W Kalifornii szaleją pożary. Pochłonęły już ponad 90 tys. ha

„Thomas”, największe ognisko pożarów w Kalifornii, ma powierzchnię 60 tys. ha. Na skutek żywiołu setki tysięcy ludzi zostało ewakuowanych. Kalifornia, Ojai, 9.12.2017 r. (JOHN CETRINO/PAP/EPA)

„Thomas”, największe ognisko pożarów w Kalifornii, ma powierzchnię 60 tys. ha. Na skutek żywiołu setki tysięcy ludzi zostało ewakuowanych. Kalifornia, Ojai, 9.12.2017 r. (JOHN CETRINO/PAP/EPA)

W południowej Kalifornii w płomieniach znalazło się już ponad 900 budynków. Szalejące pożary oceniane są jako jedne z największych w historii tego stanu. Prawie 9 tys. strażaków, często bezskutecznie, walczy z żywiołem w trudnych warunkach pogodowych.

Płomienie strawiły już ok. 93 tys. ha lasów i zarośli oraz liczne tereny zamieszkane. Sytuacja trwa od 4 grudnia i dotyczy obszarów od San Diego na południu stanu po hrabstwo Santa Barbara na północy. Akcje ratunkowe utrudnia silny wiatr wiejący z prędkością 50 km/h.

Kalifornijska straż pożarna twierdzi, że obecnie istnieje sześć ognisk pożarów. Największy z nich, nazwany „Thomas”, zagraża bezpośrednio miastu Santa Barbara, nadmorskiemu kurortowi zamieszkanemu przez wielu celebrytów i bogaczy. W zeszłą niedzielę ugaszono większe skupiska ognia w hrabstwach Los Angeles, Riverside i San Diego.

Wysuszona roślinność, brak opadów oraz silne wiatry pogarszają sytuację. Według przewidywań wysoki stopień zagrożenia pożarami ma się utrzymywać jeszcze w styczniu.

Jerry Brown, gubernator stanu Kalifornia, twierdzi, że z uwagi na ocieplenie klimatu z groźbą pożarów należy się teraz liczyć przez cały rok. Podobnego zdania są także eksperci.

K.O., źródło: PAP.

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję