Silny wstrząs w kopalni Zofiówka. Nie żyje dwóch górników, trwa akcja ratownicza

Ratownicy po akcji ratowniczej w kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie w Jastrzębiu-Zdroju, w której doszło do silnego wstrząsu 5 maja br., 6.05.2018 r. (Andrzej Grygiel / PAP)

Ratownicy po akcji ratowniczej w kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie w Jastrzębiu-Zdroju, w której doszło do silnego wstrząsu 5 maja br., 6.05.2018 r. (Andrzej Grygiel / PAP)

W sobotę ok. godz. 11 w kopalni Zofiówka doszło do wstrząsu o sile ok. 3,42 stopnia w skali Richtera. Pod ziemią pracowało w tym czasie ok. 250 górników. W rejonie bezpośredniego zagrożenia przebywała 11-osobowa brygada, drążąca nowy chodnik. Czterem osobom udało się ewakuować, siedmiu górników pozostało pod ziemią. Dwaj spośród zaginionych zostali odnalezieni i od soboty pozostają w szpitalu. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

W niedzielę przed południem ratownikom udało się dotrzeć do jednego z poszukiwanych pięciu górników. Lekarz stwierdził jego zgon – powiadomił o tym prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon.
Po południu poinformowano o śmierci drugiego górnika, do którego dotarli ratownicy.

Ratownicy kontynuują pracę

W niedzielę wieczorem prezes Daniel Ozon poinformował, że istotne nowe informacje będzie można podać najwcześniej w poniedziałek rano.

Jak mówił, po niedzielnym wstrząsie wtórnym, którego w żaden sposób nie odczuli pracujący pod ziemią ratownicy, stężenie metanu w penetrowanym przez nich rejonie wzrosło do ok. 30 proc. Trzeba było zintensyfikować przewietrzanie wyrobiska, m.in. dzięki nowemu wentylatorowi o większej wydajności. W efekcie po upływie półtorej godziny stężenie metanu spadło do ok. 4-7 proc. – Musieliśmy niestety w którymś momencie te prace przerwać – powiedział Ozon.

Prezes poinformował, że na jednej z dwóch dróg, którymi do rejonu wstrząsu docierają ratownicy, zainstalowano ok. 430 m rurociągu doprowadzającego powietrze. Do skrzyżowania chodników pozostało tam jeszcze ok. 150 m. Najpóźniej do pierwszej w nocy rurociąg z powietrzem ma być doprowadzony do miejsca docelowego. Dzięki temu będzie możliwe zastosowanie tam urządzeń pomocnych w zlokalizowaniu górników i elementów technicznych, w które byli wyposażeni.

– Potem podejmiemy decyzję dotyczącą tego, czy jesteśmy tu w stanie wprowadzić ratowników. Prześwit tutaj jest ok. jednego metra, tak że wydaje się, że będzie to realne, ale takie decyzje będziemy mogli podejmować dopiero po północy, w momencie kiedy będziemy tu mieli w pełni zainstalowane przewietrzanie – ocenił prezes.

Wiceprezes JSW Tomasz Śledź zaznaczył, że po dalszym przedłużeniu lutniociągu doprowadzającego powietrze atmosfera w rejonie poszukiwań powinna się poprawić na tyle, by ratownicy mogli bezpiecznie wejść w okolice przodka bez aparatów tlenowych. – Wtedy mają więcej sił na pracę w aparatach w tym rejonie, który będą penetrować – wyjaśnił. Chodzi o miejsce przy skrzyżowaniu dwóch chodników, w pobliżu którego powinni być górnicy. Jak dodał wiceprezes, ratownicy jeszcze w sobotę – z użyciem aparatów tlenowych – byli już blisko tego rejonu. Musieli jednak wrócić, bo kończył się czas możliwy do użycia aparatów, wynoszący dwie godziny.

W kulminacyjnym momencie w niedzielę pracowało 20 pięcioosobowych zastępów ratowniczych. Podobna liczba przygotowana jest do pracy w poniedziałek. Od poniedziałku zespół ratowników będzie miał wsparcie doradców – trzech lub czterech profesorów, wybitnych specjalistów w zakresie wstrząsów i tąpnięć. Według prezesa JSW prawdopodobnie dopiero w poniedziałek rano okaże się, czy udało się odnaleźć miejsce, w którym znajdują się trzej górnicy.

Ratownicy wchodzą do kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie w Jastrzębiu-Zdroju, w której doszło do silnego wstrząsu 5 maja br., 6.05.2018 r. (Jacek Bednarczyk / PAP)

Ratownicy wchodzą do kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie w Jastrzębiu-Zdroju, w której doszło do silnego wstrząsu 5 maja br., 6.05.2018 r. (Jacek Bednarczyk / PAP)

Do kopalni przybyli premier i prezydent

Premier Mateusz Morawiecki przyjechał do kopalni w sobotę po 20. – Mogę zapewnić, że rząd robi wszystko i zaangażowaliśmy wszystkie możliwe środki, wszystkie najlepsze sprzęty, aparaturę poszukiwawczą, po to, żeby doprowadzić do jak najszybszego odnalezienia tych pięciu górników – oświadczył premier po spotkaniu w sztabie akcji. Otrzymał dokładne informacje ze sztabu, od prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, przedstawicieli kopalni oraz od ratowników, którzy wyprowadzili dwóch z siedmiu poszukiwanych.

W niedzielę po godz. 12 do kopalni Zofiówka przybył prezydent Andrzej Duda. Po krótkiej rozmowie z osobami przed kopalnią spotkał się z kilkunastoosobową grupą ratowników, którzy uczestniczyli w akcji na nocnej zmianie. Wysłuchał ich relacji o warunkach panujących na dole.

– Widziałem się przed momentem z ratownikami, którzy właśnie zakończyli prace na dole i mówili mi, że warunki są trudne. Przede wszystkim są trudne nie tyle z uwagi na to, że jest samo rumowisko, bo rumowisko jest, ale nie jest tak, że jest zupełnie zawalone. Natomiast przede wszystkim jest brak tlenu, tam jest po prostu bardzo wysokie stężenie metanu i pracuje się cały czas w aparatach – mówił prezydent.

Źródło: PAP.

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję