokój i porozumiewać się ze sobą. Nigdy nie widziałam takiej transformacji, jaką ujrzałam u tych młodych ludzi”.

Przystosowanie się do życia wśród dzikiej przyrody było na początku trudne, ale po około dwóch tygodniach Da Graca zauważyła u dzieci znaczącą zmianę poczucia pewności siebie, zaufania i motywacji.

Przystosowanie się do życia wśród dzikiej przyrody było na początku trudne, ale po około dwóch tygodniach Da Graca zauważyła u dzieci znaczącą zmianę poczucia pewności siebie, zaufania i motywacji. Z dala od znajomej scenerii – rozpadających się betonowych blokowisk i wyjących policyjnych syren – nastolatki dostroiły się do nowych bodźców: drzew i śpiewających ptaków. Kiedy dostosowały się do naturalnego otoczenia, ich własna natura zaczęła się zmieniać. Opadły maski twardzieli, a dzieci dzieliły się marzeniami i problemami przy ognisku.

Dostosowanie się do naturalnego otoczenia powoduje przemianę własnej natury (StockSnap / Pixabay)

Dostosowanie się do naturalnego otoczenia powoduje przemianę własnej natury (StockSnap / Pixabay)

Badacze nie sprawdzili, czy podobne zmiany miałyby miejsce, gdyby dzieci otrzymały takie samo wsparcie w zamkniętym otoczeniu. Da Graca jednak czuje, że obecność natury była kluczowa dla transformacji, jakiej była świadkiem.

„Czułam, że doznają prawdziwego uzdrowienia” – powiedziała. „Jeśli przyjrzeć się badaniom wśród studentów z miast i przyczynom porzucania przez nich uczelni, widać, że wiele z nich wynika z zewnętrznych wpływów, które oddziałują na ich decyzje. To nie dlatego, że nie są mądrzy, lecz dlatego że nie mogą się skupić. Ale natura pozwoliła tym nastolatkom odzyskać spokój”.

Według Rachel i Stevena Kaplanów, profesorów psychologii środowiskowej na Uniwersytecie Michigan, natura może wyostrzyć umysł. Kaplanowie wykazali, że doświadczanie natury przywraca nam zdolność ukierunkowanej uwagi – tego typu uwagi, jakiej potrzebujemy w szkole i pracy.

Jak stwierdził Clemens Arvay, nawet osoby w dużych miastach zwykle mogą dotrzeć komunikacją publiczną do naturalnych ekosystemów w ciągu 20 min.

Zieleń w miastach tworzy przestrzeń do życia bardziej dostrojoną do naszych umysłów i ciał. Na zdjęciu uliczka w Szczawnicy (DzidekLasek / Pixabay)

Zieleń w miastach tworzy przestrzeń do życia bardziej dostrojoną do naszych umysłów i ciał. Na zdjęciu uliczka w Szczawnicy (DzidekLasek / Pixabay)

Są także sposoby na przeniesienie dzikiej przyrody jeszcze bliżej. W swojej nowej książce „Biofilia w mieście” (niem. „Biophilia in der Stadt: Wie wir die Heilkraft der Natur in unsere Städte bringen” – przyp. redakcji) Arvay apeluje o pokrycie roślinnością wszelkiej możliwej przestrzeni miejskich środowisk, takich jak ogrody na dachach, zielone korytarze i kwitnące fasady.

Dzięki temu pomysłowi można obniżyć w miastach temperaturę i koszty klimatyzacji oraz zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza spowodowane tak dużą ilością asfaltu i betonu absorbujących ciepło.

Stworzyłoby to także przestrzeń do życia bardziej dostrojoną do naszych umysłów i ciał.

„Jesteśmy częścią natury” – powiedział Clemens Arvay. „Oddzielanie się od naturalnych środowisk życia będzie miało na nas zły wpływ. To całkiem jasne”.

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2018-02-22, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/how-nature-heals_2440781.html

Tagi:

Drogi Czytelniku,

od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), w skrócie nazywane RODO.

W myśl tych przepisów, abyśmy mogli nadal dostarczać Ci treści naszego serwisu oraz pracować nad jego rozwojem, np. mierzyć jego zasięg, potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych przez pliki cookies, które podczas przeglądania naszych stron zapisują się na urządzeniu, z którego korzystasz.

Na dole niniejszej informacji znajduje się przycisk, którym możesz potwierdzić swoją zgodę. Twoje dane będą wykorzystywane w celach marketingowych oraz analitycznych. Więcej informacji znajdziesz na naszej stronie O prywatności.

Administratorzy danych i podmioty, którym będziemy powierzać przetwarzanie Twoich danych

Administratorem danych jest Fundacja „Nowa Epoka”, więcej infomacji znajdziesz na naszej stronie O prywatności.
Informacje o podmiotach, którym będziemy powierzać przetwarzanie Twoich danych także znajdziesz na stronie O prywatności.

W jakim celu będziemy przetwarzać dane:

  • analitycznym
  • by lepiej dopasować treści redakcyjne do Twoich zainteresowań
  • by zapobiec (np. poprzez wykrywanie botów) ewentualnym nadużyciom w usługach i zapewnić bezpieczeństwo korzystania z serwisu.

Zgodnie z nowymi przepisami masz prawo w dowolnym momencie wycofać swoją zgodę, żądać usunięcia Twoich danych. Jak to zrobić, opisujemy na stronie O prywatności.

Podstawy prawne przetwarzania Twoich danych osobowych

Każde przetworzenie Twoich danych osobowych musi mieć oparcie w odpowiednich przepisach. I tak, podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia bezpiecznego i niezakłóconego korzystania z serwisu jest tzw. uzasadniony interes administratora, opisany w art. 6 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE), tzw. RODO. W pozostałych przypadkach przetwarzanie Twoich danych będzie się odbywać na podstawie Twojej dobrowolnej zgody.

Jeśli więc zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych przez pliki cookies, które podczas przeglądania naszych stron zapisują się na urządzeniu, z którego korzystasz, kliknij w poniższy przycisk.