
Kobieta podczas wydarzenia zorganizowanego w Huawei Cyber Security Center w Brukseli, 21.05.2019 r. (Emmanuel Dunand/AFP/Getty Images)
Finansowane przez Pekin think tanki, instytuty oraz coraz sprytniejsze taktyki lobbingowe pojawiają się w całej Europie jako podstępna straż przednia chińskich planów globalizacji.
Wszystkie te plany łączy chińska etykietka „Jeden pas, jedna droga” (ang. One Belt, One Road, OBOR) – sztandarowy projekt polityki zagranicznej Xi Jinpinga.
Coraz częściej pojawiają się obawy dotyczące pułapek kredytowych w OBOR, bezpieczeństwa 5G, konsekwencji budowy kluczowych mostów, kolei i portów przez chińskie przedsiębiorstwa państwowe, a także zasadnicze pytanie, czy taka infrastruktura przynosi miejscowym wymierne korzyści.
Zdaniem analityków ministrowie, prawodawcy i doradcy polityczni z Europy szukający porady w takich kwestiach stają twarzą w twarz z rosnącym i często ukrytym wpływem lobbingu z Chin.
Mapowanie struktur UE
„Chiny przeznaczają bardzo dużo środków na lobbing w UE i wśród związanych z nią wpływowych osób” – powiedział Chris Devonshire-Ellis, prezes i założyciel Dezan Shira and Associates, które doradza zagranicznym inwestorom w zakresie inicjatywy OBOR.
„Zmapowali całą strukturę UE i za pośrednictwem ambasad udało im się stworzyć zwięzłe odwzorowanie tego, kto jest związany z kim i kto może być w stanie rozwijać ich biznesy”.
W 2013 roku Chiny uruchomiły inicjatywę OBOR, aby zwiększyć swój wpływ geopolityczny na całym świecie, głównie poprzez partnerstwo z ponad 60 krajami w projektach infrastrukturalnych w Ameryce Łacińskiej, Europie, Azji i Afryce.

Port w Gwadarze, Pakistan. Wielomiliardowy projekt infrastrukturalny, w który Chiny zainwestowały w ramach inicjatywy „Jeden pas, jedna droga” (Amelie Herenstein/AFP/Getty Images)
Według Devonshire-Ellisa Pekin zdobył doświadczenie lobbingowe podczas swoich inwestycji w Afryce i wyprzedza UE w zakresie lobbingu.
„Chiński program wywiadu badawczego jest strukturą o wpływie globalnym, nie tylko mającą związek z UE”.
Według Devonshire-Ellisa Umowa o Afrykańskiej Kontynentalnej Strefie Wolnego Handlu (ang. African Continental Free Trade Area, AfCFTA) „wymagała ogromnej kwoty na lobbing i umiejętności zmuszenia panafrykańskich rządów zasiadających przy stole do wyrażenia na nią zgody”.
„Wpływ ten przekraczał możliwości UE. To samo dzieje się z Inicjatywą pasa i szlaku” – powiedział.
W 2015 roku UE zaskoczyła chińskich negocjatorów, gdy narzuciła ciężar swojej legislatury na projekt kolejowy Budapeszt–Belgrad, nalegając, aby przetarg był monitorowany i podlegał kontroli oraz przepisom nałożonym przez Brukselę.
Ta kolej dużych prędkości łącząca Węgry, członka UE, z Serbią, państwem spoza UE, była postrzegana jako test Inicjatywy pasa i szlaku w Europie. Niektórzy analitycy sugerują, że z powodu przeszkód wywołanych interwencją UE poczyniono niewielkie postępy w ciągu pięciu lat od rozpoczęcia projektu.
Po trzech latach z tumanów kurzu unoszących się nad polem walki w końcu wyłonił się Pekin, dzierżąc w ręku kontrakty, zdeterminowany do zaostrzenia gry lobbingowej, co zauważył Devonshire-Ellis w swoim wcześniejszym raporcie.
Wewnątrz think tanków
Według Małgorzaty Jakimow, adiunkt na wydziale polityki wschodnioazjatyckiej Uniwersytetu w Durham i sekretarz Centrum Współczesnych Studiów na temat Chin (ang. Centre for Contemporary Chinese Studies, CCCS), kluczowym narzędziem do wywierania wpływu na prawodawców i intelektualistów związanych z Inicjatywą pasa i szlaku jest rozwijająca się chińska sieć think tanków w Europie.
„Chińskie sieci think tanków są ogromne” – powiedziała Jakimow. „Zostały one uznane przez chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych za dominujące narzędzie miękkiej władzy”.
Takie taktyki zwiększają czujność wśród instytucji obserwujących tę sytuację oraz działaczy na rzecz przejrzystości w Europie, którzy obawiają się, że Pekin może wykorzystać brak przejrzystości lobbingu w UE.

Pracownicy rozbierają banner reklamujący forum nt. Inicjatywy pasa i szlaku, stojący przed miejscem, w którym odbyło się wydarzenie, Pekin, 27.04.2019 r. (Greg Baker/AFP/Getty Images)
W raporcie opublikowanym w kwietniu br. przez Corporate Europe, organizację zajmującą się lobbingiem, zanotowano, że „odbywające się w Brukseli konferencje i seminaria na temat Chin rzeczywiście są często sponsorowane przez chiński rząd”.
„Zakładanie i finansowanie think tanków to dobrze znana taktyka lobbingowa w Brukseli; tworzą użyteczne wrażenie obiektywności i bezstronnego udzielania wsparcia, jednocześnie pomagają kształtować środowisko polityczne”.
W raporcie, który został określony we wcześniejszej analizie Devonshire-Ellisa jako „kto jest kim” w chińskich działaniach lobbingowych w Europie, wymieniono dziesiątki organizacji i sieci rozproszonych po całej Europie i mających znaczne powiązania z Chinami, gdzie jest jeszcze więcej think tanków i instytutów.

Port Sihanoukville w Kambodży, część inicjatywy „Jeden pas, jedna droga” chińskiego reżimu. Jego projekt połączenia Afryki, Azji i Europy poprzez wybudowanie sieci kolei i dróg spotkał się z krytyką (Tang Chhin Sothy/AFP/Getty Images)
Według Transparency International w ośrodkach władzy UE, inaczej niż w Ameryce, nie ma obowiązkowego rejestrowania lobbystów.
Vitor Teixeira, rzecznik organizacji pozarządowej Transparency International EU opisuje Brukselę jako najbardziej polityczne miasto położone poza Ameryką i zauważa, że lobbing w Unii Europejskiej jest bardzo skutecznym sposobem wpływania na politykę na dużą skalę.
„Komisja Europejska zatrudnia ponad 30 tys. osób. W skład Parlamentu Europejskiego wchodzi 751 europosłów z 28 okręgów”.
Zdaniem Transparency International EU w samej Brukseli jest ponad 30 tys. lobbystów (zarejestrowanych i niezarejestrowanych). „To jeden lobbysta na osobę pracującą w Komisji Europejskiej”.

Zdaniem Transparency International EU w samej Brukseli jest ponad 30 tys. lobbystów. Na zdjęciu budynek Berlaymont, siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli (Jai79 / Pixabay)
Podczas gdy doświadczeni politycy mogą być w stanie wyczuć – na dobre czy złe – ukrytych lobbystów, to ok. 62 proc. obecnych europosłów to nowicjusze, według Teixeiry potencjalnie bardziej podatni na takie wpływy.
OBOR: Slogan propagandowy?
To, czy chiński lobbing stanowi problem, zależy od tego, kogo zapytasz – zauważa Devonshire-Ellis, który określa go raczej jako brak równowagi.
„Tyle tylko, że w zakresie gromadzenia danych wywiadowczych oni byli lepsi od UE, która z kolei nie ma specjalnie dobrze skonstruowanej platformy w Chinach czy Azji” – stwierdził.
Devonshire-Ellis powiedział, że popiera Inicjatywę pasa i szlaku.
„Chiny chcą budować infrastrukturę od UE po Chiny” – powiedział. „Gdybym ja tym kierował, brałbym, co dają, aby tylko go zbudować i zacząć sprzedawać Pekinowi towary z UE”.
Ale nie wszyscy podzielają jego entuzjazm.
Charles Parton to były brytyjski dyplomata urzędujący w Chinach i starszy współpracownik Royal United Services Institute (RUSI), instytutu ds. obrony i bezpieczeństwa.
Jego zdaniem: „Inicjatywa pasa i szlaku nie istnieje”. „To tylko hasło propagandowe – i to bardzo skuteczne. Ale to, co istnieje i jest naprawdę ważne, to chińska globalizacja”.
Twierdzi, że wraz z innymi hasłami, takimi jak „obie strony wygrywają” lub „wspólne przeznaczenie”, OBOR to tylko sposób na zapakowanie chińskich projektów zagranicznych, inwestycji i ofert technologicznych w jedną wiadomość.
Według Partona Pekin chce wykorzystać OBOR, aby przekazać wiadomość, że „wzrost potęgi Chin jest nieunikniony i nie można mu się oprzeć”.
Twierdzi, że chociaż projekty infrastrukturalne mogą być dobre dla chińskich wykonawców, którzy je budują – chronionych przez państwowe pieniądze – nie jest jasne, jakie faktycznie korzyści przynoszą krajom, które je goszczą.
Jego zdaniem rządom, które starają się odpowiedzieć dokładnie na to pytanie, lobbing i działania Chin zaciemniają obraz.
Autocenzura
Parton wskazał ponadto na problem w Europie z autocenzurą wśród naukowców i ekspertów z think tanków mających nawet pośrednie powiązania finansowe z Chinami.
Parton odwołał się do frazy wymyślonej przez Perry’ego Linka, analityka zajmującego się Chinami: „anakonda w żyrandolu”, aby opisać chińską cenzurę.
„Nie musi ugryźć ani się zsunąć – wystarczy, że trochę poruszy swoimi zwojami” – powiedział Parton.
Stwierdził, że zna ludzi, którzy mieli przemawiać na konferencjach z udziałem urzędników rządowych, ale cofano im zaproszenia, chociaż sponsorem nie była chińska organizacja.
Jego zdaniem odczuwające brak pieniędzy think tanki, które wzięły pieniądze od Chin, będą unikać „niezręcznych tematów”.
W następstwie tego decydentom z zachodnich rządów brakuje ekspertyz na temat Chin.
„Rządy – a miałem do czynienia z kilkoma – naprawdę niewiele wiedzą o Chinach” – stwierdził.
Zdaniem Partona rządy nie monitorują we właściwy sposób tego, kto jest kim w think tankach i społecznościach akademickich ani z kim ci ludzie sympatyzują.
Twierdzi, że niektórzy naukowcy chińskiego pochodzenia godzą się na ustępstwa, ponieważ w Chinach mają swoje rodziny.
„W naszym systemie jest wielu naukowców urodzonych w Chinach, którzy mają krewnych w Chinach lub zamierzają wrócić do Chin” – powiedział. „Sposób, w jaki obecnie działa partia, jest taki, że musisz wyczyścić swoje stanowisko odnośnie do tego, o czym piszesz lub mówisz. Dla nich, dla kondycji ich kariery, zrobienie czegokolwiek poza mówieniem tego, co nakazała im partia, byłoby bardzo niebezpieczne”.
„Niektóre z tych osób przebywają w naszym kraju od dłuższego czasu” – dodał. „Na myśl przychodzi mi pewna konkretna osoba, która często jest proszona o udzielenie komentarzy w radiu lub telewizji. To, co mówią – to czysta propaganda z centrali”.
Nowa forma stosunków międzynarodowych?
Parton powiedział, że taktyki lobbingu są podobne do tych z dużej firmy międzynarodowej.
„Myślę jednak, że istnieje tu zasadnicza różnica – jest nią Komunistyczna Partia Chin. Co sprawia, że jest to czymś zupełnie innym”.

Ciężarówka z kontenerem w nowym porcie w Trieście, Włochy, 2.04.2019 r. Port zostanie rozwinięty przez kontrahentów z Chin po tym, jak Włochy staną się pierwszym krajem z G7, który podpisze projekt pod nazwą OBOR (Marco Di Lauro / Getty Images)
Tym, którzy chcą zrozumieć, co napędza politykę zagraniczną Pekinu, Parton sugeruje przyjrzeć się pierwszemu przemówieniu Xi Jinpinga, podkreśla, że „mówił on o egzystencjalnej walce między systemem socjalistycznym a zachodnim systemem kapitalistycznym”.
Zdaniem Małgorzaty Jakimow, kiedy Xi uruchomił OBOR, wiadomość o „miękkiej sile” była w niego wbudowana od samego początku: szersze przesłanie, które pewni akademicy nazywają narracją ‘desekurytyzacji’”.
Narracja na temat desekurytyzacji polega na tym, że Chiny przedstawiają się jako kraj, który nie stanowi zagrożenia – w przeciwieństwie do „narracji o zagrożeniu ze strony Chin”, coraz głośniej wyrażanej przez Stany Zjednoczone.
„Przesłanie brzmi: ‘Chiny nie są jak Stany Zjednoczone, które próbują szerzyć neokolonializm na całym świecie’”.
„Tym, czego chcą, jest zmiana języka i tematów” – stwierdziła Jakimow. „Przykładowo, jeśliby poruszyć kwestię praw człowieka, to 20 lat temu rozmawialibyśmy tylko o prawach człowieka. Teraz nawet nie wspominamy o prawach człowieka. Teraz jest to faux pas, całkowicie niedopuszczalne jest poruszanie tego tematu na tych forach”.
„Zupełnie nic nowego”
Jakimow powiedziała, że Xi wielokrotnie podkreślał w wystąpieniach na temat OBOR-u kwestię stworzenia zupełnie nowej formy stosunków międzynarodowych.
Jej zdaniem akademicy próbują dowiedzieć się, czy to, co mówił, jest prawdą.
„Uważam, że nie jest. W rzeczywistości jest to typowy rodzaj realpolityki lub westfalskiego typu stosunków międzynarodowych. To nic nowego”.
Niemniej lobbyści z Pekinu wydają się stawiać czoła ciężkiej bitwie.
Komisja Europejska opublikowała w ubiegłym tygodniu raport, w którym w słabo zawoalowany sposób nawiązała do technologii 5G Huawei, ostrzegając, że „wspierani przez państwo” aktorzy z „państw spoza UE” są największym zagrożeniem, jeśli chodzi o ataki na technologię mobilną 5G.

Pracownica Huawei korzysta z telefonu podczas Huawei Digital Transformation Showcase, Shenzhen, prowincja Guangdong, Chiny, 6.03.2019 r. (WANG ZHAO/AFP/Getty Images)
Odzwierciedla to rosnącą zmianę w kierunku bardziej konfrontacyjnego podejścia Waszyngtonu do OBOR-u, które często określane jest mianem „mentalności zimnej wojny”.
W Europie Środkowej i Wschodniej, gdzie inwazja OBOR-u była większa, społeczne podejrzenia odnośnie do chińskich projektów infrastrukturalnych są duże – w innych krajach ugrzęzły w obiekcjach dotyczących kwestii bezpieczeństwa.
W 2018 roku Chińscy inwestorzy wycofali się z projektu głębokiego portu w szwedzkim Lysekil – który stałby się największym portem skandynawskim – po tym, jak wola polityczna zamarła.
Jedno jest pewne: Kiedy Europa dokonuje podsumowań i stawia więcej pytań na temat OBOR-u, Pekin jest z pewnością gotowy, by wpłynąć na odpowiedzi.
Obserwuj Simona na Twitterze: @SPVeazey
Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2019-10-16, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/chinas-belt-and-road-lobbying-push-into-europe-flies-under-the-radar_3113447.html