Żółty i niebieski smok nad Wełtawą

Dwa chińskie smoki, niebieski i żółty (w tle), podczas parady Falun Gong w Pradze, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Dwa chińskie smoki, niebieski i żółty (w tle), podczas parady Falun Gong w Pradze, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Mijał właśnie jeden z tych pięknych, ciepłych dni pod koniec września, słońce kilka dobrych chwil temu przekroczyło zenit i z placu na Hradczanach ruszyła parada, żółto-niebieska niczym majowy bukiet z pachnących miodem mleczy i drobniutkich niezapominajek. Falowała jak długa wstążka w ręce gimnastyczki. Z placu zamkowego zaczęła powoli spływać w dół do Mostu Karola, starymi ulicami, przeszła przez Rynek Staromiejski, obok ratusza, na którym odsłonięto tego dnia odnowiony zegar astronomiczny z pamiętnego roku 1410, i zakończyła swój fascynujący pochód na placu Wacława.

Był to dzień radosny nie tylko dla prażan, którzy licznie wylegli na ulice stolicy, by świętować Dzień Czeskiej Państwowości. Uśmiechy promieniały również na twarzach około tysiąca goszczących w tym tygodniu w Czechach ludzi praktykujących starożytną chińską szkołę samodoskonalenia serca, charakteru i ciała – Falun Dafa. Tego dnia z radością i dumą ogłaszali, niemal jak średniowieczni heroldzi, że istnieje coś, co potrafi zmienić ludzkie serca i życia. I jest w zasięgu ręki.

Wszystko zaczęło się chwilę po wschodzie słońca, gdy Rynek Staromiejski pokrywała jeszcze chłodna poranna rosa, a mieszkańcy i turyści rozpoczynali świętowanie od późniejszej pobudki. Nieopodal ratusza zaczęli gromadzić się ludzie w różnym wieku, wszyscy ubrani w żółte koszulki. Wtedy jeszcze ktoś stojący obok i przyglądający się z zaciekawieniem nie do końca wiedział, co z tego wyniknie. Flashmob? Demonstracja? Występ?

Praktykujący Falun Gong medytują na Rynku Staromiejskim w Pradze, zbierają podpisy pod petycją o zaprzestanie prześladowań w Chinach, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Praktykujący Falun Gong medytują na Rynku Staromiejskim w Pradze, zbierają podpisy pod petycją o zaprzestanie prześladowań w Chinach, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Z minuty na minutę było ich coraz więcej, zaczęli ustawiać się w równe rzędy i kolumny, aż w pewnym momencie rozbrzmiała muzyka, dźwięki jak ze Wschodu, spokojne, barwne. Z głośników popłynęły chińskie słowa, a wszyscy zebrani zaczęli ćwiczyć, równie łagodnie i płynnie jak sama muzyka. Mijały kolejne minuty, kolejne ruchy i kolejne ćwiczenia, a ludzi wciąż przybywało, tak ćwiczących, jak i widzów schodzących się na rynek.

Ćwiczenia jedno po drugim przyciągały coraz większą uwagę, aż rozdający ulotki informacyjne na temat wydarzenia i ćwiczeń ledwo znajdowali minutę na wzięcie oddechu. Nic dziwnego, te ćwiczenia miały w sobie coś. Dawniej była to praktyka przekazywana z mistrza na ucznia, w której kroczy się ścieżką doskonalenia serca, umysłu i ciała. Dopiero w latach 90. ubiegłego wieku została przedstawiona szerokiemu gronu uczniów, a następnie w pełni upubliczniona – Falun Dafa.

Wieść o dobroczynnych działaniach tej praktyki na zdrowie i samopoczucie sprawiała, że kilka lat później prawie co dziesiąty Chińczyk potrafił już wykonywać pięć prostych ćwiczeń i doskonalił swoje serce oraz charakter według trzech właściwości wszechświata: Zhen-Shan-Ren – Prawdy, Życzliwości, Cierpliwości.

Dzisiaj, dwie dekady później, we wrześniowy świąteczny poranek, prawie tysięczna grupa takich osób – dążących do doskonałości – emanowała na Rynku Staromiejskim niewidzialną, ale dającą się wyczuć energią. Przyciągała do siebie serca spragnione zarówno spokoju, równowagi, jak i odpowiedzi na odwieczne pytania o sens istnienia.

Praktykujący wykonują piąte ćwiczenie Falun Dafa, Praga, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Praktykujący wykonują piąte ćwiczenie Falun Dafa, Praga, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Praski ratusz staromiejski i stary zegar astronomiczny, jak stoją, też nie doświadczyły nigdy wcześniej takiego dogłębnego skupienia i ciszy myśli podczas trwającej godzinę medytacji. Piąte ćwiczenie Falun Dafa – to ono zafascynowało przechodniów i wprawiło ich w zadumę – jak praktykujący, tak i oni stali w milczeniu i kontemplowali. Czy to w ogóle jest możliwe, by tak po prostu siedząc w sercu miasta, pośród gwaru, szumu i różnorakiego turkotu, dało się wyciszyć? Zamknąć oczy i wyłączyć rozbiegane myśli? Na godzinę? Spróbuj chociaż na pięć minut.

Muzyka jednak w pewnym momencie ucichła, praktykujący powoli wstali i poranne wydarzenie na rynku dobiegło końca. Każdy jakby ruszył w swoją stronę i przy ratuszu została tylko mała grupka tych, którzy wyjaśniali przechodniom fakty na temat trwających w Chinach prześladowań osób ćwiczących Falun Dafa. Rozpoczęły się 20 lipca 1999 roku z rozkazu ówczesnego przywódcy reżimu. To Jiang Zeminowi nie spodobały się zasady wszechświata Zhen-Shan-Ren, ponieważ nie współgrały z doktryną Komunistycznej Partii Chin, dlatego chciał wykorzenić Falun Dafa.

Najwyraźniej Niebiosa czuwają nad praktykującymi Falun Dafa, bo złu do dziś nie powiodło się zrealizowanie jego iście piekielnego planu. Co więcej, wydarzenia te skłoniły zwolenników Prawdy, Życzliwości i Cierpliwości do pokojowych działań, rządy Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, Australii i wielu innych państw do podjęcia ogólnoświatowych wysiłków mających na celu ujawnienie nikczemnego oblicza chińskiego reżimu komunistycznego.

Uchwalono wiele rezolucji potępiających prześladowania i proceder grabieży organów od więzionych w obozach pracy praktykujących Falun Dafa, a w wyniku międzynarodowych śledztw powstają kolejne raporty dokumentujące zbrodnie na chrześcijanach, Ujgurach, Tybetańczykach i przede wszystkim praktykujących Falun Dafa, wszystkich więzionych i zabijanych za wiarę lub przekonania niezgodne z doktryną komunistów.

SOS i stop grabieży organów w Chinach – taki charakter miał fragment parady Falun Dafa w Pradze, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

SOS i stop grabieży organów w Chinach – taki charakter miał fragment parady Falun Dafa w Pradze, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Tamtego wrześniowego dnia w Pradze, po ćwiczeniach na rynku, praktykujący zebrali się po raz drugi, tym razem na placu na Hradczanach. Jedni zostali w żółtych koszulkach, drudzy założyli niebieskie bluzy, a jeszcze inni przebrali się w stroje tancerzy, bębniarzy lub przepięknie haftowane, zdobne w koronki i kwiaty zwiewne suknie niebiańskich panien.

Pogoda sprzyjała na całego! Ledwo minęło popołudnie, jak z placu zamkowego zaczęła spływać w dół radosna parada, żółto-niebieska wstęga Falun Dafa. Na początku dumnym równym krokiem szła orkiestra marszowa Tian Guo, a wygrywane przez nią melodie napełniały serca wszystkich uczestników i przechodniów uczuciem dogłębnej radości – takiej, która wypływa prosto z duszy, budzi i daje nadzieję, że smutne chwile to tylko krótkie epizody, a za każde dobro czeka na nas nagroda.

Za nimi szły, a może raczej unosiły się w powietrzu – fruwały na prawo i lewo – dwa chińskie smoki, legendarni władcy chińskich mórz. Dziś dumnie brały udział w paradzie, pokonały ciemnozieloną toń Wełtawy i pomknęły dalej między średniowiecznymi kamieniczkami. Zaskakiwały przechodniów swym widokiem, robiły srogie miny i jednocześnie radowały przyjaznym błyskiem w oku. Taki smok to niecodzienny widok, a co dopiero dwa!

Za nimi delikatnie, jakby nie dotykając ziemi, z niespotykaną wręcz gracją tańczyły niebiańskie panny – kolory i kwiaty, zwiewność i delikatność, uśmiech i wewnętrzne piękno. Może kiedyś i my z czystymi sercami, tak jak one, wzniesiemy się w przestworza Niebiańskiego Królestwa, gdzie nie ma bólu, a wszystko jest cudowne i wspaniałe.

Niebiańskie panny tańczą z kwiatami lotosu, za nimi baner „The world needs Truth, Compassion, Tolerance”, parada w Pradze, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Niebiańskie panny tańczą z kwiatami lotosu, za nimi baner „The world needs Truth, Compassion, Tolerance”, parada w Pradze, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Następni nieśli wielką księgę zatytułowaną „Zhuan Falun”, główną książkę Falun Dafa. To tutaj opisano zasady Prawdy, Życzliwości, Cierpliwości, jak je zastosować w dzisiejszym świecie, w codziennym życiu, i jaki jest tego sens.

A tuż za nimi szli ci, którzy tego spróbowali. W zamian nauczyli się, jak w każdej chwili można czuć się szczęśliwym, jak wyzwolić się z okowów smutku, pesymizmu, a nawet ciężkich chorób, problemów rodzinnych i rozgoryczenia. Czy jest to proste? Czy jest to możliwe? Z radością na twarzach i wewnętrzną pewnością dobrodziejstw płynących z podążania za zasadami wszechświata Zhen-Shan-Ren szli – unosząc wysoko ponad głowami transparenty, mówiące o tych filarach, fundamentach kosmosu: „Świat potrzebuje Prawdy, Życzliwości i Cierpliwości”.

Parada sunęła dalej. Przechodniów mijała więc kolejna grupa, tym razem w żółtych koszulkach, prezentująca te same, co o poranku, proste ruchy ćwiczeń. Kolejna zaś na wielkich banerach informowała wprost o tym, że są na tej Ziemi miejsca, w których Prawda, Życzliwość i Cierpliwość są prześladowane, a ci, którzy nie chcą się ich wyrzec, są więzieni i mordowani.

Mając w sercu nadzieję, że dobro w ludzkich duszach zwycięży ponad egoizmem, idący w paradzie przemierzali kolejne, najstarsze uliczki Pragi. Ponownie odwiedzili ratusz staromiejski z zegarem i kierując się na południowy wschód, zakończyli pochód na otoczonym wysokimi kamienicami placu Wacława.

Orkiestra marszowa Tian Guo Marching Band (天国乐团) podczas parady w Pradze, żółty smok Falun Dafa w tle, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Orkiestra marszowa Tian Guo Marching Band (天国乐团) podczas parady w Pradze, żółty smok Falun Dafa w tle, wrzesień 2018 r. (zdjęcia użyczył Marcin Hakemer-Fernandez)

Słońce powoli skłaniało się ku zachodowi, gdy wraz z końcem parady Falun Dafa zerwał się wiatr, zwołał kłębiaste chmury, z których spadły na Pragę drobne krople deszczu. Drobiny wody, co cierpliwie kamień drążą, co z odwieczną życzliwością dają życie i gaszą pragnienie.

Gdy zaś zapadł zmrok na Rynku Staromiejskim ponownie zebrali się praktykujący. Ze świecami w dłoniach usiedli do medytacji i pomimo wieczornego chłodu rozpoczęli skierowany do całego świata milczący apel – o powstrzymanie Komunistycznej Partii Chin przed dalszymi prześladowaniami, zamykaniem w obozach pracy i ośrodkach prania mózgu, przed torturami, zabijaniem i sprzedażą na organy tych, którzy pragną jedynie możliwości poprawiania swojego serca i charakteru zgodnie z Zhen-Shan-Ren – Prawdą, Życzliwością, Cierpliwością.

Niebiosa widzą wszystko, tak myślę, i tam, z góry także oglądano żółto-niebieską paradę. Każde drgnienie ludzkiego serca, każda myśl zostały tam, w wyższych światach, w naszych aktach zapisane, tak jak i czyny z każdego dnia. Tego świątecznego dnia w Pradze padały wyjątkowe pytania, poruszone zostały ludzkie serca, zwykle zajęte swoimi sprawami, i zrodziły się wyjątkowe odpowiedzi, natury egzystencjalnej, trudne i proste zarazem. Dlaczego dziś zło jest nagradzane, a dobro karane? Czy w takim świecie chcemy żyć? Czy możemy coś zmienić? A jeśli tak, to w jaki sposób?

Na początek zacznijmy od drobnych kroków, od własnych serc i charakteru. Podajmy dalej prostą wieść, że można żyć zgodnie z zasadami Prawdy, Życzliwości i Cierpliwości, i to zmienia ludzkie serca i umysły. Przekażmy historię o niegodziwcach, którzy od prawie 20 lat, służąc złu, próbują zabić dobro, lecz polegną w tej walce, ponieważ jak wiemy z wielu przypowieści, legend, podań i świętych ksiąg: dobro zawsze zwycięża!

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję