Na chińskim rynku sztuki kwitnie łapownictwo i korupcja

Zwiedzający wystawę zatytułowaną „Portrety ludzi” patrzy na obraz robotnika, Pekin, 23.11.2015 r. (GREG BAKER/AFP/Getty Images)

Zwiedzający wystawę zatytułowaną „Portrety ludzi” patrzy na obraz robotnika, Pekin, 23.11.2015 r. (GREG BAKER/AFP/Getty Images)

Analiza doniesień prasowych

Pozycja artysty w Chinach nie opiera się tylko na jakości tworzonej przez niego sztuki – osobie z odpowiednimi koneksjami w kręgach politycznych będzie dane zobaczyć, jak jej dzieła raptownie zyskają na wartości, gdy tylko zostanie urzędnikiem chińskiego reżimu komunistycznego.

Chiński rynek malarstwa i kaligrafii popadł ostatnimi czasy w chaos, po tym jak w Chińskim Stowarzyszeniu Artystów (ang. China Artists Association, CAA) wybrano nowych członków rady na kolejną kadencję, która rozpoczęła się 23 grudnia 2018 roku.

Chociaż CAA i Chińskie Stowarzyszenia Kaligrafów (ang. China Calligraphers Association, CCA) na papierze uważane są za pozarządowe organizacje handlowe, to w rzeczywistości znajdują się one pod bezpośrednim nadzorem Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin, ciała doradczego kierownictwa partii.

„Ceny dzieł sztuki z okresu urzędowania poprzedniego przewodniczącego i wiceprzewodniczącego CAA spadły o 65–75 proc., podczas gdy ceny dzieł artystów z nowo wybranej rady dramatycznie wzrosły” – podano w reportażu „China Times” 11 lutego br. „Ceny dzieł artysty są tym wyższe, im wyższe jest jego lub jej stanowisko”. Natomiast sama „China Times” jest po części państwową agencją informacyjną.

Największy wzrost cen następuje, kiedy dany artysta zostaje przewodniczącym CAA. W reportażu zacytowano Xiao Yunru, doradcę z oddziału CCA w prowincji Shaanxi, który powiedział: „Przez okres jednej kadencji, która trwa pięć lat, ceny gwałtownie pójdą w górę. Dochód ze sprzedaży dzieł sztuki takiej osoby będzie setki razy wyższy od jej pensji”.

W tym samym czasie Liu Yi, antykwariusz z Pekinu, powiedział „China Times”: „Posiadam dwa obrazy byłego wiceprzewodniczącego CAA. Kupiłem je dla przyjaciela [kiedy ów malarz był wiceprzewodniczącym]. Teraz mój przyjaciel prosi mnie żebym sprzedał te obrazy, ale nie mogę znaleźć na nie kupca nawet po 50 proc. obniżce cen”.

Liu Xi dodał, że kupcy cenią tylko tytuł malarza i jego stanowisko, a nie same w sobie obrazy.

Również w China Economic, państwowym, internetowym serwisie informacyjnym opublikowano 18 lutego br. reportaż, w którym ujawniono, że wartość dzieła sztuki może zostać różnie wyceniona w zależności od pozycji danego artysty w CAA i CCA. Ponadto zauważono, że na rynku dzieł sztuki, niewielu ludzi kupuje wytwory artystów, którzy nie są urzędnikami w CAA czy CCA, co powoduje, że artyści zabiegają o te upragnione stanowiska.

Niektórzy artyści skłonni są przekupić swoich potencjalnych przełożonych, aby zostać urzędnikami i podbić wartość swoich dzieł. Aby sprostać takim żądaniom ze strony łapówkarzy „jeden z prowincjonalnych oddziałów CCA ma 64 wiceprzewodniczących” – co opisano w reportażu.

Już w lutym 2013 roku na łamach „China Times” informowano, że stanowiska te nie są bezpłatne, stwierdzając, że „artyści muszą wnieść opłatę sponsorującą na rzecz galerii narodowych, po tym jak zostaną mianowani na stanowisko wiceprzewodniczącego lub wyższe”. Galerie te należą do Ministerstwa Kultury i Turystyki Chińskiej i rozlokowane są na terenie całego kraju.

To zjawisko zwróciło na siebie uwagę organu władzy chińskiego reżimu ds. antykorupcyji. W reportażu China Economic z czerwca 2015 roku zacytowano ówczesnego szefa Centralnej Komisji Kontroli Dyscyplinarnej (ang. Central Commission for Discipline Inspection, CCDI), organu nadzorczego Komunistycznej Partii Chin ds. antykorupcji: „Każdy przewodniczący CCA i CAA jest miliarderem, co zniszczyło wizerunek prawości i uczciwości [partii] wykreowany przez ruch antykorupcyjny. Pogłębiło to przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi oraz zwiększyło problemy socjalne”.

W owym roku CCDI opublikowała kilka artykułów o problemach z biurokracją w CCA i CAA, ale nie aresztowała ani nie ukarała żadnego urzędnika.

Zhang Xiaogang stał się jednym z najsłynniejszych i najbogatszych malarzy w Chinach od lat 90. Jego łączny przychód ze sprzedaży dzieł sztuki osiągnął w 2006 roku poziom 170 mln juanów (25,12 mln USD).

Zhu Qi, krytyk i kurator niezależny, powiedział w 2013 roku w wywiadzie dla China Times: „Jednak roczny dochód Zhang Xiaoganga jest dużo mniejszy niż niektórych chińskich malarzy. Wielu chińskich malarzy – urzędników zarabia rocznie dziesiątki milionów, a nawet miliardów juanów. To są przewodniczący CAA na szczeblu prowincji lub wyższym oraz dyrektorzy galerii”.

Liu Dawei, piastujący od grudnia 2008 roku do grudnia 2018 stanowisko przewodniczącego CAA, znalazł się na pierwszym miejscu rankingu magazynu Hurun (chińskiego Forbes’a) w kategorii żyjących chińskich artystów, którzy od 2009 roku odnieśli największy sukces.

Początkowo Liu zajmował w rankingu 31. pozycję, a jego roczny dochód wynosił 14,55 mln juanów (2,15 mln dolarów). W roku 2015 z rocznym dochodem na poziomie 248,8 mln juanów (36,77 mln dolarów) przesunął się na czwarte miejsce. A w roku 2018 Liu Dawei zarobił już tylko 20,46 mln juanów (3 mln dolarów) i uplasował się na 36. pozycji w rankingu Hurun.

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2019-02-24, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/bribery-and-corruption-in-chinas-art-market_2806086.html

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję