Recenzja filmowa: „List z Masanjia” – cichy bohater donosi o makabrycznym chińskim systemie obozów pracy

Czas trwania: 1 h 15 min | film dokumentalny | premiera: 14 września 2018 roku (Stany Zjednoczone)

„List z Masanjia” (ang. „Letter from Masanjia”) to film dokumentalny o napisanym odręcznie liście, który został znaleziony kilka lat temu w pudełku z zabawkami na Halloween z Kmartu w Oregonie.

Zestaw wyprodukowano w chińskim obozie pracy przymusowej, szczególnie znanym z pracy niewolniczej i tortur. Autorem listu był Sun Yi, torturowany mężczyzna, który pracował przy produkcji zabawek.

Jego „zbrodnią” było to, że ćwiczył Falun Gong – praktykę, która wzmacnia energię człowieka.

Sun Yi, a za nim znany z okrucieństwa, niosący śmierć obóz pracy Masanjia, kadr z filmu „List z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

Sun Yi, a za nim znany z okrucieństwa, niosący śmierć obóz pracy Masanjia, kadr z filmu „List z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

Komunistyczna Partia Chin (KPCh) odnosiła się pogardliwie do tej pełnej spokoju dyscypliny duchowej, ponieważ od 70 do 100 mln osób ją praktykowało, czyli więcej, niż wynosiła liczba członków KPCh.

Falun Gong jest starożytną, niezmiernie silną formą qigong, w skład której wchodzi pięć ćwiczeń medytacyjnych. Entuzjaści tej pełnej spokoju praktyki duchowej, zamiast szukać winy w innych, koncentrują się na własnym wnętrzu i dokładają wszelkich starań, aby żyć według zasad prawdy, życzliwości i cierpliwości.

Dlaczego coś tak dobrego zostało zakazane, zwłaszcza że ​​qigong powstał w Chinach 5000 lat temu? Kiedy w latach 90. upubliczniono Falun Gong, wieść o nim rozniosła się w tempie błyskawicznym, ze względu na jego tradycyjne chińskie wartości moralne i zdolność uzdrawiania. W owym czasie Jiang Zemin, przywódca Chin, obawiał się, że niezależna, pokojowa praktyka, stając się zbyt popularna, przyćmi jego własną komunistyczną spuściznę, więc poprzysiągł ją wykorzenić. Falun Gong (znane również jako Falun Dafa) jest od roku 1999 do dnia dzisiejszego brutalnie prześladowane w Chinach.

Najstraszliwszym przejawem prześladowań jest makabryczny proceder grabieży organów od tych więźniów sumienia. Chińskie szpitale, dzięki wsparciu ze strony państwa, dokonują grabieży organów od praktykujących Falun Gong, którzy w momencie usuwania im organu często jeszcze są żywi. Działania takie przynoszą ogromne zyski z handlu organami. Cena za serce lub płuco może być liczbą sześciocyfrową.

Chiński reżim jest dosłownie zaangażowany w gwałtownie rozrastające się ludobójstwo, a większość ludzi nawet o tym nie słyszała. Wiele mediów zachowuje ostrożność, by nie rozsierdzić chińskiego reżimu (chociaż teraz powoli się to zmienia). Reszta świata na ogół nie jest świadoma tych zbrodni, dlatego praktykujący Falun Gong na całym świecie próbują podnieść świadomość społeczeństwa odnośnie tej kwestii.

Takie właśnie „przestępstwo” popełnił Sun Yi.

Kara nieproporcjonalna do „zbrodni”

W więzieniu codziennie od 4 rano do 11 w nocy Sun Yi malował tak wiele styropianowych nagrobków na Halloween, że podczas snu jego dłonie kontynuowały wykonywanie powtarzających się ruchów nanoszenia farby.

Chcąc wysłać w świat wiadomość SOS, pisał listy przy świetle księżyca, leżąc w swoim więziennym łóżku, a ryzyko było wielkie – gdyby został nakryty, spotkałyby go straszliwe konsekwencje. Udało mu się napisać około 20 takich listów.

Sun Yi w „Liście z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

Sun Yi w „Liście z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

Wiemy o znalezieniu tylko jednego z nich. W 2012 roku w Damascus, w stanie Oregon, Julie Keith znalazła kartkę z odręcznie napisaną po chińsku i angielsku notatką. Jej 5-letni syn poprosił ją o zorganizowanie mu przyjęcia urodzinowego o tematyce Halloween.

List Suna Yi brzmiał tak: „Sir: Jeśli przypadkowo kupi Pan akurat ten produkt, uprzejmie proszę o przesłanie tego listu dalej do Światowej Organizacji Praw Człowieka. Tysiące ludzi, którzy są prześladowani przez reżim Komunistycznej Partii Chin, będą Panu dziękować i pamiętać na zawsze”.

Julie Keith skontaktowała się z gazetą „The Oregonian”, dzięki czemu wkrótce „list SOS” wywołał poruszenie w mediach na całym świecie.

W końcu międzynarodowa presja odniosła skutek, co doprowadziło do zamknięcia chińskich obozów pracy, wraz ze znanym z okrucieństwa obozem Masanjia. Od tego czasu powstają „tajne” więzienia (pozaszpitalne ośrodki detencyjne), a horror trwa nadal.

Leon Lee

37-letni kanadyjski filmowiec chińskiego pochodzenia Leon Lee otrzymał Peabody Award w 2014 roku za film dokumentalny „Human Harvest”. Przy produkcji nowego dokumentu „List z Masanjia” Lee udało się nawiązać współpracę z Sunem Yi, autorem listu, który stał się anonimowym partnerem filmowym Lee w Chinach, aby móc opowiedzieć tę historię.

W 2016 roku, przy pomocy członków chińskiego podziemia, Lee wyśledził Suna Yi w Dżakarcie w Indonezji, po tym jak Sun został zwolniony z więzienia. Lee uruchomił połączenie Skype. Sun był gotów kręcić film, ale nie miał umiejętności ani wyposażenia.

Przez Skype’a Lee udzielił Sunowi lekcji filmowania. Potem Sun odesłał do Lee skompresowane i zaszyfrowane nagranie, a Lee, jako reżyser, dawał mu wskazówki. Ustalili pewien system, zgodnie z którym Lee otrzymywał od Suna zaszyfrowany dysk twardy, a kiedy potwierdzał jego otrzymanie, Sun wysyłał ​​hasło. Niepoprawne hasło zablokowałoby i wykasowało zawartość dysku twardego. W ten sposób historia mogła zostać opowiedziana.

W końcu obaj filmowcy spotkali się osobiście. Lee powiedział o Sunie, że zastanawiał się, jak taki spokojny, delikatny człowiek mógł mieć w sobie tyle siły.

Sun Yi (po lewej) i Leon Lee w „Liście z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

Sun Yi (po lewej) i Leon Lee w „Liście z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

To jest coś, co wprawiło mnie w zadumę, i jeśli się nad tym zastanowisz, twoje myśli też będą krążyć wokół jednej kwestii: W najgorszym momencie swojej tragedii Sun był torturowany w następujący sposób – strażnicy więzienni powiesili go za nadgarstki, przypinając kajdankami do ram metalowego łóżka piętrowego, a gdy stawał się zbyt zmęczony by stać, nogi się pod nim uginały, a kajdanki podcinały mu nadgarstki, co powodowało silny ból i cuciło Suna.

Nie wisiał tam przez tydzień. Nie wisiał tam przez miesiąc. Biedny, życzliwy, mówiący łagodnym głosem Sun Yi wisiał tak przez rok. Stopy spuchły mu do rozmiarów słoniowych nóg. To było jak tygodniowe szkolenie dla SEAL-sów powtórzone 73 razy pod rząd.

„Dlaczego nie wyrzec się wiary i skończyć z tym?” – można by zapytać. Cóż, logiczne jest, że przeżywanie swojego życia zgodnie z prawdą, życzliwością i cierpliwością – przeżywanie go w sposób uczciwy i autentyczny – jest czymś, za co warto umrzeć.

Julie Keith odwiedza Suna Yi w Dżakarcie w Indonezji, „List z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

Julie Keith odwiedza Suna Yi w Dżakarcie w Indonezji, „List z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

Dwóch byłych strażników nadzorujących Suna Yi udzieliło w filmie wywiadu. Sun chciał, aby włączono ich do filmu, choć reżyser Lee obawiał się narażać ich życie na ryzyko. Sun uważał, że pomoże to filmowi, a także zmniejszy karmę strażników. Wiedział, że odczuwają głęboki żal. Jeden z nich płacze w filmie, a później obaj przyznają, że ich wkład w tworzenie filmu był pierwszą właściwą rzeczą, jaką kiedykolwiek w swoim życiu zrobili.

Pan Lee twierdzi, że trudno było dystrybuować jego filmy ze względu na kontrolę, jaką Chiny mają teraz w branży filmowej, ale ma nadzieję, że „List z Masanjia” znajdzie wreszcie szerokie grono odbiorców.

Jeden z 20 listów dotarł do kobiety, która przejęła się tą sprawą i dzięki jej działaniom wiele tysięcy więźniów sumienia nie musiało już cierpieć w obozach pracy. Ale jak wspomniano, niesprawiedliwość trwa.

Jeśli w obliczu kwestii, na których ci zależy, zastanawiasz się, w jaki sposób możesz coś zmienić, po obejrzeniu historii Suna Yi możesz poczuć się bardziej zmotywowany, aby to zrobić. Cudowne rzeczy mogą się wydarzyć.

Tragiczne zakończenie filmu wywołuje u widza przekonanie, że Sun, nasz cichy bohater, zaginął w tajemniczy sposób.

Sun Yi w „Liście z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

Sun Yi w „Liście z Masanjia” (Flying Cloud Productions)

„Letter from Masanjia”

Reżyser: Leon Lee
Obsada: Sun Yi, Anonymous, Fu Ning, Julie Keith, Leon Lee
Ocena: Brak oceny
Czas trwania: 1 godz., 15 min
Data premiery: 14 września 2018 roku
Oceniono na 4 gwiazdki z 5

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję