Chińskie media namawiały do zdemolowania Białego Domu, gdy USA poparło Hongkong ustawą

„People’s Daily” zamieściło w mediach społecznościowych wpis, który wzywa ludzi do „odnowienia” Białego Domu, 4.12.2019 r. (zrzut ekranu)

„People’s Daily” zamieściło w mediach społecznościowych wpis, który wzywa ludzi do „odnowienia” Białego Domu, 4.12.2019 r. (zrzut ekranu)

W odpowiedzi na uchwalenie przez Stany Zjednoczone ustawy popierającej prodemokratyczny ruch w Hongkongu dwie państwowe firmy medialne w Chinach wezwały internautów do „odnowienia” Białego Domu – myląc jednak amerykański Kapitol z Białym Domem.

4 grudnia br. krajowy nadawca telewizji CCTV i tuba medialna partii „People’s Daily Overseas” zamieściły na Facebooku zdjęcie z następującym tekstem: „Stany Zjednoczone przyjęły Ustawę o prawach człowieka i demokracji w Hongkongu. Mile widziane jest wasze pójście i ‘odnowienie’ Białego Domu”.

Zdjęcie pokazuje amerykański Kapitol stojący w płomieniach i otoczony przez ludzi noszących czarne sportowe koszulki i żółte kaski – charakterystyczne ubiory demonstrantów z Hongkongu – niszczących budynek i rzucających w niego kamienie.

Wpisy te zostały szybko usunięte, ale nie na tyle, aby internauci nie zauważyli nieścisłości.

Joshua Wong, przywódca prodemokratycznej grupy Demosistō z Hongkongu, zamieścił zrzut ekranu z wpisem CCTV wraz z porównaniem Białego Domu i Kapitolu Stanów Zjednoczonych.

Solomon Yue, członek krajowego komitetu Partii Republikańskiej stanu Oregon, przeniósł to na Twitter, aby skrytykować chińskie media państwowe za zachęcanie do przemocy.

„Unieważnijmy wizy [USA] dla reporterów z ‘People’s Daily’ i CCTV za zachęcanie do zniszczenia Białego Domu” – powiedział.

Przez prawie sześć miesięcy mieszkańcy Hongkongu wychodzili na ulice, by wyrazić sprzeciw wobec rosnących wpływów chińskiego reżimu w mieście.

380 tys. Hongkończyków uczestniczyło w marszu pod hasłem „Nigdy nie zapomnijcie, dlaczego to zaczęliście”, dzielnica Tsim Sha Tsui, 1.12.2019 r. (Sung Pi Lung / The Epoch Times)

380 tys. Hongkończyków uczestniczyło w marszu pod hasłem „Nigdy nie zapomnijcie, dlaczego to zaczęliście”, dzielnica Tsim Sha Tsui, 1.12.2019 r. (Sung Pi Lung / The Epoch Times)

Pekin ostro krytykował Waszyngton za przyjęcie Ustawy o prawach człowieka i demokracji w Hongkongu (ang. Hong Kong Human Rights and Democracy Act), która może doprowadzić do nałożenia kar na Chiny i władze Hongkongu, zaangażowane w łamanie praw w mieście.

Ustawa, którą podpisał prezydent Donald Trump, weszła w życie 27 listopada i wymaga od administracji Stanów Zjednoczonych corocznej weryfikacji, czy Stany Zjednoczone w dalszym ciągu powinny udzielać specjalnych przywilejów Hongkongowi w zakresie handlu.

2 grudnia chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło, że odmówi Marynarce Wojennej USA wejścia do portów w Hongkongu. Reżim nałożył również nieokreślone kary na wiele prodemokratycznych organizacji z USA, w tym Freedom House i Human Rights Watch, twierdząc, że „odegrały rażącą rolę w awanturze związanej z projektem hongkońskiej ustawy”.

Kampania wpływu

Chiński reżim komunistyczny rutynowo traktuje zachodnie media społecznościowe jak część swojej zagranicznej kampanii służącej kreowaniu narracji na temat trwających w Hongkongu protestów, które określa mianem „zamieszek” i dzieła „terrorystów”.

W sierpniu Twitter, Facebook i YouTube – które są niedostępne w Chinach – zawiesiły setki kont powiązanych z chińską państwową kampanią dezinformacji, skierowaną przeciwko demonstrantom.

Na swoim wpisie blogowym z 19 sierpnia Twitter ogłosił zamknięcie 936 kont powiązanych z chińskim reżimem, na których „rozmyślnie i konkretnie usiłowano zasiać polityczną niezgodę w Hongkongu, w tym podważano legalność i polityczne stanowisko ruchu protestujących w społeczeństwie”.

Ostatnie dokumenty przetargowe kontrolowanego przez państwo China News Service ukazały, że ta agencja prasowa zaoferowała setki tysięcy dolarów za poszerzenie jej wpływów na Twitterze i Facebooku. W sierpniu br. Centralna Komisja ds. Cyberprzestrzeni, główna (chińska – przyp. redakcji) agencja zajmująca się cenzurą internetu, również złożyła podobną ofertę na przeprowadzenie „internetowej promocji kluczowych tematów”.

Państwowe firmy medialne, takie jak CCTV, „Global Times” i „China Daily”, również aktywnie dokonywały wpisów w mediach społecznościowych w ramach części ich działań mających na celu podważanie ruchu protestujących.

4 grudnia państwowa agencja informacyjna Xinhua zamieściła na Twitterze wideo pokazujące Hongkong i dziesiątki demonstrantów, którzy popierają Pekin, wymachują czerwonymi reżimowymi flagami i maszerują w kierunku konsulatu USA. Podeptali tam flagę USA, co miało wyrazić ich gniew na przyjętą ustawę, co więcej, dźgali i spalili podobiznę Donalda Trumpa.

Podobnie 28 listopada, w dzień po podpisaniu przez prezydenta Trumpa ustaw dotyczących Hongkongu, agencja ta zamieściła na Twitterze zdjęcia pokazujące niewielką liczbę aktywistów popierających Pekin, biorących udział w wiecu protestacyjnym w Hongkongu. W jednym z wpisów stwierdzono, że ustawa „została ostro potępiana w Hongkongu i rodziła sprzeciw”. Nic nie wspomniano o wiecu, który odbył się tego samego dnia na Edinburgh Place, podczas którego tysiące mieszkańców Hongkongu wyrażało wdzięczność za przyjęcie tej ustawy przez USA.

Obserwuj Evę na Twitterze: @EvaSailEast

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2019-12-05, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/chinese-state-media-suggests-people-to-vandalize-white-house-after-us-backs-hong-kong-bill_3166467.html

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję