Mjr Stanisław Szuro: „to w komunistycznym więzieniu czekałem na śmierć”

Mjr Stanisław Szuro ps. „Zamorski” podczas wywiadu dla PAP w swoim mieszkaniu w Krakowie, 23.02.2018 r. (Jacek Bednarczyk / PAP)

Mjr Stanisław Szuro ps. „Zamorski” podczas wywiadu dla PAP w swoim mieszkaniu w Krakowie, 23.02.2018 r. (Jacek Bednarczyk / PAP)

W świadomości społecznej hitlerowskie zbrodnie istnieją, są powszechnie znane. Natomiast okrucieństwa reżimów komunistycznych, które przyniosły miliony ofiar i nadal pociągają kolejne, wydaje się, że wciąż nie są odpowiednio wyeksponowane. System komunistyczny nadal trwa w pewnych częściach globu, dlatego zbrodnie powinny być ujawniane. Opowieści tych, którzy przeżyli bezwględność systemu komunistycznego, są świadectwem, nauką na przyszłość. Mjr Stanisław Szuro, żołnierz podziemia, opowiadał w rozmowie dla PAP, której fragmenty przedstawiamy, o prawdziwej gehennie w niemieckich nazistowskich obozach, lecz to właśnie w więzieniu komunistycznym żałował, że nie miał przy sobie trucizny, by móc ją zażyć.

Lata niemieckiej okupacji

Urodzony w 1920 roku Stanisław Szuro podczas niemieckiej okupacji przystąpił do Związku Walki Zbrojnej, czyli późniejszego AK, gdzie zajmował się kolportażem prasy podziemnej.

Wspominał: – Jak kolporter roznosił prasę, to musiał się liczyć z tym, że jeśli wpadnie, to będzie miał ciężkie śledztwo. A przysięga konspiracyjna mówiła: „tajemnicy sobie powierzonej niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało”. Niezłomnie. Można było truciznę przegryźć; przyznam się, że nigdy nie nosiłem pastylki. Raz tego mocno żałowałem, ale to już w innych czasach.

Niemcy aresztowali Stanisława Szurę w 1942 roku. Na początku został osadzony w krakowskim więzieniu na Montelupich, stamtąd wraz z kilkunastoma innymi więźniami przetransportowano go do nowego obozu pracy w Pustkowie, koło Dębicy. Przywieziono tam także więźniów z Majdanka. Było ich zbyt mało do pracy, więc hitlerowcy urządzili obławę w okolicznych wsiach.

Major wspominał, że panował głód, podobnie jak w innych obozach.

Kiedy szalał tyfus, także on ciężko zachorował. Pamięta, jak zaciągnięto go do baraku i położono obok chorego na dezynterię i osoby z zapaleniem płuc. Obaj więźniowe zmarli.

Po likwidacji obozu w Pustkowie pod koniec lipca 1944 roku Stanisław Szuro został przewieziony do Sachsenhausen, gdzie więźniowie budowali domki jednorodzinne dla niemieckich rodzin.

– Kiedy zbliżał się front, ewakuowano nas do głównego lagru, gdzie akurat ustawiano transport do „krypel” lagru – to był taka „wykańczalnia”. Przywieźli nas wtedy trzydziestu, a blokowemu kazano dostarczyć właśnie tylu do transportu, więc władował nas. I w ten sposób wylądowałem w najgorszym, makabrycznym lagrze Bergen-Belsen, koło Hanoveru – wspominał Stanisław Szuro.

Wszyscy więźniowie byli skrajnie wycieńczeni. Tam już nawet nie pracowano. Od rana uczestniczyli w apelach trwających 4-5 godzin, na których trzeba było stać. Ludzie upadali. Na obiad 10 łyżek rozgotowanej brukwi, na kolację kromka chleba, po niej krótki apel.

Stanisław Szuro zdołał uciec w trakcie ewakuacji więźniów, kiedy hitlerowcy wyjeżdżali, obawiając się nadciągających Rosjan.

Mjr Stanisław Szuro ps. „Zamorski” podczas wywiadu dla PAP w swoim mieszkaniu w Krakowie, 23.02.2018 r. (Jacek Bednarczyk / PAP)

Mjr Stanisław Szuro ps. „Zamorski” podczas wywiadu dla PAP w swoim mieszkaniu w Krakowie, 23.02.2018 r. (Jacek Bednarczyk / PAP)

Działalność w Ruchu Oporu Armii Krajowej

Po powrocie do Krakowa Stanisław Szuro zaangażował się w działalność podziemia antykomunistycznego. Kolega z lat szkolnych, który był dowódcą grupy dywersyjnej, przyjął go do Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK), do oddziału o kryptonimie LWB, czyli Liga Walki z Bolszewizmem.

Jak opowiadał major, był to najszczęśliwszy okres w jego życiu. Uruchomiono wtedy uniwersytet, więc rozpoczął studia na kierunku historia, a jednocześnie brał udział w akcjach dywersyjnych.

Nie cieszył się zbyt długo wolnością: – Każda grupa kończyła w jeden sposób – zawsze znalazł się konfident. Dowódca w pewnej chwili przyjął kolegę i zrobił go swoim zastępcą, bo dobrze się znali z czasów okupacji, a nie wiedział, że ten kolega w międzyczasie „sprzedał duszę” – tak to określaliśmy. Oni sobie ich kupowali różnymi sposobami – dali ci wysoki stopień oficerski, o którym mogłeś tylko marzyć, wysoką pensję, różne przywileje – opowiadał major.

Aresztowanie i pobyt w komunistycznym więzieniu

Zapukano do drzwi, podano hasło i pseudonim kolegi, ale zamiast niego za drzwiami stało dwóch uzbrojonych mężczyzn. Stanisław Szuro ponownie znalazł się na Montelupich, tyle że już za innego reżimu.
Jego proces odbył się w Krakowie.

Wspominał, że zapytano: – […] „czy oskarżony występował przeciw rządowi?”. „Nie występowałem, bo ja tego rządu, który tu jest, nie uznaję”. „A jaki pan uznaje?”. „Polski rząd emigracyjny w Londynie”. Od tego się zaczęło. „Czy przyznaje się do akcji?”. „Do czynu się przyznaję, a do winy – nie”. „Dlaczego?”. „Bo to, co robiłem… w moim pojęciu nie popełniałem winy”. Podobnie zeznawało zresztą większość z nas – opowiadał.

Major otrzymał wyrok śmierci. Jak tłumaczy, wyroki dostawało się „na raty”: – […] za przynależność, powiedzmy, 10 lat, wreszcie za udział w wykonaniu wyroku śmierci – kara śmierci; wreszcie ogólny wyrok: wyrok śmierci. Czytali to i czytali w nieskończoność. Wysoki prokurator żądał dziewięciu (wyroków śmierci), ale sąd był bardziej wspaniałomyślny i dał tylko siedem.

Po zasądzeniu wyroku Stanisław Szuro został przewieziony do więzienia w Rawiczu, gdzie koszmar rozpoczął się na nowo, odbyło się drugie śledztwo. Naczelnikiem był tam „krwawy Kazio” (Kazimierz Szymonowicz), który wyżywał się na więźniach. Za okrucieństwa w Warszawie otrzymał wyrok śmierci od podziemia, lecz wykonawca się pomylił i zabił jego brata. Major wspominał: – Ja po dwóch pierwszych dniach, kiedy siedziałem z „kapusiami”, to pamiętam tylko karcer i twarde łoże. Już miałem dość, już sam czekałem na śmierć. Żałowałem, że nie miałem pastylki.

Stanisława Szurę uratowała ucieczka Józefa Światły, jednego z więźniów. Żeby zatrzeć ślady, komuniści przewieźli najbardziej zmaltretowanych do Wronek, które jak mówił major, wydały mu się rajem: – Wreszcie się skończyło śledztwo i zaczął się normalny pobyt w więzieniu. Tam spotykałem różnych ludzi, bo nie było formacji czy organizacji, która by nie miała we Wronkach swoich przedstawicieli – dodał.

Przetrwać więzienie pozwoliła mu noszona w sercu nadzieja, że wyrok nie zostanie jednak wykonany. – Przede wszystkim starałem się wmówić sobie – podskórnie zresztą miałem takie przeczucie – że ten wyrok nie będzie wykonany. Nastawiałem się na to, bo bałem się, żeby się nie załamać w momencie wykonania wyroku, nie wygłupić się. Co prawda wiedziałem, jak to wygląda, to się tak szumnie nazywało: rozstrzelanie. Prowadzili cię po schodach, ktoś ci nagle z tyłu strzelał z tyłu głowy – tak to wyglądało praktycznie, a potem trupa chowano nie wiadomo gdzie – opowiedział major.

Na mocy amnestii wyrok zamieniono Stanisławowi Szurze na 15 lat pozbawienia wolności.

Po wyjściu z komunistycznych więzień żołnierze podziemia byli, jak wspominał major, traktowani jak obywatele drugiej kategorii: – Mogliśmy pracować, nieraz nawet odpowiedzialnie, ale zaszczyty brał zawsze ktoś inny – powiedział.

A.I., źródło: PAP.

Tagi:

Drogi Czytelniku,

od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), w skrócie nazywane RODO.

W myśl tych przepisów, abyśmy mogli nadal dostarczać Ci treści naszego serwisu oraz pracować nad jego rozwojem, np. mierzyć jego zasięg, potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych przez pliki cookies, które podczas przeglądania naszych stron zapisują się na urządzeniu, z którego korzystasz.

Na dole niniejszej informacji znajduje się przycisk, którym możesz potwierdzić swoją zgodę. Twoje dane będą wykorzystywane w celach marketingowych oraz analitycznych. Więcej informacji znajdziesz na naszej stronie O prywatności.

Administratorzy danych i podmioty, którym będziemy powierzać przetwarzanie Twoich danych

Administratorem danych jest Fundacja „Nowa Epoka”, więcej infomacji znajdziesz na naszej stronie O prywatności.
Informacje o podmiotach, którym będziemy powierzać przetwarzanie Twoich danych także znajdziesz na stronie O prywatności.

W jakim celu będziemy przetwarzać dane:

  • analitycznym
  • by lepiej dopasować treści redakcyjne do Twoich zainteresowań
  • by zapobiec (np. poprzez wykrywanie botów) ewentualnym nadużyciom w usługach i zapewnić bezpieczeństwo korzystania z serwisu.

Zgodnie z nowymi przepisami masz prawo w dowolnym momencie wycofać swoją zgodę, żądać usunięcia Twoich danych. Jak to zrobić, opisujemy na stronie O prywatności.

Podstawy prawne przetwarzania Twoich danych osobowych

Każde przetworzenie Twoich danych osobowych musi mieć oparcie w odpowiednich przepisach. I tak, podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia bezpiecznego i niezakłóconego korzystania z serwisu jest tzw. uzasadniony interes administratora, opisany w art. 6 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE), tzw. RODO. W pozostałych przypadkach przetwarzanie Twoich danych będzie się odbywać na podstawie Twojej dobrowolnej zgody.

Jeśli więc zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych przez pliki cookies, które podczas przeglądania naszych stron zapisują się na urządzeniu, z którego korzystasz, kliknij w poniższy przycisk.