Dlaczego jesteśmy tacy drażliwi?

Rodziny i przyjaciele często płacą wysoką cenę za słuchanie komentatorów medialnych i polityków, którzy chcą zyskać na naszych skłonnościach do obrażania innych (<a href="https://unsplash.com/photos/W5Vf2fiDvss?utm_source=unsplash&amp;utm_medium=referral&amp;utm_content=creditCopyText">Christian Fregnan</a> / <a href="„https://unsplash.com/@christianfregnan?utm_source=unsplash&amp;utm_medium=referral&amp;utm_content=creditCopyText&quot;">Unsplash</a>)

Rodziny i przyjaciele często płacą wysoką cenę za słuchanie komentatorów medialnych i polityków, którzy chcą zyskać na naszych skłonnościach do obrażania innych (Christian Fregnan / Unsplash)

Jak poradzić sobie z tym, że łatwo się obrażamy

„Jak śmiesz!”.

Może nie wyrażamy tego na głos, ale z pewnością to czujemy, gdy ktoś mówi lub robi coś, czym posuwa się o jeden krok za daleko.

Dlaczego się obrażamy? Ponieważ odczuwamy brak szacunku. Może to być jawna zniewaga, dwuznaczny komplement, żart w złym guście czy po prostu chwila, kiedy ktoś mniej liczy się z naszymi uczuciami.

Wskazującym na to czynnikiem jest odczuwany ból, ponieważ obraza uderza w nasze poczucie własnej wartości. Zniewagi celują w to, co uważamy za święte, lub gdzie jesteśmy najbardziej podatni na krytykę. Mogą sprawić, że poczujemy się lekceważeni, niedocenieni i niejednokrotnie przepełnieni urazą.

Wyzwalacze tego rodzaju emocji różnią się w zależności od osoby, ale istnieją pewne uniwersalne obraźliwe tematy. Prawie na pewno są tym bezpośrednie ataki na nasz charakter lub wygląd, z pewnością zareagujemy też, kiedy ktoś weźmie sobie na cel nasz punkt widzenia. Według Justina Baksha, terapeuty i głównego specjalisty klinicznego w Foundations Wellness Center, obrażanie się wynika najczęściej z faktu, że mamy odczucie, jakby naszemu systemowi wartości ktoś rzucił wyzwanie lub w jakiś sposób mu zagroził.

„Twoje przekonania są tożsame z tobą i tym, co reprezentujesz. Tak mocno się z nimi identyfikujesz, że w rzeczywistości atak na twój system przekonań równa się atakowi na ciebie samego” – powiedział Baksh.

Zniewagi podkreślają te kwestie, o które dbamy. Jeśli jesteśmy obojętni wobec jakiejś sprawy, to nie poczujemy się obrażeni, kiedy ktoś będzie ją umniejszać, bez względu na to, jak konfliktotwórcze słowa zostaną użyte. Kiedy jednak ktoś dotknie kwestii, w jaką osobiście się zaangażowaliśmy, wtedy nagle zachowanie spokoju stanie się trudniejsze.

Dlatego właśnie dyskusja może się zacząć w przyjacielskiej atmosferze, ale tym prędzej przerodzi się w walkę, im bardziej ktoś będzie się czuć obrażony. Logika ustępuje emocjom, napięcie rośnie, głosy się podnoszą i wkrótce punkt wyjściowy dyskusji gubi się w kontekście tego, do kogo ma należeć ostatnie słowo.

„Większości z nas w przypływie emocji, trudno jest się od tego oddzielić. Dlaczego? Ponieważ jest to potwierdzeniem straty” – powiedział Baksh. „Ta druga osoba albo cię nie szanuje, albo cię nie słucha, dlaczego więc miałbyś odpuścić? Jedną z najboleśniejszych rzeczy dla człowieka jest uczucie, że nie został doceniony. Jest to dla nas głęboka obraza”.

Korzenie kultury znieważania

Ulubionym tematem wśród krytyków współczesnej kultury jest łatwość z jaką ludzie się obrażają. Często wskazują oni na wzrost popularności ostrzeżeń przed drażliwą treścią oraz bezpiecznych przestrzeni – rzeczy pierwotnie opracowanych z myślą o pomocy żołnierzom w traumie i ofiarom gwałtów – które teraz wykorzystywane są do osłaniania bardzo wrażliwych osób przed jakimkolwiek widocznym osądem czy wyszydzeniem, bez względu na to, jak niewielkie by ono było.

Co stoi za nadwrażliwością naszego społeczeństwa? Wspólnymi sprawcami są nadmiernie rozbudowane poczucie szeroko pojętego prawa i trendy kulturowe idące w kierunku ścisłej poprawności politycznej, poza tym inne czynniki również dolewają oliwy do ognia.

Znaczącą rolę odgrywają media społecznościowe. Według Tho Bishopa, politologa i dyrektora ds. mediów społecznościowych w Instytucie Misesa, obecnie wiemy dużo więcej na temat poglądów innych ludzi niż kiedykolwiek wcześniej, co stwarza więcej okazji, żeby czuć się urażonym.

„Nagle wujek, który przestrzegał niepisanej zasady: żadnej polityki przy stole, zamieszcza konfliktowe memy i artykuły z wątpliwych źródeł wspierających (lub obrażających) wybranych polityków” – stwierdza Bishop. „Nie jest czymś zaskakującym, że nasze poglądy o innych zmieniają się tym prędzej, im więcej dowiadujemy się o tym, co rzeczywiście chodzi im po głowie”.

Ponadto żyjemy w świecie, w którym amunicji do znieważania jest więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Począwszy od spotów wyborczych i prezenterów w wiadomościach telewizyjnych, którzy nieustannie oczerniają opozycję, po filmy i programy telewizyjne mające celowo budzić irytację i zaogniać skandale, jesteśmy zdani na łaskę potężnych i hałaśliwych tub medialnych nadających obraźliwe materiały.

„We współczesnej polityce nie chodzi o wyjaśnienie w prosty sposób, dlaczego twoje poglądy są lepsze, ale dlaczego druga strona chce cię skrzywdzić” – stwierdził Bishop. „Chociaż jest to wspaniałe dla polityków, ich doradców i mediów, które czerpią korzyści z naładowanych emocjami reakcji na tę grę, to wynikiem tego jest nazbyt wiele zakończonych przyjaźni i napięcia w rodzinach”.

Interaktywne aspekty współczesnych mediów również tworzą okazje do obrażania kogoś, co wcześniej nie miało miejsca. Jak uważa psycholog Talya Miron-Shatz, badaczka goszcząca (ang. visiting researcher) na Uniwersytecie w Cambridge i dyrektor generalna Buddy&Soul (platformy rozwoju osobistego), żyjemy obecnie w świecie, w którym to, co inni o nas myślą, można zmierzyć liczbą polubień i udostępnień. Tymi wskaźnikami możemy oceniać, jak wiele (lub jak mało) jesteśmy warci w porównaniu z naszymi rówieśnikami, co sprawia, że nasz sposób myślenia i wizerunek podatne są na nowe poziomy kontroli.

„Kilka lat temu ta cała sfera społecznych zniewag nie miała żadnego znaczenia” – powiedziała Miron-Shatz. „Nie zastanawiałeś się, co ktoś o kimś pomyślał, a teraz to wszystko cały czas dzieje się na twoich oczach”.

Interpretacja obelg

Ponieważ obelgi bolą, nasza początkowa reakcja na nie jest często prymitywna: walka lub ucieczka. W rzeczywistości mamy jednak więcej możliwości, niż może się nam wydawać.

Zdaniem Miron-Shatz bez względu na rodzaj zniewagi możemy pomniejszyć albo powiększyć jej moc obrażania nas, opierając się na naszej własnej interpretacji. W sprawach, którymi się przejmujemy, nie chodzi tak bardzo o obrażanie nas, ale o to, jak postrzegamy je w oparciu o historię, jaką sami sobie opowiadamy.

„Im bardziej rozwikłamy okoliczności towarzyszące naszej interpretacji zdarzeń, tym łatwiej będzie nam powiedzieć: ‘Właściwie to tym zajściem sama siebie krzywdzę. I jeśli zinterpretowałabym to inaczej, poczułabym się dużo lepiej” – dodała Miron-Shatz. „Ostatecznie to jest twoim celem. Nikt nie chce czuć się źle lub obrażonym”.

Tę dynamikę najłatwiej jest dostrzec w najbardziej ekstremalnych przypadkach: u ludzi, którzy wydają się chronicznie obrażeni. Są to nieszczęśliwe jednostki, które obrażają się o najdrobniejszą rzecz. Błędnie interpretują niewinne gesty, uznając je za subtelne gmeranie w ich charakterze, a także błędnie słyszą przypadkowe komentarze i przekręcają ich znaczenie w najgorszy możliwy sposób. Jesteśmy zmuszeni chodzić wokół tych ludzi na paluszkach lub ryzykować zranienie ich delikatnego ego.

Miron-Shatz wyjaśnia, że tacy ludzie wpadli w pułapkę potwierdzania swoich przeczuleń. Ich wewnętrzny głos mówi coś w stylu: „zostałem odrzucony”, lub „jestem niekochany”, albo „moi przyjaciele mnie nie doceniają”. Zamiast próbować przeredagować swoją smutną wersję wydarzeń, nieustannie szukają dowodów na jej potwierdzenie.

„Znajdą je we wszystkim, ponieważ świat jest pełen niejednoznaczności” – powiedziała Miron-Shatz. „Kiedy ktoś się uśmiecha, możesz pomyśleć: ‘Och, to są mili ludzie’, albo możesz pomyśleć: ‘Oni po prostu się nade mną litują’”.

W jaki sposób możemy nauczyć się ponownego rozważenia sytuacji, w której poczuliśmy się obrażeni? Poprzez oddzielenie faktów od fikcji. Pomyśl o tym, co faktycznie zostało powiedziane i rozważ, czy przekręciłeś znaczenie tego tak, aby pasowało do historii twojego autorstwa.

„Może jest coś niewłaściwego w tym świecie, a może coś jest nie tak w sposobie, w jaki ten świat postrzegamy” – powiedziała Miron-Shatz. „Dopóki nie poprawimy samych siebie, dopóty wciąż będziemy odnajdywać dowody na to, że jesteśmy obrażani lub nieszanowani”.

Jeżeli obrażający cię człowiek jest zgodnie z prawem okrutny, to i tak przemyśl, jaki to będzie mieć na ciebie wpływ. Dzieci powtarzają pewną radę zapisaną w formie rymowanki: „Kije i kamienie mogą połamać mi kości, ale wyzwiska nigdy mnie nie skrzywdzą” (ang. sticks and stones may break my bones, but names will never hurt me). Niemniej nawet dorośli miewają problemy z wcieleniem tego w życie.

W jaki sposób zwykłe słowa mają moc wywoływania w nas tak silnych reakcji? Według Paula Levina, licencjonowanego hipnoterapeuty, trenera życiowego i autora książki Your Life Sucks No More. The Ultimate Guide to Manifesting Your Perfect Life (pol. „Twoje życie już nie jest beznadziejne: Podstawowy poradnik uzewnętrzniania swojego idealnego życia”), nasza wrażliwość na to, co mówią inni, wynika ze strachu. Antidotum na to jest zaufanie.

„Kiedy boimy się tego, co inni ludzie mogą o nas pomyśleć, odnośnie jakichś aspektów naszego życia, często będziemy nietolerancyjni wobec wszystkich opinii, które nie zgadzają się z naszymi. Inaczej jest, gdy mamy 1000 proc. pewności w kwestii naszego zdania i naszych decyzji na jakiś temat, wówczas nie ma znaczenia, co ktoś inny ma do powiedzenia. My mamy rację, i to wszystko” – powiedział Levin.

Zdaniem Lewina oprócz skonfrontowania się ze strachem, który czyni nas wrażliwymi na obrazę, trzeba również porzucić inny powszechnie spotykany strach: że to my przypadkowo kogoś obrazimy. Niebycie sobą, żeby unikać nadepnięcia na czyjś nadwrażliwy odcisk, nie jest fair wobec nas samych. Może nas to niesamowicie ograniczać i jedynie zezwalać na istnienie dysfunkcjonalnych zachowań u osób, które łatwo się obrażają.

„Skończ z tym” – mówi Levin. „Cała ta obraza jest w nich. Nie musi ona mieć na ciebie żadnego wpływu”.

Oczywiście, nie znaczy to, że celowo powinniśmy prowokować tych z wrażliwą duszą. Drażnienie kogoś dla zabawy czy wyrażanie kontrowersyjnych opinii w nieodpowiednim czasie nikomu nie pomoże. Dzielmy się natomiast naszą pewnością siebie. Pomagajmy innym zmienić ich smutną, własną historię.

„Myśl intensywnie o wszystkich tych rzeczach, które kochasz w danych ludziach, kiedy na ciebie wrzeszczą. Nic nie mów. Oni dosłownie zmienią swoje zachowanie na twoich oczach” – powiedział Levin.

Tekst oryginalny ukazał się w anglojęzycznej edycji „The Epoch Times” dnia 2019-01-18, link do artykułu: https://www.theepochtimes.com/why-so-sensitive_2761662.html

Tagi:

Wykorzystujemy pliki cookies, by dowiedzieć się, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszej strony internetowej i móc usprawnić korzystanie z niej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest jednoznaczne z zaakceptowaniem polityki cookies, aktualnej polityki prywatności i aktualnych warunków użytkowania. Więcej informacji Akceptuję