100 jako symbol 100 milionów: Polski instytut zamieścił w mediach społecznościowych biogramy 100 ofiar komunizmu

Grafika z wpisu kończącego pierwszą część akcji 100Victims. Na zdjęciach osoby, których losy zostały opisane w projekcie. Autorem grafiki jest Mateusz Noga (Dzięki uprzejmości dra Łukasza Kamińskiego)

Grafika z wpisu kończącego pierwszą część akcji 100Victims. Na zdjęciach osoby, których losy zostały opisane w projekcie. Autorem grafiki jest Mateusz Noga (Dzięki uprzejmości dra Łukasza Kamińskiego)

Akcja #100Victims, zorganizowana przez Instytut Pawła Włodkowica, zyskała duże zainteresowanie wśród internautów z różnych zakątków świata. Komunizm odebrał ofiarom życie, a historia rzadko pamiętała o tym, kim była każda z osób, zatopiła je w zbiorowości, doliczając jednostkę do ogólnej liczby zamordowanych. Ginęli i giną bez względu na płeć, stan cywilny, społeczny czy zawód, a przecież ich życie niosło odrębną, spersonalizowaną opowieść o człowieku. Akcja pokazała indywidualne losy osób. Biogramy stu konkretnych ofiar komunizmu mają symbolicznie upamiętniać 100 milionów osób, które zginęły przez działania reżimów komunistycznych.

Komunizm jeszcze się nie skończył i zbiera żniwa

W wywiadzie dla „The Epoch Times” dr Łukasz Kamiński, koordynator akcji, prezes Instytutu Pawła Włodkowica, a wcześniej prezes Instytutu Pamięci Narodowej, tłumaczy: – Komunizm wciąż istnieje. Patrząc z perspektywy Polski czy Europy Środkowej, często uważamy, że po 1989 roku problem jest już tylko kwestią przeszłości, ale wciąż przecież mamy kilka państw, w których system komunistyczny nadal funkcjonuje i wciąż pociąga ofiary.

Historyk dodaje: – Dlatego zależało nam na tym, żeby pojawiły się też ofiary z ostatnich lat, aby uświadomić, że to jest historia, która niestety się jeszcze nie zakończyła. Są miejsca na świecie, gdzie wciąż giną ludzie tylko dlatego, że mają inne poglądy niż partia komunistyczna.

Dr Łukasz Kamiński, koordynator akcji #100Victims, prezes Instytutu Pawła Włodkowica, prezes IPN w latach 2011-2016 (Dzięki uprzejmości dra Łukasza Kamińskiego)

Dr Łukasz Kamiński, koordynator akcji #100Victims, prezes Instytutu Pawła Włodkowica, prezes IPN w latach 2011-2016 (Dzięki uprzejmości dra Łukasza Kamińskiego)

Pokazać indywidualne losy ofiar komunizmu

Pomysłodawcą społecznej akcji #100Victims jest powstała w październiku 2017 roku fundacja Instytut Pawła Włodkowica.

Obserwując ubiegłoroczne przygotowania do rozmaitych wydarzeń związanych z setną rocznicą rewolucji październikowej, w Instytucie Pawła Włodkowica dostrzeżono: – Zasadniczo to były pomysły na konferencje naukowe, patrzące na komunizm z różnych punktów widzenia, czy wystawy, ale też raczej syntetyzujące dzieje komunizmu. Było bardzo wiele dodatków prasowych. W 90 proc. z nich na okładce był triumfujący Włodzimierz Lenin.

Jak podkreśla dr Łukasz Kamiński, zdaniem Instytutu Pawła Włodkowica brakowało wśród tych propozycji fundamentalnego problemu, czyli refleksji bezpośrednio dotyczącej konkretnych ofiar komunizmu.

Historyk wyjaśnia: – Jeśli ktoś wspominał ofiary, to zatrzymywał się na poziomie liczby 100 milionów, która z jednej strony jest przerażająca, a z drugiej strony trochę nic niemówiąca. Dlatego właśnie postanowiliśmy ją skonkretyzować i pokazać te sto sylwetek.

Pamięć o ofiarach przywracana w mediach społecznościowych

Wsparcia w rozpropagowaniu akcji udzieliła m.in. amerykańska Fundacja Pamięci Ofiar Komunizmu (ang. Victims of Communism Memorial Foundation). W docieraniu zaś do różnego rodzaju środowisk wykorzystano współczesne narzędzia, czyli media społecznościowe, publikując biogramy ofiar na Facebooku i Twitterze, co spotkało się z dużym odzewem internautów.

Można mówić o sukcesie: zaczynali od kilku osób obserwujących, a po stu dniach mieli już ponad 800 tys. wyświetleń biogramów na Twitterze i ponad 200 tys. na Facebooku.

Jak mówi dr Kamiński: – Ludzie chcą pamiętać o komunizmie też od tej strony, poprzez pryzmat ofiar.

48 państw, 100 sylwetek i historii dokumentujących reżimowe zbrodnie

Począwszy od 7 listopada, przez sto dni publikowano biogramy ofiar komunizmu w języku polskim i angielskim.

Z pewnością wielu czytelników zastanawia się, jak wybrać 100 osób spośród 100 milionów ofiar.
Dr Łukasz Kamiński, który z racji swego doświadczenia czuwał nad doborem prezentowanych historii, zaznacza, że zespołowi prowadzącemu akcję zależało, aby: – Nie powtarzać historii, żeby każda z tych osób symbolizowała jakieś inne wydarzenie, inny okres, prezentowała inny kraj. W sumie udało nam się wśród tych stu osób pokazać ofiary z 48 państw. To jest rzeczywiście bardzo duża różnorodność. Myślę, że dzięki temu odbiorcy naszej akcji uświadomili sobie, nawet patrząc zaledwie na te 100 życiorysów, co to znaczy, że komuniści zabili w sumie 100 milionów osób – podkreśla.

Opowiadanie historii ofiar uświadamia ogromną skalę komunistycznych zbrodni

W akcję zaangażowało się także siedmiu studentów Uniwersytetu Wrocławskiego z kierunku historia w przestrzeni publicznej. Jak mówi ich wykładowca, żadnej z osób nie trzeba było namawiać do udziału w tego rodzaju przedsięwzięciu, ponieważ studia przygotowują ich właśnie do prowadzenia takich kampanii. Była to okazja do sprawdzenia w praktyce umiejętności nabytych podczas zajęć. – Specjalizują się w tym, żeby popularyzować historię, ukazywać historię szerszej publiczności – zaznacza dr Kamiński.

Studenci także proponowali osoby, których losy zaprezentowano podczas akcji. Jak zauważa prezes Instytutu Pawła Włodkowica: – Warto zwrócić uwagę, że to nie było tylko czysto zawodowe przedsięwzięcie historyków popularyzujących pewne wydarzenia, zbierając informacje o tych osobach, w sposób naturalny angażowaliśmy się osobiście.

Ponadto wedle historyka udział studentów w projekcie spowodował, że sprawa komunizmu przestała być dla nich teorią znaną z zajęć. – Kwestia ofiar komunizmu stała się dla nich czymś dużo bardziej osobistym. Moim zdaniem to jest walor takich akcji dla tych, którzy się w nie angażują. To pozwala w jakimś sensie przeżyć historie ludzi, o których pisaliśmy.

Dr Łukasz Kamiński, koordynator akcji #100Victims, prezes Instytutu Pawła Włodkowica, prezes IPN w latach 2011-2016 (Dzięki uprzejmości dra Łukasza Kamińskiego)

Dr Łukasz Kamiński, koordynator akcji #100Victims, prezes Instytutu Pawła Włodkowica, prezes IPN w latach 2011-2016 (Dzięki uprzejmości dra Łukasza Kamińskiego)

Anonimowość wielu ofiar utrudnia pozyskanie materiałów o nich

Dr Kamiński opisuje, że wyszukiwanie nazwisk i życiorysów ofiar było bardzo pracochłonne, zwłaszcza że konieczny był także materiał fotograficzny, a to w niektórych przypadkach okazało się niewykonalne.

W procesie przygotowywania biogramów zespół opierał się na źródłach zastanych, czyli różnych publikacjach, nie tylko historyków. Zdaniem dra Kamińskiego w większości koncentrują się one na ogólnych liczbach, zjawiskach i procesach, a nie na konkretnych losach osób.

Dlatego korzystali z zasobów internetu, docierali do dostępnych wspomnień rodzin, artykułów, często publikowanych przez świadków na emigracji, poza zasięgiem trwającego nadal w niektórych państwach systemu komunistycznego.

W opinii dra Łukasza Kamińskiego, biorąc pod uwagę Wietnam, Chiny czy Kubę: – Stosunkowo najłatwiej można znaleźć informacje z ostatnich 20-30 lat. W przypadku Chin to jest np. masakra na pl. Tiananmen, ponieważ te wydarzenia były już obserwowane przez media i także nazwiska, imiona i zdjęcia przedostawały się poza granice tych państw. Zdecydowanie trudniej było pozyskać biografie pochodzące z wcześniejszych okresów. Wówczas twórcy projektu zdani byli na dokumentację powstałą w ramach społecznej pracy osób, które spisywanie losów ofiar, a tym samym upamiętnianie ich, „traktują jako pewnego rodzaju obowiązek”.

Koordynator akcji opisuje: – Najwięcej czasu zajęła nam próba odnalezienia konkretnej historii wraz ze zdjęciem osoby, która zmarła w Chinach w czasie największego w dziejach głodu wywołanego przez „wielki skok naprzód”. Ostatecznie nie znaleźliśmy takiej osoby. Znaleźliśmy trochę historii, nawet nazwisk, ale bez zdjęć. Zdecydowaliśmy, że skoro nie możemy odnaleźć takiej historii, to zwróćmy na to uwagę i dlatego ta nasza ostatnia grafika dotyczyła właśnie takiej osoby, nieznanej z imienia i nazwiska.

Według dra Kamińskiego jest to w pewnym sensie przerażające: – W czasie tego sztucznie wywołanego głodu zmarło 20 do 40 milionów ofiar, które stanowią znaczną część tych 100 milionów ofiar komunizmu, a my ich nie znamy. W dużej mierze wynika to z faktu, że byli to chłopi.

Podczas prowadzonej akcji historycy zaobserwowali również istotną kwestię. Mianowicie bardzo trudno było odnaleźć nazwiska i konkretne historie osób pochodzących z tzw. niższych warstw społecznych, chłopów, robotników. Łatwiej docierano do sylwetek polityków, znanych artystów lub osób duchownych, bo jak mówi dr Kamiński: – O nich się pamięta, natomiast na temat ofiar, które były tzw. prostymi ludźmi, nie zachowały się żadne dane.

Prezes Instytutu Pawła Włodkowica dodaje, że analogiczna sytuacja była z Hołodomorem na Ukrainie. Znaleźć można dość obszerne wykazy nazwisk, ale istnieje niewiele fotografii, które można połączyć z tymi osobami. Jednak udało się zaprezentować sylwetkę ofiary zmarłej na skutek Hołodomoru.

Zasięg akcji

Co ciekawe, zdecydowana większość odbiorców akcji to zagraniczni internauci.
Z danych rejestrujących zasięg postów wynika, że 26 proc. odbiorców spoza Polski pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, 14 proc. z Wielkiej Brytanii, 5 proc. ze Szwecji, były też osoby m.in. z Kanady, Francji, Irlandii, Niemiec. Publikacje oglądano nawet w Wietnamie, w Chinach – nie, zapewne ze względu na cenzurę internetu.

Dr Łukasz Kamiński uzupełnia, że przedsięwzięcie obserwowało także sporo kubańskich emigrantów w Stanach Zjednoczonych.

Na podstawie m.in. komentarzy zamieszczonych pod postami twórcy akcji twierdzą, że dotarli zarówno do ludzi, którzy osobiście doświadczyli reżimu, jak i do bardzo wielu osób, które dotychczas nie interesowały się historią komunizmu. Dr Kamiński mówi: – Mam nadzieję, że ta akcja właśnie ich uwrażliwi na to, co dzieje się współcześnie.

Biogramy zamordowanych kobiet

Internautów najbardziej poruszyła opowieść o Janinie Lewandowskiej, której biogram zamieszczony na Twitterze wyświetlono ok. 90 tys. razy, w ciągu pierwszego dnia zobaczyło go ponad 80 tys. osób.

Zdaniem dra Kamińskiego: – Być może dlatego, że to postać nietuzinkowa. Nie tylko jedyna kobieta zamordowana w Katyniu, ale też lotniczka, skoczek spadochronowy.

Dużym zainteresowaniem cieszyła się także biografia wybitnej polityk czechosłowackiej Milady Horákovej, jednej z pierwszych postaci opisanych w akcji, zamordowanej przez komunistów w 1950 roku.

W ocenie historyka istnieje duże prawdopodobieństwo, że: – Historie kobiet przyciągały większą uwagę internautów dlatego, że chyba czasem kobiety są niedostrzegane jako ofiary systemu komunistycznego. Postaci, które są powszechnie znane, to zwykle mężczyźni, i być może stąd właśnie większe zainteresowanie biogramami kobiet.

Wszystkie historie poruszają serce

Każda z zaprezentowanych biografii łączy się z odrębną tragedią, wiele z nich nie było do tej pory znanych. Dra Kamińskiego szczególnie dotknął los Greczynki Eleni Gatzoyiannis. Matki, która w czasie wojny domowej, chcąc uratować własne dzieci przed ewakuacją do krajów bloku wschodniego, gdzie mogły zostać poddane komunistycznej indoktrynacji, zdołała je wysłać na tereny niekontrolowane przez partyzantkę komunistyczną. Aresztowano ją, poddano okrutnemu śledztwu, a po urządzeniu pokazowego pseudoprocesu rozstrzelano. Jej syn w latach 80. opisał los matki, doceniając to, co dla niego uczyniła.

Z kolei Mateusz Noga, student uczestniczący w projekcie, relacjonuje: – Sporo historii było bardzo bulwersujących, jednak chyba najbardziej zapamiętałem historię Chinki Chen Zixiu, która została szczególnie okrutnie zamordowana za odmowę zaprzestania praktykowania zdelegalizowanej medytacji. Wyobraziłem sobie tragiczny absurd tej sytuacji – gdyby coś podobnego miało stać się w Polsce i np. któraś z moich ciotek postanowiła na emeryturze zacząć ćwiczyć jogę czy coś podobnego i miałaby być za to brutalnie torturowana. Ciężko zmieścić to w głowie, jeszcze tym bardziej, że działo się to nie w czasach jakiegoś głębokiego maoizmu, ale w roku 2000.

Chen Zixiu została zatrzymana za praktykowanie Falun Gong, dyscypliny doskonalenia ciała i umysłu. Prześladowania osób praktykujących Falun Dafa trwają w Chinach już od bez mała 20 lat.

Szymon Beniuk, także jeden ze studentów uczestniczących w akcji, zauważa: – Oprócz historii takich postaci jak Witold Pilecki, Romek Strzałkowski, Jerzy Popiełuszko, Janina Lewandowska czy Zbigniew Godlewski, bliskich mi jako Polakowi, utkwiła mi w pamięci historia Sinna Sisamoutha, znanego śpiewaka z Kambodży, który został zamordowany przez Czerwonych Khmerów na jednym z wielu pól śmierci. Jego historia przybliża nam zbrodnicze rządy Pol Pota i działalność jego organizacji, która doprowadziła do wymordowania około jednej trzeciej populacji kraju! Dla mnie, i wiem, że również dla wielu naszych odbiorców, bardzo przejmujący okazał się ostatni biogram: „Rolnik/rolniczka. Jedna z 20-40 milionów ofiar głodu wywołanego przez wielki skok naprzód”. W miejscu, gdzie prezentujemy portret ofiary, znalazł się wymowny znak zapytania. Uświadamia nam to, że ten ustrój totalitarny nie tylko odbierał ludziom życie, ale starał się także wymazać ich z pamięci. Akcja ta stara się im tę pamięć, przynajmniej w jakimś stopniu przywrócić, choć nadal wiele ofiar pozostaje anonimowa.

Ocalić od zapomnienia – potrzeba kontynuacji

Chociaż w ramach akcji #100Victims ostatni biogram został już opublikowany, to historycy zamierzają kontynuować przedsięwzięcie i stworzyć portal poświęcony ofiarom komunizmu.

– Ten pomysł jest związany nie tylko z samym powodzeniem tej akcji, ale też z naszym doświadczeniem, jak trudno znaleźć takie informacje. Portal docelowo będzie wielką bazą danych zbierającą informacje o konkretnych osobach, które stały się ofiarami systemu komunistycznego – konstatuje dr Łukasz Kamiński.

Inicjatywę można wesprzeć na stronie: polakpotrafi.pl/projekt/100victims.

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję