O kogo troszczy się WHO

Żołnierze z oddziałów chemicznych biorą udział w działaniach zorganizowanych przez władze Nowego Tajpej, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa KPCh, wywołującego chorobę zakaźną COVID-19, dzielnica Xindian, Nowe Tajpej, Tajwan, 14.03.2020 r. (Sam Yeh/AFP via Getty Images)

Żołnierze z oddziałów chemicznych biorą udział w działaniach zorganizowanych przez władze Nowego Tajpej, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa KPCh, wywołującego chorobę zakaźną COVID-19, dzielnica Xindian, Nowe Tajpej, Tajwan, 14.03.2020 r. (Sam Yeh/AFP via Getty Images)

Komentarz

Cyniczne wysiłki Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), nazywanej przez chińskich internautów „Wuhańską Organizacją Zdrowia”, i jej dyrektora generalnego dra Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, jakie wkładają w zadowalanie chińskiego przywództwa komunistycznego, rodzą dziś poważne pytania dotyczące upolitycznienia tej instytucji, w czasie kiedy Pekin kontynuuje ukrywanie wirusa z Wuhan.

Szczerze mówiąc, na przestrzeni lat WHO zdążyło się już dorobić fatalnej historii porażek w radzeniu sobie ze śmiertelnymi epidemiami. Przykładowo w 2015 roku pod przewodnictwem wspieranej przez Pekin Margaret Chan WHO przyznało, że było „źle przygotowane” do opanowania wybuchu epidemii eboli.

Według autora artykułu opublikowanego w „Time” WHO zrobiło listę ośmiu wniosków, które wyciągnęło z tego kryzysu, m.in. „przejrzystsze komunikowanie tego, co jest potrzebne”, a następnie zaproponowało dziewięć środków zaradczych w celu lepszego działania w przypadku przyszłych wybuchów epidemii, takich jak ustanowienie „Global Health Emergency Workforce” (jednostki światowego pogotowia ratunkowego – przyp. redakcji) z funduszem na nieprzewidziane wydatki.

Narracja Pekinu

Jednak tym razem porażka WHO nie polega tylko na jej niekompetencji, lecz także na niewyrafinowanych próbach rozgłaszania narracji Pekinu podczas obecnego kryzysu wirusowego.

Na całym świecie pojawiły się krytyczne opinie pod adresem WHO, które na początku stycznia powtarzało za Pekinem, że wirusa można bagatelizować. Widząc dowody na drakońską kontrolę Pekinu nad informacjami o wirusie, w tym grożenie informatorom ze środowiska medycznego aresztowaniami, eksperci ds. zdrowia na całym świecie byli przerażeni tym, że szef WHO chwali Pekin za „uczynienie nas bezpieczniejszymi” i że ogłosił globalne zagrożenie dla zdrowia publicznego dopiero kilka dni po zablokowaniu Wuhan, epicentrum epidemii koronawirusa, 23 stycznia.

Do tego czasu śmiertelnie groźny wirus zdążył już dotrzeć do Ameryki Północnej i Europy.

WHO, bojąc się, że urazi Pekin, kluczyło przez kilka dni, zanim w końcu nazwało wirusa z Wuhan „COVID-19”. Powolne działanie WHO w kwestii ostrzeżenia reszty świata przed tą śmiertelną chorobą doprowadziło do publicznych protestów przeciwko Ghebreyesusowi, szefowi WHO. W ciągu kilku dni ponad 456 000 osób złożyło podpis pod petycją na Change.org, wzywając go do rezygnacji ze stanowiska.

Według informacji na stronie internetowej WHO Chiny zajmują 16. miejsce na liście 20 najlepszych ofiarodawców, pozostając daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi, które nawet po propozycji administracji Trumpa o zredukowaniu funduszu na WHO o 65 mln nadal są głównym darczyńcą. Jednak wpływ Pekinu na WHO jest widoczny i rzutuje na wiele kluczowych obszarów.

Jednym z niepokojących działań WHO jest zwodnicze zarządzanie informacjami na temat wirusa Wuhan na stronie internetowej. Przykładowo na anglojęzycznej stronie internetowej WHO początkowo podano: „Następujące środki NIE SĄ skuteczne w walce z COVID-2019 i mogą być szkodliwe: Palenie. Przyjmowanie tradycyjnych leków ziołowych. Noszenie wielu maseczek. Samowolne przyjmowanie leków takich jak antybiotyki”.

Mimo że ostrzeżenie kierowane do ludzi, by nie stosowali tradycyjnych preparatów ziołowych jako leków, zamieszczono na francuskiej, arabskiej i rosyjskiej wersji strony, to nie ma go na chińskiej. Teraz to ostrzeżenie w języku angielskim również zostało usunięte.

Światowa Organizacja Zdrowia najwyraźniej bierze pod uwagę prowadzone w Chinach przez władze kampanie medialne promujące tradycyjne, chińskie ziołolecznictwo w celu zwalczania wirusa z Wuhan – dalsze potajemne manipulowanie informacjami lub możliwe dezinformowanie na temat pandemii jest deprymujące, nieetyczne i nieodpowiedzialne, szczególnie wobec zainfekowanych pacjentów i odważnych lekarzy działających na pierwszej linii frontu na całym świecie.

Kiedy dr Bruce Aylward, zastępca dyrektora generalnego WHO, twierdził, że można kopiować sposób, w jaki Chiny radzą sobie z wirusem z Wuhan, z pewnością przeoczył, chyba że świadomie popierał, system społeczeństwa orwellowskiego, w którym brakuje praworządności, przestrzegania praw człowieka, przejrzystości i wolności prasy.

Kiedy Aylward powiedział dziennikarzom: „Gdybym miał COVID-19, chciałbym być leczony w Chinach”, chińscy internauci natychmiast zarzucili mu brak rozsądku i ignorowanie przerażających realiów panujących w chińskich ośrodkach kwarantanny. Jeden z internautów nawet kpiąco wysłał temu naiwnemu Kanadyjczykowi zaproszenie, aby od razu został rezydentem Wuhan.

Ostatecznie przecież wirus z Wuhan został po raz pierwszy wykryty przez chińskich lekarzy w grudniu 2019 roku, ale Pekin wstrzymał upublicznienie tej informacji do 23 stycznia 2020 roku. Według raportu niedawno opublikowanego na Uniwersytecie w Toronto, zatytułowanego „Cenzurowana choroba zakaźna”, Pekin angażuje się w cenzurowanie treści związanych z wirusem z Wuhan na platformach społecznościowych, takich jak popularny WeChat i YY, od grudnia 2019 roku i kontynuuje ograniczanie informacji o chorobie.

Obejmuje to wzmianki o drze Li Wenliangu, który ostrzegał o epidemii i który zmarł na wirusa z Wuhan. Według autorów raportu taka kontrola informacji może ograniczyć przepływ informacji na temat wirusa i działania zapobiegawcze.

Nieodpowiedzialnością ze strony WHO, globalnych mediów i rządów na całym świecie jest korzystanie z danych i statystyk Pekinu bez opatrzenia ich komentarzami, wziąwszy pod uwagę historię fałszowania statystyk przez Chiny podczas SARS i ponownie teraz, podczas epidemii wirusa z Wuhan.

Zachodnie media, rządy i WHO wydają się podawać dane Pekinu i powoływać się na nie bez zastanowienia.

Ta międzynarodowa agencja wydaje się koncentrować na zaspokajaniu potrzeb przywódców komunistycznych z Pekinu zamiast na dobrobycie 1,3 mld Chińczyków oraz 23,7 mln ludzi na Tajwanie.

Tajwański cud

Przez lata łączenie polityki i zdrowia publicznego nie było dla WHO niczym niezwykłym.

Tajwanowi nie przyznano miejsca w WHO pomimo uporczywych wysiłków wielu państw członkowskich – odmowa sprawia, że Tajwan nie ma dostępu do danych i zasobów WHO. Ta niewiedza była szczególnie dotkliwa podczas kryzysu SARS w 2003 roku i staje się taką teraz, przy obecnej epidemii wirusa z Wuhan.

W celu nakłonienia Tajwanu do przyjęcia doktryny „jednego kraju, dwóch systemów” propaganda pekińska nawet określa Tajwańczyków mianem „rodaków z krwi i kości”, ale kiedy Tajwan przeżywa kryzysy zdrowotne, takie jak SARS i wirus z Wuhan lub gdy Tajwan próbuje zostać członkiem WHO, to nagle więzy krwi przestają istnieć.

Według dr Chen Chien-jena, epidemiologa wykształconego na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa, wiceprezydenta Tajwanu, w 2003 roku jego kraj otrzymał informacje dotyczące SARS od Stanów Zjednoczonych, ponieważ Pekin odmówił udzielenia jakiejkolwiek pomocy.

Jak zauważył autor artykułu opublikowanego w „Foreign Policy”: „około 60 000 lotów rocznie przewozi 10 mln pasażerów między Tajwanem a Chinami. Tajwan jest bardzo zainteresowany ochroną własnego i światowego dobrobytu przed tym najnowszym zagrożeniem dla zdrowia. […] Jednakże Tajwan został wykluczony z posiedzeń nadzwyczajnych WHO dotyczących kryzysu związanego z nowym koronawirusem”.

Podjęte przez Pekin działania wpływające na WHO i inne organizacje międzynarodowe nie pozostały niezauważone. 14 maja 2019 roku dwóch naukowców z Center for a New American Security opublikowało raport „Republika Ludowa Narodów Zjednoczonych”, ostrzegając przed rosnącym rewizjonizmem Chin w organizacjach międzynarodowych.

Autorzy raportu stwierdzili: „Chiny coraz częściej wykorzystują swoją siłę gospodarczą, polityczną i instytucjonalną do zmiany od wewnątrz globalnego systemu zarządzania. […] Organizacje międzynarodowe stały się zatem areną sporu ideologicznego, w którym celem Pekinu jest sprawienie, by rządy autorytarne wydawały się tak samo uzasadnione jak rządy demokratyczne”.

Tajwan, choć jest samorządną demokracją, znajduje się zaledwie 130 km od Chin kontynentalnych, a jego populacja liczy 23,7 mln ludzi. Blokowanie przez Pekin starań Tajwanu o członkostwo w WHO podczas wybuchu SARS nauczyło ten kraj wyspiarski, że musi zbudować swoją własną infrastrukturę publicznej opieki zdrowotnej na wypadek kolejnego kryzysu.

Jednocześnie Tajwan postanowił wyrzec się więzi z reżimem komunistycznym z kontynentu. Prezydent Caj Ing-wen uzyskała historyczny wynik podczas głosowania w niedawnych wyborach prezydenckich – co pokazało silną wolę społeczeństwa do zachowania autonomii, niezależności od Chin kontynentalnych. W rezulatcie został odrzucony zarówno kandydat popierany przez Pekin, jak i propozycja reżimu „jeden kraj, dwa systemy”.

Ponad 850 000 Tajwańczyków mieszka w Chinach kontynentalnych, a kolejne 400 000 tam pracuje, tylko w zeszłym roku Tajwan przyjął około 2,7 mln gości z Chin kontynentalnych, co sprawia, że wyspa jest miejscem prawdopodobnie najbardziej narażonym na wybuch epidemii wirusa z Wuhan.

Jednak transparentność Tajwanu, zarządzenie kwarantanny, wprowadzenie dystansu społecznego i nadzoru, wykorzystanie dużych zbiorów danych, a także skuteczne Centrum Dowodzenia okazały się, według autora artykułu opublikowanego 3 marca na portalu Stanford Health Policy, kluczowymi czynnikami pomagającymi utrzymać tę śmiertelną chorobę do dnia 17 marca na poziomie jedynie 77 potwierdzonych przypadków.

Najważniejszym krokiem, jak zauważyło wielu ekspertów ds. zdrowia, była szybka decyzja rządu Tajwanu o zakazie wstępu na wyspę dla podróżnych z Chin kontynentalnych i Hongkongu, zanim epidemia mogła się rozprzestrzenić.

Podążanie za interesem Chin

Natomiast Korea Południowa, Japonia, Włochy oraz Iran działały niespiesznie, lub odmawiały zawieszenia lotów, i ucierpiały poważnie na skutek wybuchu epidemii wirusa z Wuhan. Być może to nie przypadek, że wirus z Wuhan najmocniej uderzył w krajach, które dostosowały się do geopolitycznych i gospodarczych interesów Chin.

Korea Południowa i Japonia cieszą się podobnym jak Tajwan wysokim standardem opieki zdrowotnej, obydwa państwa jednak, w przeciwieństwie do Tajwanu, chętnie szukają bliższych więzi gospodarczych i dyplomatycznych z komunistycznym Państwem Środka.

Wiele południowokoreańskich i japońskich korporacji współpracuje z Pekinem, co czyni je coraz bardziej zależnymi od Chin. Obecnie wielu Koreańczyków z Południa, widząc rosnące więzi narodu z Chinami, podpisuje petycję, by postawić w stan oskarżenia prezydenta Moon Jae-ina za jego propekińskie stanowisko, i nazywa go „chińskim przewodniczącym Moon”.

Włochy są pierwszym (i jedynym) krajem z grupy G7, który bierze udział w pekińskiej Inicjatywie pasa i szlaku (ang. Belt and Road Initiative, BRI, znanej również jako „Jeden pas, jedna droga”), i miały granicę szeroko otwartą dla ludzi z Chin, nawet po pojawieniu się wirusa z Wuhan w Europie.

Według artykułu opublikowanego dziewięć lat temu w „The Guardian”, w samym Prato, w Toskanii, liczba chińskich mieszkańców osiągnęła już ponad 50 000 osób, stanowili oni ponad 30 proc. populacji miasta; 32 proc. dzieci urodzonych w głównym szpitalu w Prato miało chińskie matki.

Dziś Włochy stoją w obliczu rosnącej społeczności chińskich imigrantów, którzy wspierają propekińską agendę komunistyczną.

Z pewnością niefortunne jest to, że Chiny przekazały Włochom śmiertelnego wirusa przed obiecanym zwrotem ekonomicznym z BRI. Jak zauważyli krytycy, niedawna decyzja Włoch o ogólnokrajowym zamknięciu granic była nieco spóźniona.

Chiny jako największy partner handlowy Iranu mają ogromny wpływ na gospodarkę kraju i jego politykę zagraniczną. Iran popiera Chiny praktycznie we wszystkich kwestiach w ONZ, a teraz został mocno dotknięty wirusem z Wuhan. Niektórzy czołowi irańscy przywódcy znajdują się wśród ponad 7000 ofiar koronawirusa.

To smutne, że wielkimi starożytnymi cywilizacjami, takimi jak Iran i Chiny, rządzą dziś bezprawne dyktatury, które bardziej troszczą się o utrzymanie władzy niż o dobrobyt swoich ludzi.

Przez stulecia wielu ludzi w Azji mocno trzymało się ponadczasowego buddyjskiego światopoglądu o odpłacie karmicznej – ta idea w niektórych aspektach przypomina chrześcijańską tradycję „zbierania tego, co się zasiało”.

Z perspektywy czasu odmówienie Tajwanowi członkostwa w WHO może w rzeczywistości okazać się błogosławieństwem, ponieważ Tajwan sam zareagował bardzo szybko, bez marnej porady z WHO, która opierała się na politycznym wyrachowaniu.

Jak mądrze napisał Szekspir we „Wszystko dobre, co się dobrze kończy”: „Żadne dziedzictwo nie jest tak bogate jak uczciwość”.

Peter Zhang koncentruje swoje badania na ekonomii politycznej w Chinach i Azji Wschodniej. Jest absolwentem Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych, Fletcher School of Law and Diplomacy, a także ukończył Harvard Kennedy School jako Mason Fellow.

Opinie wyrażone w tym artykule są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy redakcji „The Epoch Times”.

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2020-03-15, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/who-cares-for-chinas-communist-leadership-not-worlds-people_3273004.html

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję