Dotknęła serc swoim głosem. Bezdomna śpiewaczka wystąpiła już na prawdziwej scenie i dostała propozycję nagrania płyty

Od kilkunastu dni zmienia się życie 52-letniej bezdomnej artystki, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wystarczył jeden gest funkcjonariusza policji, by otworzyły się serca wielu dobrych ludzi, którzy pragną pomóc śpiewaczce. Zdjęcie ilustracyjne (<a href="https://pixabay.com/pl/users/adonyig-4265448/?utm_source=link-attribution&amp;utm_medium=referral&amp;utm_campaign=image&amp;utm_content=2275037">Gábor Adonyi</a> / <a href="https://pixabay.com/pl/?utm_source=link-attribution&amp;utm_medium=referral&amp;utm_campaign=image&amp;utm_content=2275037">Pixabay</a>)

Od kilkunastu dni zmienia się życie 52-letniej bezdomnej artystki, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wystarczył jeden gest funkcjonariusza policji, by otworzyły się serca wielu dobrych ludzi, którzy pragną pomóc śpiewaczce. Zdjęcie ilustracyjne (Gábor Adonyi / Pixabay)

To historia nadająca się na scenariusz filmowy. Od kilkunastu dni zmienia się życie 52-letniej bezdomnej artystki, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wystarczył jeden gest funkcjonariusza policji, by otworzyły się serca wielu dobrych ludzi, którzy pragną pomóc śpiewaczce.

Szczęścia łut

Emily Zamourka pochodzi z Rosji (według niektórych źródeł z Mołdawii), przybyła do Stanów Zjednoczonych 28 lat temu. Jest muzykiem, kształciła się w grze klasycznej na skrzypcach i na pianinie. Przez długi czas zarabiała na życie, ucząc tej sztuki innych.

Kłopoty zdrowotne zmusiły ją do podejmowania także innych zajęć. Mimo to nadal starała się grać na ulicy. Można ją było spotkać na stacjach w Los Angeles. W metrze czuła się jak na scenie, opowiadała mediom.

Trzy lata temu po jednym z ulicznych występów zniszczono jej skrzypce, które jak podała artystka, były warte 10 tys. dolarów. Przez jakiś czas grała na skrzypcach elektrycznych, jednak ktoś wypchnął ją z autobusu, co spowodowało złamanie nadgarstka. Kontuzja uniemożliwiła dalsze muzykowanie na instrumencie.

Wkrótce po tym straciła dom, nie była w stanie opłacić czynszu i lekarzy.

Zaczęła spać na ulicy, przeważnie na parkingach, wszędzie, gdzie mogła, na kartonach z zebranych pudeł. Jak podkreśla – by dla nikogo nie być ciężarem.

Okazuje się jednak, że szczęście się od niej do końca nie odwróciło.

Podobno nic nie dzieje się przez przypadek

W dniu, w którym policjant nagrał jej śpiew, Zamourka pomyliła się i wsiadła do niewłaściwego składu metra.
Wysiadła na niemal opustoszałej stacji Wilshire-Normandie.

Jak wspomina, postanowiła zaśpiewać, wierząc, że poczuje się lepiej w tej sytuacji. W oddali zobaczyła policjanta i nieco się zawahała, nie chciała sprawiać kłopotów, zwłaszcza że jak tłumaczy, śpiew operowy jest głośny. Przemogła się i zaśpiewała arię Giacoma Pucciniego „O mio babbino caro”.

Zauroczony dźwiękiem jej sopranowego głosu funkcjonariusz nie tylko nagrał występ, lecz także zamieścił filmik w mediach społecznościowych, gdzie odsłuchały go miliony.

„Cztery miliony ludzi nazywają Los Angeles swoim domem. Cztery miliony historii, cztery miliony głosów. Czasami trzeba się zatrzymać i posłuchać jednego, by usłyszeć coś pięknego – napisał.

Zamourka miała okazję podziękować policjantowi osobiście za to, co dla niej zrobił. Nie kryła wzruszenia.

Emily Zamourka opowiadała mediom, że w metrze czuła się jak na scenie. Na zdjęciu ilustracyjnym stacja czerwonej i fioletowej linii metra w Los Angeles (The Port of Authority z angielskiej Wikipedii, CC BY-SA 3.0 / <a href="https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=8445554">Wikimedia</a>)

Emily Zamourka opowiadała mediom, że w metrze czuła się jak na scenie. Na zdjęciu ilustracyjnym stacja czerwonej i fioletowej linii metra w Los Angeles (The Port of Authority z angielskiej Wikipedii, CC BY-SA 3.0 / Wikimedia)

Z metra na scenę koncertową i do studia nagrań

Obudziła emocje milionów osób, choć jak zaznacza, nie jest wykształconą śpiewaczką operową. Jednak jak widać, jej wrażliwość, skromność i autentyczność zachwyca.

W sobotę 5 października, zaledwie kilka dni po odkryciu utalentowanej artystki przez funkcjonariusza, Emily Zamourka wystąpiła podczas odsłonięcia tabliczki Little Italy w San Pedro.

Jak wyznała, nie miała zbyt wiele czasu, żeby się przygotować, dlatego publiczność wysłuchała arii Giacoma Pucciniego „O mio babbino caro”, tym razem jednak na żywo, a nie za pośrednictwem internetu.

Po koncercie poruszyła też problem bezdomności, dziękowała również wszystkim ludziom, którzy oferowali jej swoją pomoc.

Joel Diamond, producent muzyczny nominowany do nagrody Grammy, zaproponował Zamource kontrakt na nagranie płyty.

Biuro jednego z radnych stara się znaleźć jej mieszkanie, a w dwóch kampaniach GoFundMe udało się zebrać ponad 95 tys. dolarów, żeby mogła rozpocząć nowe życie.

Źródła: sunnyskyz.com, classicfm.com, TVN24, „Wprost”.

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję