Jak ukrywanie informacji przez KPCh doprowadziło do globalnej pandemii

Personel medyczny pomaga pacjentowi wyjść z karetki pogotowia w Wuhan, prowincja Hubei, Chiny, 26.01.2020 r. (STR/AFP via Getty Images)

Personel medyczny pomaga pacjentowi wyjść z karetki pogotowia w Wuhan, prowincja Hubei, Chiny, 26.01.2020 r. (STR/AFP via Getty Images)

Światowa epidemia sieje spustoszenie na świecie – zakłóca codzienne życie, przepełnia szpitale i zabija tysiące ludzi – a zaczęła się jako niewielkie skupisko zakażeń w chińskim mieście Wuhan.

Kiedy 27 osób było hospitalizowanych z objawami tajemniczego zapalenia płuc na początku grudnia 2019 roku, ośmiu lekarzy próbowało ostrzec swoich kolegów w mediach społecznościowych.

Kiedy ich wpisy stały się popularne w internecie, zostały skasowane przez cenzorów. Następnie funkcjonariusze miejscowej policji wezwali lekarzy i udzielili im ustnego ostrzeżenia. Wymagali również, by lekarze podpisali oświadczenie zobowiązujące do nieangażowania się od tej pory w „rozsiewanie plotek”.

Tak zaczęło się utajanie przez Komunistyczną Partię Chin (KPCh) jednej z najbardziej zabójczych epidemii w najnowszej historii.

Nowe informacje [marzec 2020 r.], które pochodzą z niedawnych badań medycznych, śledztw prowadzonych przez media oraz od samych urzędników chińskich władz, pokazują jak oszustwa i złe decyzje Komunistycznej Partii Chin umożliwiły rozprzestrzenienie się choroby wpierw w kraju, a później poza granicami Chin – do ponad 185 krajów i regionów.

Władze nie wyjawiły chińskim obywatelom, jak bardzo poważna jest epidemia, wolały zachować milczenie aż do momentu, gdy było już za późno, by powstrzymać wirusa.

W niedawnym badaniu opublikowanym w magazynie „Science” przeanalizowano dane z 375 chińskich miast i oszacowano, że 86 proc. wszystkich zakażeń w Wuhan pozostało nieudokumentowanych przed ogłoszeniem ograniczeń w podróżowaniu i zamknięciu miasta – restrykcji wprowadzonych przez władze lokalne 23 stycznia [2020 r.]. Według naukowców to przyczyniło się do szybkiego rozprzestrzenienia się wirusa na świecie.

Początkowa reakcja

We wstępnym raporcie potwierdzającym epidemię nowego wirusa Miejska Komisja Zdrowia w Wuhan stwierdziła początkowo, że pierwszy pacjent z objawami choroby pojawił się 12 grudnia 2019 roku. Później, nie podając powodu, komisja zmieniła tę datę na 8 grudnia. Natomiast badanie opublikowane w czasopiśmie medycznym „The Lancet” i przeprowadzone na podstawie danych ze szpitali w Wuhan ujawniło, że pierwszy pacjent wykazywał symptomy choroby 1 grudnia.

Miejska Komisja Zdrowia w Wuhan nie upubliczniła informacji o epidemii aż do 31 grudnia [2020 r.]. Jednocześnie władze ignorowały zagrożenie, jakie stanowił wirus.

Wang Guangfa, jeden z najlepszych specjalistów w Chinach od chorób układu oddechowego w Narodowej Komisji Zdrowia (ang. National Health Commision, NHC), zapewniał opinię publiczną, że choroba może zostać opanowana. Powiedział to 10 stycznia [2020 r.] w wywiadzie dla „People’s Daily” – tuby Komunistycznej Partii Chin.

Większość mieszkańców Wuhan nie zdawała sobie sprawy z niebezpieczeństwa i nadal zajmowała się swoimi codziennymi sprawami.

„Podejrzewałem, że wirus jest groźny, ale rząd powiedział, że nie przenosi się między ludźmi, więc w tamtym czasie nadal prowadziłem normalne życie” – powiedział w wywiadzie dla „The Epoch Times” pan Wei, mieszkaniec Wuhan. „Poszedłem do baru wieczorem 18 stycznia [2020 r.]. Od tego czasu mam objawy [wirusa]”.

Chińscy funkcjonariusze w kombinezonach ochronnych sprawdzają stan starszego mężczyzny w maseczce ochronnej, który upadł i zmarł na ulicy w pobliżu szpitala w Wuhan, Chiny, 30.01.2020 r. (HECTOR RETAMAL/AFP via Getty Images)

Chińscy funkcjonariusze w kombinezonach ochronnych sprawdzają stan starszego mężczyzny w maseczce ochronnej, który upadł i zmarł na ulicy w pobliżu szpitala w Wuhan, Chiny, 30.01.2020 r. (HECTOR RETAMAL/AFP via Getty Images)

Brak środków ostrożności

Władze Wuhan działały, jak gdyby nic się nie stało.

Nie skanowano pasażerów pod kątem choroby ani nie mierzono im temperatury zarówno na lotniskach, stacjach kolejowych, dworcach autobusowych, jak i w terminalach portowych aż do 14 stycznia [2020 r.].

Miasto dopuszczało również masowe zgromadzenia. 18 stycznia w społeczności Baibuting w dzielnicy Jiang’an zorganizowano wielki bankiet z okazji Księżycowego Nowego Roku dla ponad 40 000 rodzin.

Jak widać na zdjęciach opublikowanych przez lokalne władze oraz przez uczestników bankietu, nikt nie miał na sobie masek ochronnych. Ludzie dzielili się daniami tak, jakby byli na rodzinnym obiedzie i używali pałeczek, by nakładać sobie jedzenie z tych samych talerzy.

Mieszkańcy Baibuting powiedzieli później „The Epoch Times”, że wielu ludzi, po tym jak wzięło udział w bankiecie, zaraziło się COVID-19, chorobą wywoływaną przez wirusa.

Pan Wu, mieszkaniec dzielnicy, powiedział, że trzech członków jego rodziny zostało poddanych kwarantannie w hotelu, po tym jak pojawiły się u nich symptomy choroby. On również miał objawy wirusa, jednak wyzdrowiał.

„Epidemia [w mojej dzielnicy] jest bardzo poważna. Wielu ludzi zmarło” – powiedział pan Wu. W trakcie przygotowań do Księżycowego Nowego Roku wielu Chińczyków nieświadomych, jak bardzo zaraźliwy jest wirus, podróżowało po całym kraju i za granicę, aby spędzić czas ze swoimi rodzinami.

Burmistrz ujawnił, że w okresie przed wprowadzeniem lockdownu 23 stycznia [2020 r.] 5 mln mieszkańców opuściło Wuhan.

Laurie Garrett, ekspert od epidemii i nagrodzona Pulitzerem dziennikarka, znana ze swojej relacji na temat epidemii wirusa ebola z 1995 roku, uważa, że chińskie władze miały szansę powstrzymać rozprzestrzenienie się choroby w pierwszym tygodniu stycznia.

Gdyby chińskie władze były bardziej transparentne i podjęły szybkie działania, bez prób ukrycia informacji o epidemii, to „mogłaby być ona dość łatwo opanowana” – powiedziała w wywiadzie dla „The Epoch Times” pod koniec stycznia.

W momencie kiedy chiński reżim wprowadził zamknięcie miasta Wuhan, było już za późno – powiedziała. „Kiedy mamy do czynienia z kilkoma setkami przypadków, to już przegraliśmy – to koniec. Wtedy mierzysz się już z epidemią i cała twoja strategia kontrolowania ogniska choroby już poległa, a to z powodu twojej […] niechęci do wzięcia na poważnie pierwszej, na pozór bardzo małej liczby przypadków zachorowań” – wytłumaczyła w lutowym wywiadzie.

Transmisja z człowieka na człowieka

Chińskie władze początkowo zaprzeczały, że choroba może być przenoszona z człowieka na człowieka.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), cytując chińskie badania, oświadczyła 14 stycznia [2020 r.], że nie istnieją „żadne wyraźne dowody”, by stwierdzić możliwość transmisji wirusa z człowieka na człowieka.

Parę dni później, 20 stycznia, chiński reżim przyznał ostatecznie, że wirus jest zaraźliwy.

Władze wiedziały jednak znacznie wcześniej, że wirus może się przenosić z człowieka na człowieka.

W grudniu u kobiety, która nigdy nie była na targu owoców morza w Wuhan – który władze początkowo łączyły z początkiem epidemii – zdiagnozowano chorobę, po tym jak jej mąż, który pracował na targu, zaraził się wirusem.

Ludzie czekają na pomoc medyczną w szpitalu Czerwonego Krzyża w Wuhan, Chiny, 25.01.2020 r. (Hector Retamal/AFP via Getty Images)

Ludzie czekają na pomoc medyczną w szpitalu Czerwonego Krzyża w Wuhan, Chiny, 25.01.2020 r. (Hector Retamal/AFP via Getty Images)

Jej mąż zmarł 9 stycznia [2020 r.]. To był pierwszy w Chinach potwierdzony przypadek śmierci związanej z wirusem.

Na początku stycznia władze medyczne w mieście Shenzhen na południu Chin również wiedziały o rodzinie, której członkowie szybko się od siebie zarazili.

Zhang Jing, mieszkanka Shenzhen, odwiedziła Wuhan ze swoimi rodzicami, mężem i dwójką dzieci pod koniec grudnia. 3 stycznia [2020 r.] rodzina wróciła do Shenzhen.

10 stycznia rodzice Zhang udali się do szpitala, po tym jak wystąpiła u nich gorączka. Niedługo potem zdiagnozowano u nich COVID-19. U Zhang, jej męża i syna również później zdiagnozowano tę chorobę.

Teściowa Zhang, która nigdy nie opuściła Shenzhen, 14 stycznia także zaczęła przejawiać symptomy choroby.

Garrett, analityk ds. polityki zdrowotnej, powiedziała, że takie „utajanie informacji przed Chińczykami naraziło ich, a także cały świat, na wielkie ryzyko”.

Dodała również, że chiński reżim podobnie utajnił informacje dotyczące epidemii SARS (ang. severe acute respiratory syndrome, pol. zespół ostrej ciężkiej niewydolności oddechowej) w latach 2002-2003. Jako że pierwsze przypadki zarażenia zbiegły się wtedy w czasie ze zmianą władzy w KPCh, partia chciała upewnić się, że „nic nie wprowadzi zamieszania” – stwierdziła Garrett.

Chiński reżim udostępnił Światowej Organizacji Zdrowia kluczowe informacje o SARS dopiero w kwietniu, po tym jak Hu Jintao został mianowany przywódcą KPCh podczas marcowego posiedzenia marionetkowego ciała ustawodawczego partii.

Sekwencjonowanie genetyczne

Sekwencjonowanie genomu wirusa ma kluczowe znaczenie dla naukowców, którzy chcą zrozumieć jego charakterystykę.

Chińska grupa medialna Caixin opublikowała 26 lutego [2020 r.] raport, w którym szczegółowo ukazano, jak władze ukrywały informacje na temat wirusa przed opinią publiczną. Po przeprowadzeniu wywiadów z naukowcami z trzech najlepszych chińskich firm zajmujących się sekwencjonowaniem genomu – Vision Medicals z miasta Guangzhou (Kantonu), CapitalBio MedLab z Pekinu i Beijing Genomics Institute – Caixin poinformowało, że wszystkie trzy firmy otrzymały próbki wirusa i zsekwencjonowały jego genom w grudniu.

Te firmy przekazały wyniki Narodowej Komisji Zdrowia oraz Chińskiemu Centrum Kontroli i Prewencji Chorób.

Dopiero 9 stycznia [2020 r.] chiński reżim ogłosił, że sekwencjonowanie zostało zakończone.

Potrzeba było kolejnych trzech dni, by chiński reżim przekazał dane genetyczne WHO i upublicznił je dla wszystkich naukowców na świecie.

Rodzina w maseczkach na ulicy w Wuhan, prowincja Hubei, Chiny, 22.01.2020 r. (Getty Images)

Rodzina w maseczkach na ulicy w Wuhan, prowincja Hubei, Chiny, 22.01.2020 r. (Getty Images)

Utajanie informacji

Od początku epidemii chiński reżim zaniżał ilość zakażeń i liczbę ofiar śmiertelnych.

W połowie stycznia władze Wuhan zgłosiły zaledwie 41 przypadków. Działo się to w czasie, gdy Tajlandia i Japonia zgłosiły swoje pierwsze przypadki zakażeń – od osób, które podróżowały do Wuhan.

W międzyczasie liczba infekcji w Wuhan pozostawała bez zmian między 12 a 16 stycznia [2020 r.].

Badacze w tamtym czasie twierdzili, że biorąc pod uwagę liczbę przypadków za granicą, liczba zakażeń w Wuhan powinna być znacząco wyższa niż oficjalnie ogłoszona.

„The Epoch Times” otrzymało również wewnętrzne dokumenty z różnych samorządów w Chinach, które ujawniają, w jaki sposób ukrywano dane.

W prowincji Shandong miejscowy oddział Centrum Kontroli i Prewencji Chorób prowadził wewnętrzny rejestr liczby próbek z pozytywnym wynikiem testu na obecność wirusa, przeprowadzanego metodą wykrywania kwasu nukleinowego.

W lutym dzienna liczba testów z pozytywnym wynikiem stale była wyższa niż oficjalna liczba przypadków ogłoszona przez Narodową Komisję Zdrowia.

W prowincji Liaoning – w północno-wschodnim regionie kraju, tysiące mil od epicentrum epidemii wirusa – władze poinstruowały lokalne samorządy, by zniszczyły dokumenty i dane związane z epidemią.

Od urzędników wymagano także podpisania oświadczeń, w których mieli się zobowiązać do zniszczenia ważnych dokumentów z urządzeń osobistych i zapewnić, że nie udostępnią nikomu ich treści.

„The Epoch Times” przeprowadziło także rozmowy z pracownikami domów pogrzebowych w Wuhan, którzy ujawnili, że liczba przyjmowanych ciał wzrosła niebotycznie od początku epidemii. Niektórzy pracowali przez całą dobę, aby kremować ciała pochodzące z domów i szpitali.

Personel medyczny podczas leczenia pacjentów z COVID-19 w szpitalu w Wuhan, 19.03.2020 r. (STR/AFP via Getty Images)

Personel medyczny podczas leczenia pacjentów z COVID-19 w szpitalu w Wuhan, 19.03.2020 r. (STR/AFP via Getty Images)

Niedawno [2020 r.] „The Epoch Times” uzyskało wewnętrzne dane z Miejskiej Komisji Zdrowia w Wuhan, które wskazywały, że 14 marca, podczas wykonywania testów na wykrycie kwasów nukleinowych, w 91 nowych próbkach otrzymano wynik pozytywny. W Wuhan próbki są pobierane jedynie z wymazu z gardła. Zatem te 91 próbek może być rozumiane jako 91 nowych pacjentów.

Tego dnia chińskie władze zgłosiły jedynie cztery nowe przypadki w Wuhan.

Niektórzy urzędnicy ujawnili również, jak polityka partii utrudniała im reakcję na wybuch epidemii.

28 stycznia [2020 r.] podczas konferencji prasowej Ma Guoqiang, sekretarz partii w Wuhan, powiedział, że władze centralne nie pozwoliły Centrum Kontroli i Prewencji Chorób w Hubei diagnozować choroby aż do 16 stycznia. Przed tym terminem próbki pacjentów musiały być wysyłane do zbadania do Pekinu. Nawet wtedy Centrum Kontroli i Prewencji Chorób w Hubei było w stanie przeprowadzić jedynie 300 testów dziennie – stwierdził.

Podobnie Zhou Xianwang, burmistrz Wuhan, zrzucił winę na swoich przełożonych za nieumiejętne zarządzanie kryzysem.

Podczas programu informacyjnego, wyemitowanego przez państwową telewizję CCTV 27 stycznia, Zhou powiedział, że władze centralne postanowiły ukryć informacje o epidemii.

„Ujawnienie informacji o epidemii odbyło się za późno. […] Jako szef samorządu mogłem publikować informacje jedynie po tym, jak otrzymałem pozwolenie od władz [władz centralnych]” – powiedział Zhou.

Podczas niedawnej [marzec 2020 r.] konferencji prasowej prezydent USA Donald Trump skrytykował chiński reżim za to, że nie udostępnił wystarczająco szybko informacji o wirusie.

„Świat płaci bardzo wysoką cenę za to, co oni zrobili” – powiedział. „To mogło być zatrzymane tam, gdzie się rozpoczęło – w Chinach”.

Artykuł został opublikowany w wydaniu specjalnym „The Epoch Times” o wirusie KPCh z 27 marca 2020 r.

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję