Wyjaśnianie Chińczykom prawdy na temat Komunistycznej Partii Chin

Xiaofang Guo informuje Chińczyków z Flushing w nowojorskiej dzielnicy Queens o prawdziwej naturze Komunistycznej Partii Chin (Chung I Ho / The Epoch Times)

Xiaofang Guo informuje Chińczyków z Flushing w nowojorskiej dzielnicy Queens o prawdziwej naturze Komunistycznej Partii Chin (Chung I Ho / The Epoch Times)

Nie tylko Amerykanie dopiero teraz zaczynają zdawać sobie sprawę z ogromnych wpływów Komunistycznej Partii Chin (KPCh) oraz jej oszustw – wielu Chińczykom mieszkającym w Chinach kontynentalnych również dopiero teraz otwierają się oczy.

Przez niemalże 20 lat Jianglan Xiao traktowała wyjaśnianie Chińczykom prawdy jako swoją misję. Pracuje w Kalifornii i próbuje ostrzec ludzi mieszkających w Chinach przed kłamstwami KPCh. Gdy rozpoczęła się epidemia wirusa KPCh, znanego powszechnie jako nowy koronawirus, Chińczycy zaczęli uważnie jej słuchać.

KPCh jest zdolna do potwornego, absolutnego zła i dokonuje tych czynów w biały dzień – powiedziała Xiao, która dorastała w Chinach. „Wiem o tym, bo znam KPCh” – stwierdziła.

Ojciec Xiao był dyrektorem szkoły, co oznaczało, że podczas rewolucji kulturalnej w latach 60. i 70. wysłano go do obozów pracy – po tym jak wpierw został publicznie potępiony i upokorzony. Takie traktowanie uczonych oraz intelektualistów było ówcześnie normą. Jako dziecko Xiao nie rozumiała, co się dzieje. Myślała jedynie, że jeśli wszyscy mówili, że jej ojciec jest niedobry, to rzeczywiście musiał być złym człowiekiem.

Przez wiele lat było jej wstyd za niego i nie chciała nawet nazywać go ojcem.

Tak silne pranie mózgu jest w stanie przeprowadzić KPCh – powiedziała Xiao. To nie jest coś, co Zachód może zrozumieć bez doświadczenia tego na własnej skórze.

Punkty zwrotne

Jednak w 1998 roku świat Xiao się zmienił. Otrzymała książkę od życzliwego dentysty, którego spotkała i który wywarł na niej pozytywne wrażenie. Kiedy ją przeczytała, zrozumiała, że ta książka jest przewodnikiem w drodze, jak stać się lepszą osobą.

„Zhuan Falun” – główny tekst praktyki duchowej Falun Gong – naucza prawdy, życzliwości i cierpliwości. Xiao zdawała sobie sprawę, że te wartości stały w całkowitej sprzeczności z kulturą, w której żyła, ale od teraz chciała być kimś, kto kieruje się tymi wartościami. Rozpoczęła praktykę i codziennie wykonywała pięć ćwiczeń medytacyjnych.

Rok później Xiao wyszła za mąż i przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych. Zaledwie parę miesięcy po tym, jak się przeniosła, usłyszała bardzo niepokojące wiadomości. Siostra powiedziała jej, że w Chinach Falun Gong (znane także jako Falun Dafa) zostało oficjalnie zakazane przez Komunistyczną Partię Chin, a ci, którzy odmówili wyrzeczenia się praktyki, byli wysyłani do „obozów reedukacji” – innymi słowy, do centrów prania mózgu.

W tamtym czasie, w 1999 roku, liczba praktykujących Falun Gong w Chinach wzrosła do 70-100 milionów – to było znacznie więcej niż liczba członków KPCh.

Xiao była w szoku, ale wiedziała także, do czego KPCh jest zdolna, i rozumiała, dlaczego partia nie godziła się, by coś tak sprzecznego z jej kulturą, dalej się rozwijało.

„Falun Dafa uczy nas, jak być dobrymi ludźmi” – powiedziała. „KPCh nie chce, byśmy byli dobrymi ludźmi”.

Działania KPCh upewniły Xiao w przekonaniu, że partia stała po stronie zła – jak inaczej wyjaśnić, że ktoś sprzeciwia się wartościom prawdy, życzliwości i cierpliwości? Co gorsza, KPCh rozpoczęła bezwzględną kampanię propagandową, która zwiodła wielu Chińczyków i sprawiła, że zaczęli oni wierzyć, iż prześladowania pokojowej praktyki są usprawiedliwione.

Dzwonienie do Chin

W 2001 roku Xiao oraz jej starszy sąsiad zaczęli dzwonić z jej domu w Kalifornii do ludzi mieszkających w Chinach, aby wyjaśnić im prawdę.

„Było to, jeszcze zanim wszyscy mieliśmy telefony komórkowe” – powiedziała. „Niektórzy ludzie besztali nas i przeklinali. Czasem musiałam odłożyć słuchawkę na bok, zanim się uspokoili. Natomiast niektórzy z nich wysłuchiwali nas, a jeszcze inni nam wierzyli”.

Wszystkie media w Chinach są upaństwowione i publikują tę samą propagandę. Nie mając, dokąd się zwrócić po prawdziwe informacje, wszyscy, z którymi Xiao rozmawiała, wierzyli w kłamstwa KPCh. „Ale my musieliśmy pomóc im poznać prawdę” – powiedziała.

Xiao wykonała wiele telefonów przez te pierwsze lata – wszystko w swoim czasie wolnym. Przez ostatnie 10 lat przeznaczała jeden poranek tygodniowo na wykonywanie telefonów. Od kiedy rozprzestrzenił się wirus KPCh, stara się, kiedy tylko może, robić to jeszcze częściej.

Xiao oraz inni aktywiści tacy jak ona próbują dodzwonić się do komisariatów policji i ośrodków biorących udział w prześladowaniach Falun Gong. Często rozmawiają z ludźmi, którzy bezpośrednio biorą udział w prześladowaniach – z tymi, którzy twierdzą, że dostali rozkazy przeszukania domów praktykujących, skonfiskowania ich książek i własności oraz dokonania aresztowań.

Słuchacze są zazwyczaj przestraszeni – dodała Xiao – ale ona oraz inni dzwoniący odwołują się do ich człowieczeństwa i czasami to podejście działa. Niektórzy słuchacze zdają sobie sprawę, że KPCh jest zła, ale boją się przeciwstawić partii. Inni pozostają na linii jedynie parę sekund, zanim się rozłączą, ale przy kolejnej rozmowie zostają dłużej, słuchając przez kilka minut.

„Tuidang” – wypisywanie się z partii

Kobiety przy stoisku Global Service Center for Quitting the Chinese Communist Party, pol. Światowym Centrum Wypisywania się z Komunistycznej Partii Chin, we Flushing, Nowy Jork, 25.06.2014 r. (Samira Bouaou / The Epoch Times)

Kobiety przy stoisku Global Service Center for Quitting the Chinese Communist Party, pol. Światowym Centrum Wypisywania się z Komunistycznej Partii Chin, we Flushing, Nowy Jork, 25.06.2014 r. (Samira Bouaou / The Epoch Times)

W 2004 roku, w trakcie brutalnych prześladowań Falun Gong, „The Epoch Times” opublikowało „Dziewięć komentarzy na temat partii komunistycznej”. Ta seria artykułów redakcyjnych przedstawiała w szczegółach historię KPCh i obnażała jej zbrodnie przeciwko ludzkości. Prawda wstrząsnęła Chińczykami zarówno mieszkającymi w Chinach, jak i za granicą, i tak rozpoczął się globalny ruch wypisywania się z KPCh, znany również jako „tuidang” (pol. Porzuć partię).

Seria artykułów została od tamtej pory przełożona na 33 języki i pomogła ponad 350 milionom ludzi wypisać się z Komunistycznej Partii Chin i stowarzyszonych z nią organizacji.

Po tym jak książka została opublikowania i rozpoczął się ruch „tuidang”, Xiao wraz z innymi dzwoniącymi zaczęła zachęcać osoby, do których dzwoniła, by wypisały się z partii.

Utajanie informacji na temat wirusa KPCh

Sprawy przybrały inny obrót wraz z pojawieniem się wirusa KPCh.

„W grudniu już wiedzieliśmy o wirusie KPCh i o tym, że pojawił się wpierw w Wuhan, ale nie chcieli nas słuchać” – powiedziała Xiao. W tamtym czasie KPCh wciąż ukrywała wszelkie wiadomości o wirusie – tak jakby wcale się w Chinach nie rozprzestrzeniał.

W styczniu coś pękło i ludzie zdawali się być spragnieni prawdy. „Od stycznia słuchali bardzo uważnie” – powiedziała Xiao. Ale nie trwało to długo.

Zaledwie jeden lub dwa tygodnie później rozmowy telefoniczne zaczęły być poprzedzane automatyczną wiadomością od państwa, przypominającą obywatelom by nie „rozsiewali plotek”. Ta wiadomość przypominająca, że państwo stale wszystkich inwigiluje, przestraszyła słuchaczy. Xiao zauważyła, że znacznie więcej osób po odebraniu telefonu nagle się rozłączało.

Wyjaśnianie prawdy w Nowym Jorku

W Nowym Jorku Xiaofang Guo próbuje dotrzeć z prawdą do wielkiej populacji Chińczyków, którzy przechodzą przez Main Street we Flushing w dzielnicy Queens. Guo była prześladowana przez KPCh za praktykowanie Falun Gong i więziona w obozie pracy przez ponad rok – w latach 2011-2013.

Większość ludzi nie chce słuchać – powiedziała Guo. Mimo to od 2015 roku Guo stale próbuje dotrzeć do ludzi.

Praca Guo może wydawać się niewdzięczna. Czasami ludzie mówią, że kłamię – twierdzą, że KPCh jest dobra, bo im płaci, i mówią jej, że prześladowania dawno się skończyły lub nawet że to całkowicie normalne, by takie prześladowania miały miejsce w Chinach. Nieraz ludzie na nią krzyczeli, przeklinali ją oraz agresywnie wyrywali materiały z jej ręki i rzucali na ziemię.

„Słuchali tych wszystkich kłamstw przez ponad 20 lat” – powiedziała Guo. Nawet poza Chinami wielu jej rozmówców czerpie informacje z chińskich mediów państwowych.

Macki KPCh są tak długie, że nawet ci, którzy rozumieją kłamstwa, są na tyle przestraszeni, że nie chcą o nich mówić bądź nie chcą, by ktoś ich zobaczył, jak słuchają prawdy.

„Twierdzą, że nadal muszą wrócić do Chin – są naprawdę przestraszeni” – powiedziała Guo.

Są też jednak tacy, którzy jej słuchają, a potem zadają konkretne pytania. Chcą zobaczyć, czy Guo jest w stanie obalić główne tezy lansowane przez KPCh. Po wysłuchaniu faktów i zastanowieniu się, zdarza się, że nawet dziękują Guo za wykonywanie jej misji i zaczynają wspierać Falun Gong.

„Chcę uratować Chińczyków przed kłamstwami” – powiedziała Guo. „Naprawdę czuję, że to jest właśnie moja misja”.

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2020-03-27, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/telling-chinese-people-the-truth-about-the-ccp_3277806.html

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję