Czy Chiny straciły swoją duszę?

Rzeźba mnicha Tanga (Tang Xuanzanga, bohatera chińskiej powieści „Wędrówka na Zachód”) w „zielonym płaszczu” z roślin, Wielka Pagoda Dzikich Gęsi w Xi’an, prowincja Shaanxi, Chiny, 15.07.2014 r. (VCG/VCG / Getty Images)

Rzeźba mnicha Tanga (Tang Xuanzanga, bohatera chińskiej powieści „Wędrówka na Zachód”) w „zielonym płaszczu” z roślin, Wielka Pagoda Dzikich Gęsi w Xi’an, prowincja Shaanxi, Chiny, 15.07.2014 r. (VCG/VCG / Getty Images)

Odrodzenie bogatego, duchowego dziedzictwa Państwa Środka może wywołać fundamentalną zmianę w społeczeństwie, dać nadzieję

Zaledwie kilka dni po obchodach Nowego Roku, 3 stycznia, Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna (ang. China’s National Space Administration) zrobiła historyczny, milowy krok z chwilą, gdy wysłana przez nią sonda kosmiczna miękko wylądowała na ciemnej stronie Księżyca – tzn. po tej stronie, której my, mieszkańcy Ziemi, nie widzimy.

Możliwe, że parę osób z Zachodu zwróciło uwagę na nazwę, jaką nadano statkowi kosmicznemu biorącemu udział w tej misji – Chang’e-4, a łazikowi – Yutu-2. Obie nazwy są legendarnymi chińskimi imionami.

Podczas gdy zachodnie firmy prawdopodobnie lubią czerpać inspirację z mitologii starożytnej Grecji, skoro wybierają nazwy takie jak Nike, Oracle, Amazon, Pandora i Alphabet, chiński reżim komunistyczny pomimo leżącego u jego podstaw ateizmu zwraca się ku duchowym korzeniom i mitologii chińskiej, by z niej zapożyczać nazwy dla swoich sond kosmicznych.

Te imiona pochodzące z chwalebnej przeszłości Państwa Środka nie są ani chwilową modą, ani nostalgią. Partia wykorzystuje starożytne nazwy, by subtelnie sugerować, że to Chiny znacznie wcześniej niż ich zachodni konkurenci rozpoczęły eksplorację kosmosu.

W chińskiej mitologii Chang’e, bogini Księżyca, była żoną Houyi, słynnego łucznika, który zestrzelił dziewięć z dziesięciu świecących na niebie słońc, aby ocalić ludzi przed morderczymi upałami. Natomiast Yutu (Nefrytowy Królik) to nieśmiertelne zwierzę, które dotrzymuje towarzystwa pięknej Chang’e.

Co więcej, innym projektom i sondom służącym eksploracji kosmosu CNSA nadawała wręcz nieziemskie nazwy, jak Tianzhou (Niebiański Statek 1-11), Shenzhou (Boski Statek) i Tiangong 1 i 2 (Niebiański Pałac 1 i 2 – stacje orbitalne).

Niestety to tyle, jeśli chodzi o odwoływanie się Komunistycznej Partii Chin (KPCh) do deistycznej historii Państwa Środka.

Indyjski premier Atal Bihari Vajpayee (po lewej) zadaje pytanie o kamienną rzeźbę konia przy wejściu do świątyni „Baima Si”, Świątyni Białego Konia w Luoyang, w prowincji Henan, w środkowych Chinach, 25.06.2003 r. Wizyta Vajpayee w Luoyang była znaczącym wydarzeniem, ponieważ w tym miejscu dwóch indyjskich mnichów po raz pierwszy upubliczniło nauki buddyzmu w Chinach (NG HAN GUAN/AFP/Getty Images)

Indyjski premier Atal Bihari Vajpayee (po lewej) zadaje pytanie o kamienną rzeźbę konia przy wejściu do świątyni „Baima Si”, Świątyni Białego Konia w Luoyang, w prowincji Henan, w środkowych Chinach, 25.06.2003 r. Wizyta Vajpayee w Luoyang była znaczącym wydarzeniem, ponieważ w tym miejscu dwóch indyjskich mnichów po raz pierwszy upubliczniło nauki buddyzmu w Chinach (NG HAN GUAN/AFP/Getty Images)

Natchnione przez Boga „Państwo Środka”

Licząca 5000 lat chińska cywilizacja ma wiele wspólnego z cywilizacją grecką. Zarówno według chińskiej, jak i greckiej mitologii wszechświat został stworzony z wielkiego chaosu. W ich ponadczasowych mitach przekazano nam również, że początek obu cywilizacjom dali nieśmiertelni półbogowie oraz ludzie, którzy mieli nadprzyrodzone moce. Następnie zamienili się w śmiertelne istoty, jakimi my jesteśmy dzisiaj.

Żółty Cesarz (2698-2598 p.n.e.), powszechnie uważany za pierwszego chińskiego władcę, do walki z wrogami używał nadprzyrodzonych mocy. Pod wpływem boskiego natchnienia stworzył pierwszy kalendarz oraz napisał „Kanon medycyny Żółtego Cesarza”, w którym ujawnił teoretyczne podstawy medycyny chińskiej.

Panowanie Żółtego Cesarza cechowało słynne „rządzenie według cnotliwych zasad”. Zgodnie z „Zhuangzi” (starożytnym chińskim traktatem filozoficznym pochodzącym z późnego okresu Walczących Królestw [480-221 p.n.e.]) Żółty Cesarz stał się później bóstwem taoistycznym.

Taoizm, ta rodzima chińska nazwa odnosząca się do pewnych duchowych kwestii, jest praktycznie tak stara, jak sama chińska cywilizacja. Dopiero gdy Laozi (601-? p.n.e.) napisał tekst „Daodejing”, taoizm stał się systemem wierzeń związanych z doskonaleniem ciała i umysłu.

Laozi, którego imię w języku chińsku oznacza „Stary Mistrz”, jest powszechnie uważany za twórcę taoizmu i jednego z „Trójcy Czystych” ze szkoły taoistycznej. Nauki Laozi obejmują koncepcję yin i yang, życie w harmonii z Drogą (naturą), pustkę, kultywację ciała i umysłu oraz ostateczny powrót do swojej pierwotnej „prawdziwej duszy”.

Przez wieki ta ponadczasowa chińska kosmogonia wywierała wpływ i pomagała kształtować chińską kulturę oraz sposób życia społeczeństwa. W czasach dynastii Ming (1368-1644) taoizm oficjalnie stał się zbiorem norm postępowania dla całego państwa.

Pomimo że jego wpływ był tak ogromny, w czasach wschodniej dynastii Han do Chin przybył buddyzm jako religia sprowadzona z zagranicy. Legenda głosi, że pewnego dnia w 67 roku n.e. cesarzowi Mingowi przyśniło się, że do jego pałacu leci złota postać. Poprosił ministrów o pomoc w wyjaśnieniu tego snu.

Minister Fu Yi odpowiedział: „Wasza Wysokość, mogłeś śnić o wielkim zachodnim mędrcu zwanym Buddą”. W związku z tym Ming wysłał na Zachód swojego wysłannika Cai Yina, urzędnika wojskowego, z misją sprowadzenia buddyzmu do Chin.

W trakcie wyprawy Cai Yin oraz jego świta spotkali dwóch buddystów Dharmaratnę i Kaśjapę Matangę, którzy prowadzili białego konia objuczonego pismami buddyjskimi. Następnie wszyscy razem udali się do Luo Yang, stolicy wschodniej dynastii Han.

Cesarz Ming był zachwycony i z myślą o swoich gościach nakazał zbudować Świątynię Białego Konia. W jej wnętrzach mnisi pracowali nad tłumaczeniami „42 skryptów”, pierwszych wersji pism buddyjskich w języku chińskim.

Przez kolejne wieki buddyzm cieszył się w Chinach ogromnym szacunkiem, a cesarze wielu dynastii uznawali go za oficjalną religię obowiązującą w ich państwie.

Koncepcje buddyzmu dotyczące karmicznej odpłaty za dobro i zło, reinkarnacji, współczucia i zbawienia dla wszystkich predestynowanych czujących istot wpływały nie tylko na wiele aspektów życia społecznego, lecz także na sztuki piękne, muzykę i literaturę, w których to znalazły swoje odzwierciedlenie.

Słynna chińska powieść „Wędrówka na Zachód” (1592) powstała w oparciu o historię słynnej pielgrzymki mnicha Xuanzanga do Indii, któremu w poszukiwaniu buddyjskich sutr pomagał Małpi Król.

Sam „Słownik chińskich terminów buddyjskich” zawiera niemal 30 000 wyrazów i fraz związanych z buddyzmem, które wymyślili mnisi buddyjscy w ciągu około 800 lat, od dynastii Han po Tang – terminy te obejmują powszechnie używane  słowa, takie jak „teraz”, „przeszłość”, „świat”, „przyszłość” i inne.

Konfucjusz ok. 500 r. p.n.e. (Hulton Archive / Getty Images)

Konfucjusz ok. 500 r. p.n.e. (Hulton Archive / Getty Images)

Konfucjusz jako duchowy nauczyciel

Konfucjusz (551-479 p.n.e.) jest obecnie prawdopodobnie jednym z najmniej zrozumianych mędrców zarówno w Chinach, jak i za granicą. Powszechnie uważany za jednego z największych chińskich filozofów, był w znacznej mierze ignorowany z powodu uczenia swoich naśladowców przestrzegania woli bożej czy też nakazów Niebios.

Po dojściu KPCh do władzy w 1949 roku zaczęto potępiać Konfucjusza, szczególnie w okresie rewolucji kulturalnej (1966-1976). Chociaż konfucjanizm ponownie pojawia się w dzisiejszym społeczeństwie, to sam Konfucjusz jest raczej postrzegany jako humanista i filozof, a nie przewodnik duchowy, którym był w rzeczywistości.

Na to jakże oczywiste pominięcie zwrócił uwagę Fasheng Zhao, naukowiec z Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, w artykule „O wierze Konfucjusza”. Zhao podkreślił, że przez większą część XX wieku wierzenia religijne były postrzegane w ateistycznych Chinach jako coś „zacofanego” i przejaw „ciemnoty”.

Radykalni rewolucjoniści uważają Konfucjusza za tego, który chciał zawrócić koło historii do etapu systemu niewolniczego, podczas gdy konserwatywni uczeni, pragnąc bronić konfucjanizmu, żarliwie podkreślają humanistyczną stronę filozofii Konfucjusza, by udowodnić, że konfucjanizm jest postępowy i istotny w dzisiejszych Chinach.

Zhao napisał: „W konfucjanizmie ważną rolę odgrywa aspekt religijny, bez którego nie będziemy w stanie zrozumieć prawdziwego ducha konfucjanizmu ani nie będziemy w stanie uporządkować źródeł czy też cech humanizmu konfucjańskiego. Mielibyśmy wtedy fałszywy i niepełny obraz filozofii Konfucjusza”.

Ponadto Zhao zaznaczył, że: „Konfucjanizm jest określany mianem wiedzy istot z Nieba”. Zgodnie z jego wyliczeniami autor „Dialogów konfucjańskich” używa w swoim dziele słów „Niebo” i „wola boża” aż 19 razy. Zhao stwierdził, że „Niebo”, o jakim pisał Konfucjusz, odnosi się do nadprzyrodzonego boskiego władcy, a nie do pojęcia abstrakcyjnego.

Wiadomo również, że Konfucjusz zalecał odnalezienie w życiu Złotego Środka, ponieważ utożsamiał nadmiar z niedoborem. Idea ta współgra z koncepcjami starożytnych greckich filozofów, w szczególności Sokratesa, Platona i Arystotelesa.

Kultura Chin zainspirowana przez Boga

Konfucjusz powiedział kiedyś: „Przestudiuj przeszłość, jeśli chcesz wywróżyć przyszłość”. Jednak w dzisiejszej chińskiej kulturze, pod rządami komunistów, brakuje idei boskiej duszy oraz tradycji duchowych.

Urzędnicy i pracownicy państwowi, członkowie sił zbrojnych oraz podporządkowane państwu stowarzyszenia taoistyczne oraz buddyjskie muszą przyrzec wierność ateistycznej Komunistycznej Partii Chin (KPCh).

Międzynarodowe media i organizacje praw człowieka powszechnie donoszą, że chrześcijanie, buddyści tybetańscy i praktykujący Falun Gong, którzy muszą ukrywać się ze swoimi wierzeniami, doświadczają wielu form złego traktowania, a niektórzy nawet stają się ofiarami finansowanej przez państwo grabieży organów.

Mając na uwadze fakt, że ideologia komunistyczna została zaimportowana z zachodu, KPCh postrzega odrodzenie tradycyjnych praktyk religijnych, a także prawdziwe dziedzictwo kulturowe Chin, za zagrożenie dla swoich podstaw ideologicznych i swojej wiarygodności.

Dzisiaj KPCh ściśle reguluje nie tylko praktyki religijne. Mocno cenzurowane są nawet tradycyjne formy sztuki i przedstawienia teatralne, które opowiadają historię Chin.

25 stycznia wydawcy gazety „Beijing Daily” zmienili swoją dotychczasową, pozytywną opinię na temat pięciu popularnych seriali telewizyjnych – „Cesarzowa w pałacu”, „Legenda Mi Yue”, „Szkarłatne serce”, „Historia pałacu Yanxi” i „Królewska miłość Ruyi w pałacu” – i ostro skrytykowali je za skupianie się na wewnętrznych walkach o władzę w pałacu cesarskim, sugerując tym samym, że podobne sytuacje mają dziś miejsce na najwyższych szczeblach KPCh.

Wszystkie pięć seriali telewizyjnych zostało zdjętych z emisji, mimo że cztery z nich były adaptacjami powieści z czasów dynastii Qing, czyli sprzed ponad 100 lat, a fabułę piątego oparto na historii z okresu Walczących Królestw (475-221 p.n.e.).

Kiedy cieszący się wielkim uznaniem zespół Shen Yun Performing Arts stworzył program taneczny oparty na tradycyjnym chińskim tańcu, muzyce i kostiumach, Pekin poczuł się zagrożony.

Urzędujący za granicą dyplomaci z KPCh są obecnie oskarżani o realizowanie niecodziennej misji: zmuszania teatrów do odmawiania gościny Shen Yun albo odwoływania jego występów. Podczas gdy większość teatrów przyjmuje Shen Yun z otwartymi ramionami, niektóre z nich ulegają szelmowskim żądaniom Pekinu, np. Teatro Real w Madrycie anulował widowiska zaplanowane na 31 stycznia i 2 lutego br., mimo że setki biletów zostało już sprzedanych.

Jak zauważył Sokrates: „Wszystkie dusze ludzkie są nieśmiertelne, ale dusze sprawiedliwych są nieśmiertelne i boskie”. W erze cyfrowej ludzie na całym świecie wciąż mogą czerpać inspirację z różnych form duchowości lub z boskiego dziedzictwa kulturowego.

W coraz bardziej materialistycznych Chinach duchowa pustka szybko niszczy podstawy chińskiego społeczeństwa i jej ponadczasowej kultury natchnionej przez Boga. Warto jednak zauważyć, że nadal są dziesiątki milionów Chińczyków, którzy interesują się chińskimi praktykami duchowymi lub przyłączają się do podziemnych kościołów i praktyk.

Grzechem wciąż popełnianym przez KPCh, który prawdopodobnie wyrządził najwięcej szkód, jest trwające dziesiątki lat nieustanne dążenie do oddzielenia 1,3 mld ludzi od ich duchowych tradycji i dziedzictwa kulturowego. Zewnętrzni obserwatorzy często wspominają, że utrata zaufania w stosunkach międzyludzkich oraz między państwem a ludźmi jest bezpośrednią konsekwencją ateistycznej i antytradycyjnej polityki partii.

Gdy brakuje kompasu moralnego, naród bez boskiego ducha i boskiej przeszłości jest skazany na sprzeciwianie się człowieczeństwu.

Peter Zhang koncentruje swoje badania na ekonomii politycznej w Chinach i Azji Wschodniej. Jest absolwentem Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych, Fletcher School of Law and Diplomacy, a także ukończył Harvard Kennedy School jako Mason Fellow.

Opinie wyrażone w tym artykule są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy redakcji „The Epoch Times”.

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2019-02-08, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/has-china-lost-her-soul_2795042.html

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję