Zrozumieć Chiny

Chińska policja wypytuje mężczyznę na placu Tiananmen obok Wielkiej Hali Ludowej, miejsca zbliżających się posiedzeń chińskiej legislatury, Pekin, 2.03.2015 r. (GREG BAKER/AFP/Getty Images)

Chińska policja wypytuje mężczyznę na placu Tiananmen obok Wielkiej Hali Ludowej, miejsca zbliżających się posiedzeń chińskiej legislatury, Pekin, 2.03.2015 r. (GREG BAKER/AFP/Getty Images)

Zwróć uwagę na chińskich komunistów w garniturach od Armaniego

Tym, którzy dziś odwiedzają Europę Wschodnią, nietrudno jest zauważyć, że zarówno wśród tamtejszych elit, jak i mas przeważają dwa błędne przekonania na temat Chin. Pierwsze, że Chiny przekształcają się z państwa komunistycznego w kapitalistyczne, i drugie, że gospodarka Chin jest tak silna, iż mając mnóstwo gotówki, może pozwolić sobie na rozdawanie jej w Europie.

Takie błędne wyobrażenia skłoniły każde ze wschodnioeuropejskich państw do ustawienia się w kolejce do tzw. platformy „16+1”, gdyż obawiały się, że w przeciwnym razie nie będą mieć możliwości skorzystania z chińskiej gotówki. Istnieją prawdopodobnie dwie przyczyny tych ewidentnie błędnych wyobrażeń: 1. Udana infiltracja rządów, mediów i społeczności akademickich w Europie Wschodniej przez Pekin; 2. Niewystarczająca liczba dyskusji i doniesień medialnych o tym, jak naprawdę wygląda rzeczywistość w Chinach.

Jest takie polskie powiedzenie: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”. Polska, po przetrwaniu niedawno zakończonego okresu brutalnych rządów komunistycznych, zdecydowanie nie potrzebuje partnerstwa reżimu komunistycznego, a już z pewnością nie potrzebuje go jako przyjaciela.

Chiny są państwem komunistycznym

Gdyby poświęcić odpowiednią ilość czasu na przyjrzenie się społeczeństwu i systemowi politycznemu Chin, można byłoby szybko dojść do wniosku, że Chiny są komunistycznym państwem policyjnym, takim, jakie opisano w słynnej książce George’a Orwella Rok 1984. Pod wieloma względami Komunistyczna Partia Chin (KPCh) udoskonaliła orwellowską formę społeczeństwa, korzystając ze współczesnej technologii, tj. urządzeń do rozpoznawania twarzy i systemu przyznawania punktów społecznych.

Chiny są jedynym krajem na ziemi, który wydaje więcej pieniędzy na bezpieczeństwo wewnętrzne (prawie 1,4 bln juanów) niż na obronę narodową (1,2 bln juanów).

Jedną z głównych cech społeczeństwa kapitalistycznego jest gospodarka rynkowa, jednakże w Chinach wszystkie główne sektory, tj. media, bankowość, energetyka, telekomunikacja, transport, są zarządzane przez państwo. Starożytna chińska cywilizacja znajduje się obecnie pod kontrolą reżimu komunistycznego, który utworzono na wzór reżimu z byłego Związku Radzieckiego.

Prezydent Chin Xi Jinping (pośrodku) i inni nowi członkowie Stałego Komitetu Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin (od lewej): Wang Huning, Han Zheng, Li Zhanshu, Li Keqiang, Wang Yang, Zhao Leji podczas spotkania z prasą w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie, 25.10.2017 r. (WANG ZHAO/AFP/Getty Images)

Prezydent Chin Xi Jinping (pośrodku) i inni nowi członkowie Stałego Komitetu Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin (od lewej): Wang Huning, Han Zheng, Li Zhanshu, Li Keqiang, Wang Yang, Zhao Leji podczas spotkania z prasą w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie, 25.10.2017 r. (WANG ZHAO/AFP/Getty Images)

Internet w Chinach to w rzeczywistości intranet (net wewnętrzny – przyp. redakcji), który jest odłączony od reszty świata. 700 mln chińskich netizen (w Stanach Zjednoczonych pojęciem ‘netizen’ określa się obywateli netu, ludzi aktywnych w tworzeniu internetu i budowaniu społecznego intelektualnego źródła, natomiast ‘netizen’ w Chinach to tylko użytkownik netu – przyp. redakcji) nie ma dostępu do zagranicznych stron internetowych, tj. Google’a, YouTube’a, Twittera, Facebooka, BBC, Gmaila, a to zaledwie kilka spośród wielu takich stron. Według badania przeprowadzonego na Harvardzie, Pekin, chcąc wywierać wpływ na opinię publiczną w internecie, zatrudnia około 2 mln ludzi, którzy pod fałszywymi nazwiskami publikują każdego roku około 448 mln spreparowanych postów w mediach społecznościowych.

Naukowcy szacują, że w Chinach od chwili przejęcia władzy przez KPCh w 1949 roku, w następstwie brutalnych rządów tego systemu, śmierć poniosło 70 mln Chińczyków. W rzeczywistości łamanie praw człowieka trwa tam do dnia dzisiejszego. Od 1999 roku KPCh prowadzi bezwzględną kampanię prześladowczą przeciwko tradycyjnej dyscyplinie medytacyjnej zwanej Falun Gong, znanej również jako Falun Dafa. Falun Gong ma dwa główne elementy składowe: zestaw pięciu ćwiczeń medytacyjnych oraz zasady moralne: Prawdę, Życzliwość i Cierpliwość. Dawniej KPCh zachwalała tę praktykę ze względu na wynikające z jej uprawiania korzyści zdrowotne oraz poprawę moralności społeczeństwa. Jednak kiedy ta tradycyjna praktyka doskonalenia ciała i umysłu przyciągnęła do siebie około 100 mln zwolenników, Jiang Zemin, ówczesny przywódca KPCh, poczuł się zagrożony i nakazał wyeliminowanie tej grupy ludzi w Chinach. Dziesiątki milionów zwolenników Falun Gong zostało potraktowanych w bardzo zły sposób, a setki tysięcy z nich wysłano do obozów pracy i więzień. Co gorsza, okazało się, że Chiny dokonują grabieży organów od przetrzymywanych w więzieniach praktykujących i sprzedają ich narządy za wysoką cenę. Zarówno Parlament Europejski, jak i Kongres Stanów Zjednoczonych przyłączyły się do międzynarodowych społeczności medycznych, aby publicznie potępić tę współczesną zbrodnię przeciwko ludzkości.

Katolicy i chrześcijanie z Kościołów podziemnych stoją w obliczu podobnych prześladowań w ateistycznych, komunistycznych Chinach. Chiny są jedynym krajem na ziemi, który wydaje więcej pieniędzy na bezpieczeństwo wewnętrzne (prawie 1,4 bln juanów) niż na obronę narodową (1,2 bln juanów). Najwyraźniej KPCh postrzega własne, liczące 1,3 mld społeczeństwo jako największe zagrożenie dla swojej władzy. Na łamach „The Atlantic” zamieszczono informację, że każdego dnia w Chinach odbywa się około 500 protestów. Zgodnie z treścią niedawnego raportu „The New York Times” KPCh jest w tym roku szczególnie przewrażliwiona i czuje się bezradna, w związku z czym w styczniu 2019 roku zorganizowała nadzwyczajne spotkanie w celu wzmożenia czujności przed jakimkolwiek niebezpieczeństwem politycznym.

Rzeczywista sytuacja gospodarki Chin

W 2017 roku zarówno Bank Światowy, jak i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW, ang. International Monetary Fund) umieściły Chiny na 71. miejscu światowego rankingu PKB na jednego mieszkańca, który tamtego roku wyniósł w Chinach około 9000 dolarów. Chiny pomimo swoich twierdzeń, że są drugą co do wielkości gospodarką świata, zostały złapane na oszustwie w podawaniu danych oraz liczb dotyczących wyników gospodarczych. 7 marca 2019 roku „Financial Times” poinformował, że opracowany niedawno na podstawie badań raport Brookings Institution dotyczący lat podatkowych 2008-2016 ujawnił, iż wyniki gospodarcze Chin są o 12 proc. niższe, niż oficjalnie podawano. Nasuwa to wniosek, że PKB Chin został zawyżony o co najmniej 2 proc.

Instytut Finansów Międzynarodowych (ang. Institute of International Finance) poinformował, że stosunek całkowitego zadłużenia Chin do PKB wynosi ponad 300 proc., a stosunek zadłużenia przedsiębiorstw do PKB wynosi 160,3 proc. Według informacji podanych przez urzędnika chińskiej Komisji Nadzoru Bankowego i Ubezpieczeniowego wartość chińskich kredytów zagrożonych wzrosła z 1,4 bln juanów w 2017 roku do 2 bln juanów w 2018 roku. W styczniu tego roku Pekin musiał sięgnąć po 116 mld dolarów z rezerw swojego banku centralnego, aby uspokoić pogarszającą się sytuację gospodarczą. Rezerwy walutowe Chin spadły z poziomu 4 bln dolarów w 2014 roku do 3,073 bln dolarów w 2018 roku. Irracjonalna struktura finansowa, w której rząd pełni rolę bankiera, kredytobiorcy i organu regulującego, uniemożliwia absorbowanie strat.

Wiejska kobieta gotuje na piecu biogazowym na obrzeżach Kunming, w południowo-zachodniej prowincji Yunnan, Chiny, 4.11.2009 r. (Liu Jin/AFP/Getty Images)

Wiejska kobieta gotuje na piecu biogazowym na obrzeżach Kunming, w południowo-zachodniej prowincji Yunnan, Chiny, 4.11.2009 r. (Liu Jin/AFP/Getty Images)

Paul Krugman, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii z 2008 roku, uważa nadmierne inwestycje i wydatki Chin za niemożliwe do utrzymania, w sytuacji gdy konsumpcja krajowa jest niewystarczająca. Nawiązał do tzw. modelu Dornbuscha, aby opisać chińską recesję: może ona nastąpić wcześniej, niżbyśmy się spodziewali.

Pekin sam doprowadził do tego, że ponad 30 mln Chińczyków żyje poniżej granicy ubóstwa. Niezależne organizacje non profit szacują, że ta liczba jednak może wynosić nawet 80 mln. Na podstawową edukację (od szkoły podstawowej do szkoły średniej) Chiny w 2017 roku przeznaczyły 2634 dolary w przeliczeniu na jednego ucznia, natomiast w krajach członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (ang. Organization for Economic Co-operation and Development, OECD) średnia światowa wyniosła 10 759 dolarów na jednego ucznia. Według Banku Światowego chińskie wydatki na opiekę zdrowotną w 2015 roku stanowiły jedynie 5,32 proc. PKB, a średnia światowa osiągnęła poziom 9,90 proc.

Biorąc pod uwagę te wyniki ekonomiczne i trudności wewnątrzpaństwowe, warto się zastanowić nad powodem, dla którego komunistyczne Chiny wydają dziesiątki miliardów dolarów na projekt „Jeden pas, jedna droga” (ang. One Belt One Road Initiative, OBOR) i proponują wschodnioeuropejskim krajom tzw. platformę „16+1”. Czy przywódcy komunistyczni w Pekinie naprawdę troszczą się bardziej o Europejczyków niż o swoich własnych obywateli? Ekonomiści nazywają te zagraniczne inwestycje „dyplomacją pułapki kredytowej”, o czym świadczy przypadek Sri Lanki, kraju, który został zmuszony do przekazania swojego głównego portu morskiego Pekinowi w użytkowanie na 99 lat w zamian za anulowanie długu wartego 1,4 mld dolarów. Podobne sytuacje miały miejsce również w innych krajach, takich jak Kenia i Malezja. W raporcie Fitch Ratings stwierdzono, że kosztowny pekiński OBOR bardziej przypomina politycznie wyrachowane posunięcie, aniżeli czysto ekonomiczną strategię.

KPCh aktywnie stara się wpływać na kraje europejskie, nie tylko gospodarczo, lecz także politycznie i kulturowo. Pekin ma nadzieję założyć 1000 Instytutów Konfucjusza na całym świecie, aby na zagranicznych kampusach uniwersyteckich szerzyć swoją komunistyczną propagandę. Wiele polskich uniwersytetów jest obecnie opłacanych przez Pekin w zamian za udzielanie gościny Instytutom Konfucjusza, które pełnią rolę miękkiej siły KPCh. Prawa człowieka, demokracja, wolność wyznania, krytykowanie KPCh – z pewnością nie są częścią programu nauczania tych instytutów.

7 marca 2019 roku członkowie Parlamentu Europejskiego zorganizowali w Brukseli konferencję mającą na celu potępienie ingerencji Pekinu w działalność europejskich teatrów goszczących Shen Yun Performing Arts – amerykański zespół taneczny, którego celem jest prezentowanie tradycyjnego tańca chińskiego i muzyki. KPCh wywiera naciski na rządy krajów europejskich oraz teatry, aby nie zezwalały temu podziwianemu zespołowi na występy w Europie. W wyniku takich działań madrycki Teatro Real odwołał przedstawienia Shen Yun zaplanowane na przełomie stycznia i lutego 2019 roku, mimo że wiele biletów zostało już sprzedanych. Eurodeputowana Helga Trüpel powiedziała: „Dla mnie jest to coś całkowicie niedopuszczalnego. To do europejskich teatrów należy decyzja, co pokażą one swoim widzom. […] Myślę, że nie powinniśmy ulegać presji ze strony KPCh, ponieważ do nas należy decyzja w kwestii tego, co pokazujemy gościom teatrów w całej Unii Europejskiej”.

Helga Trüpel, eurodeputowana z Niemiec, przemawia na konferencji w Parlamencie Europejskim, 7.03.2019 r. Obok niej poseł z Estonii Tunne Kelam (Screenshot / NTD Television)

Helga Trüpel, eurodeputowana z Niemiec, przemawia na konferencji w Parlamencie Europejskim, 7.03.2019 r. Obok niej poseł z Estonii Tunne Kelam (Screenshot / NTD Television)

Pomimo presji ze strony Pekinu Shen Yun Performing Arts odbywa tournée po Europie, odwiedziło m.in. Wielką Brytanię, Niemcy, Francję, Szwajcarię, a bilety na jego występy są wyprzedane. Księżna Léa z Belgii po obejrzeniu występu Shen Yun w Genewie 28 lutego 2019 roku powiedziała w wywiadzie telewizyjnym: „Uważam, że są niezwykle widowiskowi pod względem piękna, estetyki, zwinności, oczywiście talentu i szybkości!”.

Jeśli Polska chciałaby znaleźć partnera do jakichkolwiek działań, to nie potrzebuje komunistycznego sprzymierzeńca, a zwłaszcza chińskiego reżimu komunistycznego, który w przyszłości skazany jest na upadek.

Jednym z bacznie obserwowanych tematów w Polsce jest prawdopodobne wdrożenie przez Polskę chińskiej technologii od Huawei, która ma zainstalowaną tylną furtkę do przesyłania danych do centrum sterowania w Chinach. Założony przez byłego oficera Armii Ludowo-Wyzwoleńczej Huawei funkcjonuje z ramienia tego komunistycznego państwa. Chińskie prawo wymaga, aby wszyscy jego obywatele i podmioty były posłuszne państwu i służyły interesom państwa. Podążając za wieloma krajami zachodnimi, tj. Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Australią, Nową Zelandią, Wielką Brytanią, Uniwersytet Stanforda, Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley (ang. UC-Berkeley) i Uniwersytet Oksfordzki – wszystkie zerwały swoje powiązania z Huawei ze względów bezpieczeństwa.

Wielu członków KPCh może sprawiać wrażenie, że są kapitalistami, gdy odwiedzając Europę, zbytkownie wydają fortunę i noszą garnitury od Armaniego niczym kapitaliści. Ważne jest, żeby pamiętać, iż te partyjne elity wydają pieniądze skradzione masom obywateli i wcale nie reprezentują zwyczajnych Chińczyków. Jeśli Polska chciałaby znaleźć partnera do jakichkolwiek działań, to nie potrzebuje komunistycznego sprzymierzeńca, a zwłaszcza chińskiego reżimu komunistycznego, który w przyszłości skazany jest na upadek.

Historia pokazała, że demokracje i narody, które korzystają z wolności, muszą być zjednoczone, aby pokonać siły ciemności, tj. nazizm i komunizm. Nie ma podstaw do kwestionowania bliskiej więzi transatlantyckiej między Ameryką a Europą, a w szczególności z Polską. Komunizm był wspólnym wrogiem ludzkości w przeszłości i dziś nadal nim pozostaje. Wyższe wartości moralne i demokratyczne, wspólne dla otwartych społeczeństw, po raz kolejny zatriumfują nad regionalną potęgą totalitarną i komunizmem z Dalekiego Wschodu.

Jak powiedział kiedyś święty Jan Paweł II: „Wolność nie polega na tym, żeby robić, co nam się żywnie podoba, ale na prawie do robienia tego, co należy”. Historia będzie spoglądać łaskawie na tych, którzy działają zgodnie z sumieniem.

Peter Zhang koncentruje swoje badania na ekonomii politycznej w Chinach i Azji Wschodniej. Jest absolwentem Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych, Fletcher School of Law and Diplomacy, a także ukończył Harvard Kennedy School jako Mason Fellow.

Artykuł pierwotnie został opublikowany w 58. numerze „Kuriera WNET”, z kwietnia 2019 roku.

Opinie wyrażone w tym artykule są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy redakcji „The Epoch Times”.

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję